Do sytuacji, którą zaraz zobaczycie, doszło w niedzielę, 4 czerwca. Auta, które przyjechały na festyn dla dzieci, aby dać odrobinę radości najmłodszym fanom motoryzacji, właśnie opuszczały teren wydarzenia. Świeciło słońce, ludzie mieli uśmiechy na twarzy. Wszyscy wyjeżdżali spokojnie, acz w akompaniamencie bulgotu amerykańskich "fałek". I wtedy trafił się on, mistrz kierownicy, prawdziwy Bullit z województwa łódzkiego.
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Nie dość, że kierowca mustanga uznał panujące warunki za odpowiednie do wykonania poślizgu, co już samo w sobie jest mocnym przegięciem, to jeszcze zupełnie nie przejął się stojącym tuż obok radiowozem. Niestety brakuje informacji o dokładnej karze, ale coś czuję, że na minimalnym 1000 zł się nie skończyło.