Mimo że zimy nie są już tak surowe jak kilkanaście lat temu, niskie temperatury nadal mogą stanowić problem dla niektórych samochodów. Właśnie dlatego, kiedyś kierowcy stosowali ten specyficzny trik z kartonem. W 2018 roku przeprowadziliśmy ankietę wśród 12 tysięcy czytelników Wirtualnej Polski, pytając, czy nadal stosują ten sposób. Zaledwie 19,7 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco, dodając, że widzą różnicę. Natomiast prawie 7 proc. stwierdziło, że nie widzi żadnej różnicy. Skąd taka różnica w odpowiedziach?
Przede wszystkim, wynika ona z wieku samochodu. Nowoczesne pojazdy są wyposażone w elektrycznie sterowane żaluzje, które otwierają się lub zamykają w zależności od potrzeb. Gdy silnik musi szybko się nagrzać, nie tylko ze względu na smarowanie, ale również oczyszczanie spalin w wysokiej temperaturze, żaluzje są zamknięte, co powoduje wzrost temperatury. Mają one również znaczenie podczas szybkiej jazdy, zmniejszając opór aerodynamiczny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Czy zatem domowe rozwiązanie z kartonem ma jeszcze jakiekolwiek zastosowanie? Tak, ale tylko wtedy, gdy chcemy ukryć niedomagania systemu chłodzenia. W samochodach, które były naprawiane "na skróty" po wypadkach, układ chłodzenia może nie działać prawidłowo. W takim przypadku karton może być pomocny, na przykład gdy termostat ulegnie awarii i pozostanie w pozycji dla silnika nagrzanego (tzw. duży obieg) - wówczas osiągnięcie odpowiedniej temperatury może być trudne.
Jednak należy pamiętać, że kartonem nie zasłaniamy bezpośrednio samej chłodnicy. Może to bowiem doprowadzić do zapalenia się kartonu i wywołania pożaru samochodu — a na pewno nie o takie "rozgrzanie" nam chodzi.