Jak informuje Carscoops, Alliance for Automotive Innovation, organizacja reprezentująca zdecydowaną większość producentów samochodów działających w USA, zwróciła się do Kongresu z apelem o wprowadzenie trwałego zakazu dotyczącego chińskich samochodów wykorzystujących technologie komunikacyjne.
Wśród członków organizacji znajdują się m.in. General Motors, Ford, Toyota, BMW, Hyundai, Honda, Volkswagen, Mercedes, Kia i Volvo. Producenci chcą, aby nowe przepisy objęły nie tylko same samochody, ale również chiński sprzęt i oprogramowanie wykorzystywane w pojazdach.
Powód? Zdaniem branży chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo i dane kierowców. Nowoczesne samochody są przecież podłączone do internetu, zbierają ogromne ilości informacji i mogą komunikować się z zewnętrznymi serwerami.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Taryfy to za mało
Chińskie samochody już teraz mają bardzo utrudniony dostęp do amerykańskiego rynku. Obowiązują wysokie taryfy, a dodatkowo Waszyngton ogranicza możliwość wykorzystywania w samochodach technologii pochodzących z Chin.
Amerykańscy producenci obawiają się jednak, że takie rozwiązania mogą w przyszłości zostać zmienione. Dlatego chcą, aby Kongres wprowadził trwałe przepisy, których zniesienie byłoby znacznie trudniejsze.
John Bozzella, szef Alliance for Automotive Innovation, argumentuje, że Chiny szybko zwiększają udział w światowym rynku motoryzacyjnym. Chińskie marki zdobywają klientów m.in. w Europie, Australii, Azji Południowo-Wschodniej, Meksyku i Ameryce Południowej.
Jest tylko jeden problem. Mercedes i Volvo
Proponowane ograniczenia mogą jednak uderzyć nie tylko w chińskie marki. W branży motoryzacyjnej granica między "chińskim" i "zachodnim" producentem jest coraz bardziej rozmyta.
Dobrym przykładem jest Mercedes-Benz. Chińscy inwestorzy posiadają łącznie niemal 20 proc. udziałów w niemieckim producencie. To więcej niż próg przewidywany w jednej z propozycji rozważanych przez amerykańskich senatorów.
Jeszcze ciekawszy jest przypadek Volvo. Marka wciąż kojarzy się ze Szwecją i ma długą historię, jednak obecnie większościowym właścicielem Volvo Cars jest chiński koncern Geely.
Amerykańska branża zdaje sobie z tego sprawę i chce przepisów, które nie zaszkodzą przypadkiem jej własnym członkom.
Chińczycy tymczasem podbijają Europę
Podczas gdy USA próbują zatrzymać chińskie marki przed swoimi granicami, sytuacja na innych rynkach wygląda zupełnie inaczej. BYD, Xpeng, Nio i Leapmotor coraz mocniej rozwijają działalność w Europie. Do tego grona wkrótce dołączy Xiaomi, które planuje rozpocząć sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie w 2027 r. Firma podpisała już umowy z ośmioma niemieckimi grupami dealerskimi.
Kanada również otwiera się na chińskie samochody. W ramach kolejnego okresu importowego dopuściła możliwość sprowadzenia nawet 33 397 chińskich samochodów zelektryfikowanych. Modele BYD, Chery i Geely przechodzą tam już proces certyfikacji.
Amerykanie wiedzą, że to może nie wystarczyć
Co ciekawe, nawet przedstawiciele amerykańskiego przemysłu nie są przekonani, że uda się bezterminowo powstrzymywać chińską konkurencję.
Ford już wcześniej ostrzegał, że chińscy producenci ostatecznie mogą pojawić się w amerykańskich salonach. Według wcześniejszych prognoz firmy może do tego dojść w perspektywie 5–10 lat.
Na razie amerykańscy producenci chcą więc wykorzystać przewagę, jaką dają im obecne przepisy. Pytanie brzmi, czy Kongres rzeczywiście zdecyduje się zatrzasnąć drzwi przed chińskimi samochodami na dobre.