Ci, którzy właśnie poczuli zazdrość w stosunku do kierowcy, mogą jednak spuścić z tonu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami lotniskowy huracán raczej nigdy nie przekroczy 50 km/h. Potencjał 640 KM pozostanie więc niewykorzystany. Podobnie zresztą jak wspaniale zestrojone podwozie.
Praca z lotniskowym Huracánem może więc być niezłą męczarnią. W tej roli równie dobrze sprawdziłby się bowiem Fiat 500 czy Dacia Sandero. Żadne z nich nie robi jednak aż tak spektakularnego wrażenia jak lambo, które jest jedną z wizytówek Bolonii.
Na miejsce często przylatują ludzie blisko związani z marką, a także jej fani, na których widok lotniskowego huracána z pewnością zrobi wrażenie. Nietrudno zresztą domyślić się, że lamborghini raczej nie będzie wykorzystywane na co dzień, a raczej tylko przy specjalnych okazjach.
Bardzo możliwe więc, że gdy wybierzecie się do Bolonii, wasz samolot nie zostanie odprowadzony przez to cudo. Dla pocieszenia w budynku terminalu można obejrzeć interesującą wystawę aut z bykiem na masce.