To już pewne. Koncern Volkswagena mocno obetnie liczbę modeli

Volkswagen Group przygotowuje dużą redukcję swojej gamy modelowej. Koncern chce ograniczyć liczbę oferowanych modeli nawet o 50 proc., a liczbę dostępnych wariantów nawet o 75 proc.

VW TaigoTaigo to jeden z modeli, które mogą zniknąć z gamy.
Aleksander Ruciński

Plan został przedstawiony w wewnętrznym dokumencie "Future Picture 2030", do którego dotarli dziennikarze "Automobilwoche". Dyrektor finansowy Volkswagen Group Arno Antlitz oraz szef rozwoju Werner Tietz wskazują w nim, że obecna skala inwestycji jest zbyt wysoka w stosunku do efektów, jakie przynosi.

W 2025 r. Volkswagen Group przeznaczył na inwestycje 34,4 mld euro, z czego 19,4 mld euro stanowiły wydatki na badania i rozwój. Łącznie inwestycje odpowiadały za 11,8 proc. przychodów koncernu. Zarząd chce teraz obniżyć koszt produkcji pojedynczego samochodu poprzez ograniczenie złożoności, uproszczenie struktur i procesów oraz zmniejszenie liczby dostępnych konfiguracji.

Znikną całe modele i wersje nadwoziowe

Volkswagen Group oferuje obecnie około 150 linii modelowych. Przez lata rozbudowana gama była jednym z fundamentów sukcesu koncernu, pozwalając mu zagospodarować niemal każdą niszę. Teraz strategia ma się zmienić. Zamiast wielu modeli i wariantów koncern chce rozwijać mniejszą liczbę samochodów, ale inwestować w nie znacznie więcej.

Największe zmiany mogą dotknąć markę Volkswagen. Jej fundamentem pozostaną modele o dużym znaczeniu sprzedażowym, takie jak Golf, Tiguan, T-Roc i Passat, a także kluczowe samochody elektryczne. Na wylocie mogą znaleźć się natomiast mniej popularne modele, m.in. elektryczny ID.5 oraz spalinowy Taigo. Oba samochody częściowo pokrywają się ofertą z innymi SUV-ami marki.

Ograniczenia szykują się również w Audi. Marka może zrezygnować z części wersji nadwoziowych, w tym niektórych odmian Sportback. Proces upraszczania gamy już się rozpoczął – z oferty wycofywane są A1 i Q2, czyli modele generujące relatywnie niskie marże.

Mniejszej rewolucji można spodziewać się w Skodzie. Czeska marka ma już stosunkowo uporządkowaną gamę, a przy tym pozostaje jedną z najbardziej rentownych części koncernu.

Niepewna jest natomiast przyszłość Seata. Marka od dłuższego czasu traci strategiczne znaczenie na rzecz Cupry, która stała się jednym z najszybciej rozwijających się producentów w grupie. Redukcja gamy może więc szczególnie mocno dotknąć właśnie Seata.

Zmiany obejmą także Porsche, choć tutaj głównym celem ma być przede wszystkim ograniczenie liczby wariantów. Dobrym przykładem jest 911, dostępne w ogromnej liczbie odmian, od Carrery i GTS po Turbo i GT3.

Mniej modeli, ale więcej technologii

Volkswagen Group nie chce chce, by ograniczenie liczby samochodów spowolniło rozwój. Wręcz przeciwnie. Pieniądze zaoszczędzone na utrzymywaniu rozbudowanej gamy mają zostać przeznaczone na technologie stosowane w najważniejszych modelach.

Koncern zamierza również szerzej wykorzystywać wspólne platformy i moduły, a podczas projektowania samochodów korzystać z narzędzi sztucznej inteligencji. Ma to skrócić czas potrzebny na opracowanie nowych modeli i jednocześnie ograniczyć koszty

Blume chce podnieść marże

Redukcja gamy jest częścią szerszego planu naprawczego prezesa Volkswagen Group Olivera Blume'a. Koncern chce wrócić do długoterminowego celu zakładającego marżę operacyjną na poziomie 8-10 proc. W pierwszej połowie tego roku wyniosła ona zaledwie 4,2 proc.

Plan zakłada również uproszczenie struktur organizacyjnych, większą regionalizację prac rozwojowych oraz dostosowanie mocy produkcyjnych do około 9 mln samochodów rocznie.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE