Po zawaleniu się mostu Francisa Scotta Keya zamknięto szlak żeglugowy do portu w Baltimore. Most runął do wody po tym, jak w nocy 26 marca uderzył w niego ogromny kontenerowiec.
Zdaniem lokalnych urzędników, przywrócenie ruchu żeglugowego w okolicy potrwa co najmniej kilka tygodni. To poważny problem dla amerykańskiej branży motoryzacyjnej, która od lat korzysta z portu w Baltimore.
"To port samochodowy numer jeden w całych Stanach Zjednoczonych, więc z pewnością wystąpią pewne zakłócenia" — powiedział NPR John Bozzella, dyrektor generalny Alliance for Automotive Innovation.
Jak informuje "Bussiness Insider", każdego roku do portu i z portu wpływa około 750 000–850 000 nowych pojazdów. Zdaniem Bloomberga, to głównie mazdy, mercedesy, subaru, mitsubishi i volkswageny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Producenci, którzy dotychczas korzystali z portu w Baltimore, przekierowali transporty do najbliższych lokalizacji w Nowym Jorku, New Jersey i Południowej Karolinie. Nie wyklucza się jednak opóźnień i przerw w dostawach spowodowanych niestandardową sytuacją.
Kłopotów uniknęło tylko dwóch producentów - Volkswagen i BMW, których terminale znajdują się poniżej mostu, więc katastrofa nie wpłynęła na ich funkcjonowanie. Pozostałe firmy motoryzacyjne transportujące swoje auta drogą wodną mogą mieć jednak problem.