Wyglądał jak zabudowany "maluch", ale konkurencję zostawiał w tyle. Oto Consulier GTP
Wyglądał jak zabudowany "maluch", ale konkurencję zostawiał w tyle. Oto Consulier GTP
Consulier GTP może i wygląda jak kolejny nieudany projekt z lat 80. XX wieku, ale dzięki swojej konstrukcji dawał popalić takim modelom jak 911 Turbo czy Corvette ZR-1. Ostatecznie był tak szybki, że nie zgodzono się na jego udział w wyścigach.
Późne lata 80. XX wieku. Warren Mosler (tak, ten od Moslera MT900) dostrzega potencjał w czterocylindrowej jednostce Chryslera o pojemności 2,2 litra, generującej 170 KM (później nieco, nieco więcej). Tak, to ten sam silnik, który znajdziemy w minivanach z tamtego okresu. Kluczem do sukcesu auta miała być niska waga.
Uzyskano ją dzięki wykorzystaniu kevlaru, włókna węglowego oraz PVC (polichlorek winylu, mówiąc prościej: plastik). Sam monokok Consuliera GTP ważył 125 kg, a gotowe auto mniej niż 900 kg. By jednak nadwozie zachowało swój wygląd (i sztywność), trzeba było podgrzać gotowe panele, co zajmowało 4-5 dni.
Jednostkę umieszczono centralnie, napędzana była tylna oś (skrzynia: A-555 Getrag, pięciostopniowy manual), więc nic dziwnego, że to właśnie tam ulokowano 63 proc. masy. Za wystrojenie niezależnego zawieszenia odpowiedzialna była firma McKee Enginering. Oczywiście nie mogło zabraknąć elementu z Pontiaca Fierro. W tym wypadku były to tylne hamulce tarczowe.
Efekt końcowy był do przewidzenia: mniej niż 5 sekund do setki, 400 metrów w około 13 sekund. Warren Mosler był tak pewny swego, że zgodzi się zapłacić 25 tys. dolarów każdemu, kto "objedzie" go w seryjnym samochodzie. Dziennikarze magazynu Car&Driver zabrali więc Chevroleta Corvette i… nie udało im się osiągnąć celu.
DLA CIEBIE
Jedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Stwierdzili jednak, że hamulce są anemiczne, a sam Consulier GTP jest trudny w prowadzeniu. Nabijano się też z kilku gniazd zapalniczki. Ukryto jednak fakt, że auto miało trzy lata i służyło w szkole sportowej jazdy (stąd też słabe hamulce czy trzy gniazda do podpięcia sprzętu). Mosler podniósł stawkę: 100 tys. dolarów dla śmiałka, który będzie szybszy od Consuliera GTP na jakimkolwiek torze w Stanach Zjednoczonych. Udało się to, podobno, Chetowi Fillipowi, tyle tylko, że na Sebring jechał RUF-em GT1 na slikach.
Po udanych występach w serii SCCA (Sports Car Club America), wygranej w 24-godzinnym wyścigu w Nelson Ledges w 1990 roku, przyszedł czas na wejście do IMSA (obecnie WeatherTech SportsCar Championship). Debiut w Lime Rock to pole position i wygrana. Consulier kładł na łopatki takie auta jak Porsche 911 Turbo, Corvettę Callaway Twin Turbo, ZR-1 czy nizliczone Firebirdy. Jak informuje strona internetowa Moslera, najpierw dodano ok. 150 kg obciążenia, by wyrównać szansę. Później zabroniono w ogóle startów Consuliera GTP.
To nie koniec modelu, bowiem Mosler Automotive (już jako osobna marka) przedstawiła Intrudera. To GTP z silnikiem Corvette LT1, zmodyfikowany dodatkowo przez Lingenfeltera. Auto wygrało w dwóch wyścigach 24-godzinnych w Nelson, po czym znów zostało zbanowane.
Mosler oczywiście nie zamierzał się poddać. W 1997 roku zaprezentowano Raptora, który wyróżniał się kokpitem niczym w samolocie – w kształcie litery V. Ostatecznie doświadczenie z Consuliera pozwoliło na stworzenie Moslera MT900
Mateusz Lubczański
Dziennikarz motoryzacyjny z wieloletnim doświadczeniem w mediach, zarówno w prasie, jak i w Internecie. Czy trzeba dodawać, że jego publikacje są liczone już w tysiącach, a nie setkach? W swoich publikacjach często porusza tematykę elektromobilności oraz sytuacji rynkowej w Polsce i na świecie. Jeździł zarówno na kole podbiegunowym, jak i po pustyni Namib. Gdyby nie cztery kółka, opowiadałby o grach komputerowych albo jednośladach.