Wpadki zdarzają się nawet najlepszym, a opisywana sytuacja jest tego świetnym przykładem. Cudo motoryzacyjnej inżynierii i jeden z najdroższych samochodów na świecie został wezwany do serwisu. Nie jako model w liczbie kilkuset egzemplarzy, lecz pojedyncza sztuka. Bugatti jakimś cudem dopatrzyło się potencjalnych problemów ze śrubami.
Konkretnie chodzi o mocowania przedniej ramy pomocniczej, które w felernym egzemplarzu nie zostały dokręcone właściwą siłą. Mogłoby się wydawać, że to detal, lecz wada ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. Szczególnie, że mówimy o aucie napędzanym 1600-konną 8-litrówką. Właściciel pechowego egzemplarza został podobno poinformowany o problemie i zaproszony do serwisu.
Warto odnotować, że to nie pierwsza akcja serwisowa z udziałem Chirona. W przeszłości hiperauto Bugatti odwiedzało warsztat m.in. w związku z wadliwym mechanizmem regulacji foteli czy ryzykiem niewłaściwego działania bocznych poduszek powietrznych.