Polacy nie od dziś są mistrzami w wyszukiwaniu kruczków prawnych, awaryjnych furtek. Taka luka istnieje również w przepisach o zatrudnianiu egzaminatorów w ośrodkach dla kierowców. Polega ona na możliwości zatrudniania egzaminatorów "z zewnątrz". Taki przypadek opisała w swojej interpelacji posłanka Magdalena Filipek-Sobczak. W związku z kilkunastoma egzaminami przeprowadzonymi z rażącym naruszeniem przepisów (co zwykle kończyło się negatywnym wynikiem) marszałek województwa lubelskiego wszczął postępowanie o skreślenie egzaminatora z prowadzonej ewidencji egzaminatorów. Mężczyzna jednak nie czekał z założonymi rękami.
Zamiast tego złożył wniosek w wpisanie go do ewidencji egzaminatorów prowadzonej przez marszałka województwa mazowieckiego. Zdaniem posłanki podał przy tym adres zamieszkania w Warszawie, choć mieszkał i pracował w Lublinie. W efekcie przez pewien czas egzaminator widniał w dwóch ewidencjach. Gdy został skreślony w woj. lubelskim, wciąż figurował na liście w woj. mazowieckim. Tym samym zachował uprawnienia do przeprowadzania egzaminów. Co więcej, dyrektor lubelskiego ośrodka egzaminowania nie może go zwolnić, gdyż ten jest chronionym członkiem związków zawodowych z siedzibą w woj. łódzkim.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Stylowy Samochód Roku Wirtualnej Polski - Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio
"Ministerstwo Infrastruktury rozważa zmianę przepisów w taki sposób, aby osoba wpisana do ewidencji egzaminatorów prowadzonej przez marszałka województwa mogła być zatrudniona wyłącznie w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego na terenie województwa, w którym została wpisana do ewidencji. Taka regulacja nie pozwalałaby osobie wpisanej w jednym województwie do zatrudnienia jej w innym województwie" – napisał Piotr Malepszak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.
Jak informuje urzędnik, w sytuacji gdy egzaminator w związku z nieprawidłowościami został skreślony z ewidencji w jednym województwie, marszałek innego województwa, na którego liście widnieje ta sama osoba, powinien "rozważyć skreślenie" takiego egzaminatora z wykazu. Obecnie przepisy nie nakazują jednak takiego postępowania.
Wydawałoby się, że w XXI wieku nie ma już "niezatapialnych" urzędników. Okazuje się jednak, że znajomość luk w przepisach i odpowiednio duża doza bezczelności wciąż w wielu sytuacjach zupełnie wystarczają. I póki nie zmienią się przepisy, muszą mieć to na uwadze również osoby starające się o prawo jazdy.