Auto zostało znalezione w południowym Wisnonsin przez Michael McElhattana, pasjonata marki DeLorean i szefa firmy DeLorean Midwest, restaurującej klasyczne auta. Ten konkretny egzemplarz spędził w stodole ponad 20 lat. Jest jednak w niezłej kondycji.
Głównie dlatego, że stał w suchym i względnie ciepłym miejscu. Drugim powodem jest jednak znikomy przebieg, wynoszący zaledwie 1572 km. Nieźle jak na auto, które opuściło fabrykę w 1981 roku.
Oczywiście pojazd wymaga renowacji. Szczególnie we wnętrzu, w którym polne zwierzęta uwiły sobie przytulne gniazdko. Całkiem nieźle prezentuje się za to blacharka, nosząca jedynie znamiona powierzchownej korozji.
WIDEO
Znalezisko zostało szczegółowo udokumentowane na powyższym wideo, z którego dowiecie się więcej szczegółów. Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się, że kolejny klasyk został uratowany i przy odrobinie wysiłku ponownie wyjedzie na drogi.