Mandaty do kosza. Kierowcy sami zauważyli, że coś jest nie tak
Odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 zawyżał rzeczywiste odczyty. Problem wykrył nie zarządca systemu, lecz sami kierowcy.
Błąd w działaniu odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 pod Szczecinem doprowadził do zawyżania wyników nawet o ponad 7 km/h. Problem dotyczył urządzeń zamontowanych między węzłami Szczecin Dąbie i Rzęśnica. Jak poinformował Generalny Inspektorat Transportu Drogowego, wszystkie postępowania dotyczące błędnych pomiarów zostały wstrzymane, a kierowcy nie otrzymają mandatów.
Nieprawidłowości obejmowały okres od 29 kwietnia do 4 maja 2026 r. W tym czasie system zarejestrował blisko dwa tysiące wykroczeń, a znaczna część wynikała z błędnego pomiaru. Po wykryciu błędu GITD zdecydował o umorzeniu spraw i anulowaniu kar. Inspekcja zapewniła, że żadna osoba objęta błędnym pomiarem nie została ukarana mandatem.
Pierwsze sygnały o problemach zgłosili kierowcy ciężarówek oraz firmy transportowe. Przewoźnicy zauważyli rozbieżności pomiędzy odczytami z systemu CANARD a zapisami tachografów i danymi GPS. Według ich wyliczeń urządzenia zawyżały prędkość średnio o około 7,3 km/h. Sprawą zajęło się Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, które wystąpiło do GITD i Okręgowego Urzędu Miar o cofnięcie legalizacji urządzenia.
Jak ustalono, przyczyną problemu był błąd pracownika firmy Sprint odpowiedzialnej za instalację systemu. Podczas legalizacji jednego z urządzeń wprowadzono nieprawidłową długość odcinka pomiarowego, co skutkowało błędnym wyliczaniem średniej prędkości pojazdów jadących w jednym kierunku. Firma zapewniła, że usterka została wykryta po kilku dniach podczas rutynowej kontroli i natychmiast usunięta.
Spółka Sprint przeprosiła zarówno kierowców, jak i GITD. Podkreślono również, że sytuacja miała charakter incydentalny i nie dotyczy innych lokalizacji w kraju. Urządzenia na A6 mają zostać ponownie zalegalizowane, a wykonawca zapowiedział dodatkowe procedury kontrolne przy weryfikacji systemów.
Przewoźnicy zwracają uwagę, że błędne pomiary wygenerowały również dodatkowe koszty związane z pojazdami leasingowanymi. Firmy leasingowe pobierały bowiem opłaty za przekazywanie danych użytkowników pojazdów. GITD zapowiedział zwrot także tych wydatków.