W praktyce scenariusze są dwa. Gdy nawałnica przychodzi nocą, kłopot częściej dotyczy samochodów pozostawionych na parkingach. Z kolei w czasie dnia widać też ryzykowne próby forsowania rozlewisk na drogach – a to właśnie jazda przez wodę bywa najdroższą pomyłką. Wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, jak przejechać przez wodę w sposób bezpieczny dla własnego auta i innych pojazdów, a pośpiech wywołany korkami tylko zwiększa ryzyko kosztownych konsekwencji.
Próba przejazdu przez wodę – jakie mogą być szkody?
Zalanie samochodu podczas jazdy jest szczególnie niebezpieczne, bo istnieje realna groźba, że woda zostanie zassana do silnika. Taka sytuacja potrafi doprowadzić do poważnych, często nieodwracalnych uszkodzeń – np. do wygięcia korbowodu. Kłopotem może być także zalany układ wydechowy, co w nowoczesnych autach potrafi oznaczać duże wydatki.
Z tego powodu zaleca się, by nie wjeżdżać w wodę, która sięga powyżej kół. W przypadku aut terenowych i SUV-ów granica może wynosić około 50 cm i więcej, ale decydujące znaczenie ma wysokość wlotu powietrza do silnika. Trzeba też pamiętać, że nawet przy wysoko umieszczonym wlocie powietrza uruchomiony wentylator chłodnicy może rozchlapywać wodę po komorze silnika.
Adam Lehnort, ekspert sieci ProfiAuto Serwis, podkreśla, że najgorszym skutkiem jest szybkie zniszczenie jednostki napędowej, gdy dojdzie do zassania wody. Jak wyjaśnia, w wielu przypadkach remont nie ma sensu ekonomicznego i pozostaje szukanie drugiego silnika – zwykle używanego. Zwraca też uwagę, że do tanich napraw nie należy m.in. wymiana turbosprężarki oraz elementów wydechu, gdy zimna woda zetknie się z mocno rozgrzaną turbiną, katalizatorem lub filtrem DPF.
Dlatego, jeśli nie da się uniknąć zanurzenia auta – na przykład gdy woda szybko przybiera – bezpieczniejszym rozwiązaniem jest wyłączyć silnik i zostawić pojazd. Jednostka, która nie pracuje, nie zassie wody.
Ryzyko nie dotyczy wyłącznie silnika. Zalana może zostać także skrzynia biegów, bo ze względu na budowę ma odpowietrznik, przez który woda może dostać się do środka. Uszkodzenia nie muszą wystąpić natychmiast, ale dalsza jazda z wodą w skrzyni może skończyć się bardzo poważną awarią, szczególnie w automatach.
Jeśli woda nie jest głęboka, można próbować przejechać bardzo wolno. Gdy zrobi się zator, a poziom wody nie rośnie, lepiej nie gasić silnika. Witold Kania z Michalski Car Service zaznacza, że gdy jednostka pracuje i nie widać nic niepokojącego, jej wyłączenie może skończyć się problemem z ponownym uruchomieniem.
Warto też pamiętać o wydechu: końcówka może znajdować się pod wodą i dopóki silnik pracuje, zwykle nie jest to duży problem. Kiedy jednak zgaśnie, woda może szybko wlać się do układu wydechowego, co potrafi uniemożliwić ponowny rozruch.
Zalanie samochodu na postoju
Gdy auto zostało podtopione przy wyłączonym silniku, ryzyko zniszczenia jednostki napędowej jest mniejsze, ale to nie oznacza braku poważnych szkód. Przed próbą odpalenia konieczne jest dokładne osuszenie silnika, a w skrzyni biegów i tak nie obejdzie się bez wymiany oleju, by pozbyć się wody z przekładni.
Witold Kania radzi, że jeśli samochód stał na postoju i woda dostała się do kabiny, najlepiej bezpiecznie przetransportować go lawetą do warsztatu, żeby ocenić skutki zalania. Jak podkreśla, uruchamianie auta na własną rękę może tylko pogorszyć sytuację.
Zalane wnętrze to także ryzyko problemów z elektroniką. Nawet jeśli początkowo wszystko wygląda dobrze, z czasem mogą pojawić się kłopoty związane z korozją i zaśniedzeniem styków. Adam Lehnort wyjaśnia, że część usterek wychodzi od razu – na przykład gdy ucierpi sterownik silnika, skrzynka bezpieczników czy moduł komfortu. Jednocześnie zwraca uwagę, że nawet jeśli uda się znaleźć używane części, ich montaż i zaprogramowanie bywa trudnym zadaniem dla przeciętnego elektromechanika.
Usunięcie wszystkich następstw zalania jest skomplikowane, a część awarii potrafi ujawnić się dopiero po kilku miesiącach. To m.in. dlatego auta po powodzi trafiają później na rynek wtórny jako potencjalnie bardzo ryzykowny zakup.
Problemem pozostaje też sama kabina. Lehnort wskazuje, że fotele trzeba zdemontować, a tapicerkę i obicia zdjąć oraz dokładnie wysuszyć. Z czasem mogą pojawiać się usterki instalacji w kabinie, bo biegną tam przewody odpowiadające m.in. za poduszki powietrzne, sterowanie szybami, tylne oświetlenie czy różnego rodzaju czujniki.
Jakie mogą być koszty?
Przy wysokim poziomie wody zwykle konieczne są prace związane z osuszaniem jednostki napędowej oraz wymianą oleju w przekładniach. Jeśli do zalania doszło na postoju, taki zakres – według opisywanych założeń – nie powinien przekroczyć kilkuset złotych. Znacznie gorzej, gdy woda dostała się do auta podczas pracy silnika, bo wtedy rachunek może urosnąć nawet do kilku tysięcy złotych.
Najtrudniej przewidzieć wydatki dotyczące elektryki. Jeśli elektronika nie ucierpiała, samo osuszenie nie powinno być drogie, ale awarie mogą pojawić się później, a wtedy ustalenie konkretnej przyczyny bywa czasochłonne i kosztowne.
Osuszenie wnętrza to zwykle kolejne kilkaset złotych. Może być też potrzebny serwis klimatyzacji, jeżeli woda zalała kanały wentylacyjne – w przeciwnym razie w układzie może rozwinąć się grzyb.
W praktyce opłacalność naprawy zależy od wartości auta. Przy starszych samochodach, wycenianych na kilka tysięcy złotych, doprowadzenie ich do pełnej sprawności po zalaniu może zwyczajnie nie mieć sensu ekonomicznego. Jednocześnie w nowszych i bardziej zaawansowanych modelach koszty przywrócenia auta do stanu sprzed podtopienia potrafią być jeszcze wyższe.
Jak ustrzec się przed zalaniem samochodu?
Podstawowa zasada to unikanie wjeżdżania w głęboką wodę. Z pozoru niewinna "kałuża" może okazać się znacznie głębsza, a ukształtowanie jezdni potrafi sprawić, że auto szybko straci możliwość przejazdu.
Jeśli istnieje ryzyko, że w miejscu postoju dojdzie do podtopienia, warto wcześniej przestawić samochód – nawet kosztem zaparkowania dalej od domu. W dużych miastach, mimo ograniczeń i trudności, rozsądnym rozwiązaniem bywa szukanie wyżej położonych miejsc parkingowych, bo koszty suszenia wnętrza i późniejszych napraw mogą okazać się znacznie większe.