W czasie jazdy zamkniętym samochodem zazwyczaj nie ma powodu, by obawiać się bezpośredniego porażenia po uderzeniu pioruna. Metalowa karoseria zachowuje się jak klatka Faradaya — to rozwiązanie znane z XIX-wiecznych doświadczeń angielskiego uczonego. Zasada jest prosta: pole elektryczne nie przenika przez metal, więc wewnątrz takiej "osłony" nie powinno pojawić się pole elektryczne, nawet gdy potężne wyładowanie trafi w nadwozie z zewnątrz.
WIDEOLedwie trafiał w pas. Miał ponad 3 promile
Trzeba jednak pamiętać, że auto nie stanowi doskonałej klatki Faradaya. Ma okna, a w części modeli występują także metalowe elementy we wnętrzu. Jeśli takie części mają kontakt z karoserią, może pojawić się ryzyko porażenia w określonych warunkach.
Zagrożenie w trakcie burzy nie ogranicza się do samego napięcia. Równie istotna bywa ekstremalnie wysoka temperatura towarzysząca wyładowaniu. Po uderzeniu pioruna w samochód może dojść do rozerwania opon, awarii elektroniki pokładowej lub nadpalenia plastikowych elementów nadwozia.
Mimo możliwych uszkodzeń pojazdu, wnętrze samochodu jest jednym z bezpieczniejszych miejsc, w których można przeczekać burzę — auto zwykle osłania pasażerów przed obrażeniami. W praktyce większym problemem mogą być inne skutki nawałnicy: pogorszona widoczność oraz ryzyko spadających na pojazd drzew lub gałęzi.