Wielka akcja policji. Potrwa aż do niedzieli

Kierowca może dostać mandat i sporą liczbę punktów karnych nawet wtedy, gdy jest przekonany, że działa zgodnie z przepisami. Do 11 października potrwa ogólnoeuropejska akcja Roadpol "Focus on the Road", a policja będzie miała na celowniku przede wszystkim kierowców korzystających z telefonów.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Policja | Policja
Filip Buliński

Roadpol, czyli europejskie stowarzyszenie policji drogowej, zaplanował na dni 5–11 października ogólnoeuropejskie działania pod hasłem "Koncentracja na drodze". Jak podkreśla organizacja, problem rozproszenia kierowców narasta, a jego najczęstszym źródłem jest sięganie podczas prowadzenia auta po telefon i inną elektronikę. Wskazywane są także urządzenia powiązane z centralnym ekranem na desce rozdzielczej.

W trakcie akcji służby w krajach europejskich mają kłaść szczególny nacisk na egzekwowanie przepisów dotyczących używania telefonu komórkowego przez kierowcę. Naruszenia mogą być wykrywane zarówno podczas patroli pieszych i radiowozowych, jak i z użyciem dronów. W Polsce dodatkowym problemem jest to, że zapisy dotyczące telefonu w praktyce bywają dla wielu kierowców niejednoznaczne.


DLA CIEBIE
30 LAT ŠKODY OCTAVIA. IKONA POD LUPĄ: Akta Wrzechstronności

Za złamanie zakazu korzystania podczas jazdy z telefonu, który wymaga trzymania w ręku słuchawki albo mikrofonu, grozi 500 zł mandatu i 12 punktów karnych. Kłopot polega na tym, że przepis odwołuje się do pojęcia "jazdy", rozumianego potocznie często jako sytuacja, gdy auto faktycznie się porusza. To może prowadzić do błędnego przekonania, że sięgnięcie po telefon jest dozwolone, gdy samochód stoi – na przykład na czerwonym świetle.

W 2015 r. mł. insp. Marek Konkolewski, występując dla TVN Turbo jako przedstawiciel Komendy Głównej Policji, prezentował interpretację, z której mogło wynikać, że zakaz dotyczy używania telefonu wtedy, gdy pojazd jedzie, a nie gdy stoi. Dwa lata później warszawski sąd spojrzał na sprawę inaczej w postępowaniu dotyczącym kierowcy, który korzystał z telefonu, czekając na zmianę sygnalizacji na zieloną.

Kierujący nie przyjął mandatu, a sprawa trafiła do sądu, który wymierzył karę. W uzasadnieniu wskazano, że Prawo o ruchu drogowym nie wyjaśnia wprost, czym jest "jazda", dlatego sędzia oparła rozumowanie na pojęciu "zatrzymania" z tego samego aktu. Sąd uznał, że samo oczekiwanie na zmianę świateł nie oznacza "wyjęcia" auta z ruchu – pojazd nie jest unieruchomiony przez wyłączenie silnika, a po chwili jazda będzie kontynuowana. W efekcie kierowca został ukarany za użycie telefonu podczas postoju na czerwonym świetle.

W praktyce ostrożna interpretacja przepisów okazuje się bardzo restrykcyjna. Najbezpieczniej przyjąć, że nie powinno się korzystać z telefonu trzymanego w dłoni od chwili uruchomienia silnika aż do jego wyłączenia. Takie podejście pozwala uniknąć ryzyka mandatu i 12 punktów karnych także w sytuacjach, które część kierowców uznaje za "postój", a nie "jazdę".

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE