BMW 750iL V16 Goldfish to szalony prototyp z chłodzeniem w bagażniku

Układ chłodzenia zamontowany z tyłu mocno zaburzył estetykę nadwozia.
Układ chłodzenia zamontowany z tyłu mocno zaburzył estetykę nadwozia.
Źródło zdjęć: © mat.prasowe
Aleksander Ruciński

04.11.2019 10:47, aktual.: 22.03.2023 17:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W czasach, gdy ekologia nie miała większego wpływu na motoryzację, stworzono wiele wspaniałych i odważnych projektów, które dziś mogą wręcz szokować. Świetnym przykładem jest BMW 750iL V16 Goldfish, czyli luksusowa, sportowa limuzyna z 16-cylindrowym silnikiem. Szkoda, że to tylko prototyp.

Pod koniec lat 80. szybkie, luksusowe limuzyny europejskich marek premium zaczęły mocno zyskiwać na znaczeniu. Klienci coraz częściej, poza bogatym wyposażeniem i wysoką jakością, pragnęli odpowiedniej dawki emocji wynikającej z mocnego napędu pod maską. W opisywanym przypadku zajmował on tyle miejsca, że układ chłodzenia przeniesiono do bagażnika.

Niestety, auto skończyło swój żywot równie szybko, jak go zaczęło. Nigdy nie wyszło poza ramy prototypu, ale za to jakiego! Trudno o drugi równie imponujący i wyjątkowy projekt oparty na BMW Serii 7.

Wszystko zaczęło się w 1987 roku, kiedy BMW oficjalnie rozpoczęło prace nad najmocniejszym i najbardziej luksusowym wydaniem swojej ówczesnej limuzyny E32. Bawarczycy chcieli stworzyć coś naprawdę wyjątkowego na bazie modelu 750i. Miał to być bezkonkurencyjny samochód, który sprawi, że wszyscy zapomną o Mercedesie Klasy S.

Tak się nie stało, lecz mimo to projekt zasługuje na uwagę. Inżynierowie, którzy za niego odpowiadali (Karlhienz Lange, Adolf Fischer i Hanns-Peter Weisbarth) dostali dużą swobodę w realizacji dzieła pieszczotliwie określalanego mianem "Goldfish" - złota rybka. Potrzebowali zaledwie pół roku, by zaprezentować w pełni działający prototyp, który budzi podziw po dziś dzień.

Obraz
© mat.prasowe

Wszystko za sprawą silnika V16 o pojemności 6,7 litra. Była to dobrze znana jednostka V12 doposażona w kolejne cztery cylindry, dzięki czemu udało się wygenerować imponujące jak na tamte czasy parametry - 408 KM mocy i 625 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Pozwalały one osiągać setkę w czasie poniżej 6 sekund i rozpędzać się do 290 km/h!

Z uwagi na to, że szesnaście cylindrów ledwie mieściło się pod maską, chłodzenie przeniesiono do bagażnika. Ten jednak został wcześniej odpowiednio zmodyfikowany, by zapewnić dopływ powietrza. Wentylatory zamontowano na tylnej ścianie, co znacząco wpłynęło na wygląd tej części nadwozia - konieczne okazało się zastosowanie mniejszych lamp i niezbyt estetycznej kratki. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziły potężne wloty powietrza w tylnych błotnikach.

Tak zmodyfikowana Seria 7, choć oczywiście wyjątkowa i imponująca, straciła swój pierwotny, elegancki charakter. Dyskusyjny wygląd oraz trudności związane z ewentualnym wdrożeniem takiej konstrukcji do produkcji spowodowały, że ten nietypowy projekt nigdy nie doczekał się realizacji. Szkoda, że nie stworzono chociaż krótkiej serii, która dziś mogłaby stanowić niesamowity kąsek dla kolekcjonerów.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/6]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (30)