Aż 15 miliardów euro – tyle kar będą musieli zapłacić w 2025 roku europejscy producenci, jeśli sprzedaż elektryków pozostanie na stałym, niskim poziomie. Alternatywą jest rezygnacja z wyprodukowania 2,5 mln samochodów spalinowych. Przykładowo marka Citroën przewiduje, że na każde trzy sprzedane auta spalinowe musi sprzedać jednego elektryka – wówczas uniknie kar. Plan jest co najmniej ambitny.
Wynika to z regulacji Unii Europejskiej – założono, że po wyliczeniu średniej emisji danego producenta, każdy dodatkowy gram powyżej limitu 94 g CO2 kosztuje 95 euro. Wystarczy to pomnożyć przez liczbę wyprodukowanych aut i mamy właśnie takie kosmiczne kwoty.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Elektryczna Mazda 6e. Ale z tym ładowaniem to dajcie spokój, kto to widział
Dlatego marki i koncerny łączą się w grupy. Stellantis (gigant mający Opla czy Fiata), Toyota, Ford, Mazda, Subaru i Tesla są w jednej puli, gdzie to w pełni elektryczna Tesla może zarobić najwięcej. Druga grupa to Mercedes, Volvo (i elektryczna komórka Polestar) jak i niemiecko-chiński Smart. Ale na ringu pojawił się kolejny zawodnik.
Chiński producent BYD (Build Your Dreams) potwierdza, że zamierza sprzedać swoją niewykorzystaną pulę emisji dwutlenku węgla. "Jesteśmy w trakcie rozmów, które trwają od dłuższego czasu" potwierdził Alfredo Altavilla, doradca BYD w Europie, podczas prezentacji nowego modelu Atto 2 we Włoszech.
"Docelowo producenci będą kupować zielone kredyty od państwa, które truje najbardziej na świecie, dokładając się do biznesu producentom chińskich elektryków, na które Unia właśnie nałożyła cła" – podsumował Gianluca Di Loreto z firmy konsultingowej Bain & Company w rozmowie z agencją Reuters.
Kto może na tym skorzystać? "Automotive News Europe" informuje, że BMW, Grupa Volkswagena oraz Grupa Renault nie są częścią żadnej puli. Swoją przynależność należy zgłosić Komisji Europejskiej do 3 grudnia 2025 roku.
BYD nie ujawnia z kim prowadzi rozmowy, ale sytuacja jest poważna dla europejskiej gospodarki. Jeszcze na początku roku dyrektor do spraw kontaktów z inwestorami w grupie Volkswagena mówił o karach na poziomie 1,5 miliarda euro. W rozmowie z magazynem Spiegel, przedstawiciel marki stwierdził, że będzie ona starać się osiągnąć cele na własną rękę. "Dopiero w drugim kroku w grę wchodzą inne środki, takie jak łączenie przedsiębiorstw, oczywiście po rozważeniu kosztów i korzyści" – czytamy.
Grupa Renault uważa, że będzie w stanie uniknąć kar dzięki nowym modelom: kolejno 4 i 5, które dopiero wyjadą na rynek. Szef BMW, Oliver Zipse, powiedział niedawno, że ma pewność, że cele zostaną osiągnięte.