KRBRD to pomocniczy organ doradczy Rady Ministrów, powołany do życia w 2002 r. Mogłoby się wydawać, że taka organizacja powinna kreować politykę, mającą na celu poprawienie bezpieczeństwa na drogach, proponować rozwiązania, które mogłyby zwiększyć skuteczność służb pilnujących porządku na drogach. A czym tak naprawdę zajmuje się KRBRD? Obecnie nie wiadomo.
Choć mamy już połowę września, rada wciąż nie stworzyła i nie opublikowała programu realizacyjnego na 2021 r. W ostatnich latach tak źle nie było. Program realizacyjny na 2013 r. został opublikowany w czerwcu, na lata 2014-2015 w marcu 2014 r., na lata 2015-2016 w czerwcu 2015 r., na lata 2018-2019 w kwietniu 2018 r., a na rok 2020 w lipcu 2020 r.
Wciąż nie ma również Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. To dokument, który określa długofalowe plany dotyczące działań zwiększających bezpieczeństwo na drogach. Poprzedni został zaprezentowany w czerwcu 2013 r. i obejmował lata 2013-2020. Na aktualny dalej czekamy.
Problemem rady jest również to, że nie realizuje wszystkich założonych postulatów. W programie działań na rok 2019 rada przewidziała stworzenie projektu przepisów, które rozszerzyłyby katalog obowiązkowego wyposażenia samochodów o apteczkę i stworzenie polskiego standardu jej wyposażenia. W 2021 r. resort infrastruktury przyznał, że zmian w tej materii nie będzie.
Inną inicjatywą miało być wprowadzenie zasady zatrzymywania na trzy miesiące prawa jazdy w przypadku przekroczenia ograniczenia o ponad 50 km/h również poza obszarem zabudowanym. Szacuje się, że w samym 2021 roku takiej karze podlegałoby 40 tys. piratów. Tegu punktu planu KRBRD również nie zrealizowano. Jak uzasadnił rząd, starostwa miałyby za dużo pracy.
Zrezygnowano z wprowadzenia obowiązku używania kasku przez jeżdżące na rowerze dzieci w wieku szkolnym (działanie z planu na rok 2019). Nie udało się planowane na rok 2019 usprawnienie działań dotyczących kontroli stanu technicznego pojazdów. Nowe przepisy mają wejść w życie w styczniu 2022 r., a i ten termin nie jest pewny.
Zarzuty wobec KRBRD nie dotyczą tylko braku planu działania i nierealizowanego poprzednich deklaracji. W raporcie Najwyższej Izby Kontroli z lipca 2021 r. czytamy: "W okresie objętym kontrolą (2015-2019 – przyp. red.) nie zostały przyjęte priorytety działań Rady, nie odbyło się żadne posiedzenie stacjonarne, a jej prace ograniczały się wyłącznie do obiegowego uzgodnienia i przyjęcia dokumentów, co do których istniał taki obowiązek. Ponadto, KRBRD w okresie objętym kontrolą nie zainicjowała lub choćby zaopiniowała projektu jakiegokolwiek aktu prawnego".
KRBRD działa niewydolnie i w efekcie prawo kształtuje się bez dalekosiężnego planu - od przypadku do przypadku. Gdy dojdzie do szczególnie drastycznego wypadku, politycy szybko deklarują szybkie zmiany i wprowadzenie drakońskich kar. Potem opinia publiczna zapomina, a inicjatywa rozmywa się w natłoku innych spraw.
Może więc rada ma swoje zadania dotyczące promowania bezpieczeństwa i informowania społeczeństwa o zmianach w przepisach? I tu nie jest ona zbyt istotna - i to dla samego rządu. 1 czerwca 2021 r., po trzymiesięcznym vacatio legis, w życie weszła najważniejsza zmiana w przepisach od lat. Chodzi oczywiście o prawo dotyczące pierwszeństwa pieszych na przejściach.
Akcję informacyjną dotyczącą nowelizacji powierzono KRBRD, ale trzymiesięczny okres od opublikowania przepisu do wejścia w życie był w oczywisty sposób za krótki, by kampanię medialną można było przeprowadzić zawczasu. W efekcie rozpoczęła się ona końcem maja i ma trwać do listopada. Absurd? A może po prostu przyznanie się do tego, że działania KRBRD są mało istotne.
Polska plasuje się w ogonie europejskich państw pod względem bezpieczeństwa na drogach. Oczywiście główną winą za ten stan rzeczy należy obarczyć kierowców, ale swój udział mają też rządzący, którzy od lat nie chcą i nie potrafią stworzyć organu, który wziąłby sprawy w swoje ręce. KRBRD na pewno nią nie jest. I sama to udowadnia.