321 km/h. Dziś nie jest to specjalnie nieosiągalna prędkość, lecz jeszcze w latach 80. XX wieku robiła ona wrażenie. Tyle miał pojechać Aston Martin Bulldog, supersamochód, który wygląda jak narysowany od linijki, odpowiednio niski, z drzwiami unoszonymi do góry oraz pięcioma światłami ukrytymi za panelem z przodu auta.
Za kierowcą znalazł się silnik V8 o pojemności 5,3 l, wspomagany dodatkowo dwiema sprężarkami Garetta. Generuje on 600 KM, choć ma potencjał na więcej. Bulldog rozpędził się do 307 km/h podczas testów, lecz dalszy rozwój projektu nie był opłacalny. Zamknięto go na polecenie Victora Gauntletta zasiadającego w zarządzie.
Teraz Richard Gauntlett, jego syn, dogląda odnowienia jedynego egzemplarza. Cały proces ma zając ok. 18 miesięcy. Wcześniej auto znajdowało się m.in. w rękach kolekcjonera z Bliskiego Wschodu, który dodał do auta np. lusterka. Classic Motor Cars ma doświadczenie z tego typu projektami, bowiem to ten zakład przygotował Jaguara dla Ian Calluma, designera tej marki.
Za kierownicą Bulldoga zasiądzie Darren Turner, który startował m.in. w fabrycznym teamie Astona Martina w Le Mans. Niestety, na razie dokłada data bicia "rekordu" nie została podana.