Nie trzeba być ekspertem od rynku samochodów zabytkowych, ani wytrawnym znawcą fachu handlarza żeby wiedzieć, że wiele modeli aut ma podobny cykl życia. Są drogie, popularne, później tanieją, niszczeją, a na koniec okazuje się, że ktoś ich szuka i jest gotów za nie zapłacić.
Nie zagłębiając się w historię, BMW E36 zastąpiło model E30, a później ustąpiło miejsca w wytwórni modelowi E46. Ma tylny napęd, cztero- i sześciocylindrowe silniki i doskonale się prowadzi. W nadwoziach można przebierać, bo jest pięciodrzwiowe kombi, czterodrzwiowy sedan, dwudrzwiowe coupe, cabrio i dwudrzwiowy kompakt. To sporo. Auta powstawały w wielu wersjach i z przeróżnym wyposażeniem, którego elementy są niezwykle chodliwe (czyli "rarytasy” można sprzedać na pniu).
Powstają grupy, fora i specjalne warsztaty zajmujące się tym modelem. Modyfikacji nie ma końca. Auta jeżdżą w sportach takich jak rajdy, wyścigi, zawody driftowe i w końcu wyścigi wraków. Oprócz tego niezliczona ich ilość składa się w garażach i terroryzuje skrzyżowania w miastach.
Ta niezwykle szeroka możliwość przystosowania auta do sportu sprawiła, że wiele egzemplarzy skończyło swój żywot na złomowiskach. A to z kolei oznacza, że na przetrzebionym rynku trudno o ładny egzemplarz.
Wystarcz dodać dwa plus dwa i okazuje się, że E36 w ładnym stanie od kilku miesięcy drożeje. Odcinając się od stereotypów, nie znam nikogo, kto by nie chciał ładnego M3 E36 w swoim garażu. Jednak nie tylko M3 idzie w cenę. 328i w trzech drzwiach kosztuje tyle, co o 2 lub 3 generacje nowsze BMW 3. A jeszcze kilka lat temu można je było kupić poniżej 10 tys.
Jeśli chodzi o kabriolet, to zapomnijmy o ładnym, kompletnym i niezardzewiałym aucie poniżej 15 tys. zł. W Niemczech ceny już dawno oszalały, bo rynek tego modelu wszedł w fazę podaży. Jak zwykle chodzi o to, że ludzie, którzy w młodości marzyli o zupełnie nowym E36, bo w momencie debiutu tego modelu akurat zrobili prawo jazdy. Dziś mają już taką siłę nabywczą, że mogą spełniać swoje marzenia z młodości i chętnie kupują auta zachowane w bardzo dobrym stanie.
Jak zarobić?
Jeśli znacie kogoś, kto ma ładne, oryginalne i sześciocylindrowe E36 i potrzebuje gotówki, to zainwestujcie w to auto i przetrzymajcie je rok lub dwa. Gwarantuję, że inwestycja zwróci się z nawiązką.
Z racji tego, ze E46 to następca, to oczywistym jest, że to właśnie ten model wpada w dołek cenowy.
Jeśli rozglądacie się za autem, które w perspektywie 5 lat będzie relatywnie tanie, a za jakieś 10 przez wyżej wymienione czynniki stanie się rzadkie i poszukiwane, to przeglądajcie ogłoszenia w poszukiwaniu E46 330i. Lata oczekiwania na zarobek będą wypełnione przyjemnymi przejażdżkami.