Szukamy Japonii w Polsce z Toyotą RAV4
Jak co roku Polacy na łamach Wirtualnej Polski mogli wybrać Samochód Roku Internautów. W tegorocznej edycji przeprowadzonej przy współpracy z Otomoto podium zostało zdominowane przez japońskie samochody. Polacy ewidentnie upodobali sobie modele z Kraju Kwitnącej Wiśni, dlatego postanowiliśmy poszukać nad Wisłą przecięcia tych dwóch krajów. Znaleźliśmy je w Płocku.
Trzecie miejsce – Toyota C-HR, drugie miejsce – Mazda CX-5, pierwsze – Toyota RAV4. Tak głosowali w tym roku polscy internauci - czytelnicy Wirtualnej Polski i użytkownicy Otomoto. Japońskie nowości to właściwie pewniaki polskiego rynku od lat. Każdy z nich stanowi istotny element miksu sprzedażowego producenta – tak u Mazdy, jak i u Toyoty. Japończycy przyciągają do siebie atrakcyjną stylistyką, niezawodnością i sprawdzonymi rozwiązaniami wewnątrz aut, stawiając ergonomię ponad przesadnym futuryzmem.
Polacy nie tylko szukają japońskich samochodów jako kandydatów na zapełnienie miejsc w swoich garażach. Coraz częściej też podróżujemy do Kraju Kwitnącej Wiśni. W ostatnich latach odnotowano wyraźny wzrost liczby turystów z Polski odwiedzających Japonię. To między innymi zasługa stałego, bezpośredniego połączenia na trasie Warszawa – Tokio. Japonia magnetyzuje swoją barwną kulturą i spektakularnymi widokami. Jeśli dobrze poszukać, w ciągu jednego dnia można zanurzyć się w tradycyjną polskość i japońską kulturę i nie wymaga to lotu samolotem. Wszystko znajdziemy na Mazowszu.
Wsiadamy w zwycięską Toyotę RAV4 i kierujemy się do Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. To miejsce, którego historia sięga 1971 r., a w latach 197-1984 pozyskano 25 budynków, w tym nie tylko budynki mieszkalne, ale i karczmę oraz kuźnię. Obecnie miejsce to prezentuje wieś rzędową z zagrodami, wiatrakiem, kuźnią, karczmą, kościołem i szeregiem zagród włościańskich.
Na terenie muzeum w Sierpcu można podziwiać wnętrza zabudowań z pięknym, tradycyjnym wystrojem. Jak większość skansenów, tak i ten nieco romantyzuje i upiększa obraz polskiej wsi XIX i początków XX wieku – ten mniej barwny można poznać w książce Kamila Janickiego "Życie w chłopskiej chacie".
Nie zmienia to faktu, że Muzeum Wsi Mazowieckiej daje obraz tego, w jaki sposób żyła przynajmniej część chłopów w Polsce. Prezentuje towarzyszące codzienności rzemiosło i kulturę. Jeśli pojawicie się tu w odpowiednim terminie, możecie trafić na żniwa lub wykopki. Ta piękna, barwna, stara Polska sprawia wrażenie sielankowej, chociaż nie zawsze taka była. Pięknie jest jednak widzieć i taką ze zdobionymi izbami, ukwieconymi przedgródkami i sadem z dojrzewającymi owocami.
Jeśli pogoda dopisuje, na zwiedzenie skansenu w Sierpcu warto zarezerwować sobie przynajmniej pół dnia. Mieści się on nieco ponad 2 godziny jazdy samochodem od Warszawy, 3 godziny od Gdańska i około 2,5 h od Łodzi. My zwiedzanie zwieńczyliśmy pajdą chleba ze smalcem i ogórkiem małosolnym oraz pierogami z jagodami. Nasyceni polskim folklorem ruszyliśmy do Płocka, gdzie planowaliśmy zanurzyć się w kulturze japońskiej.
Niecałe 40 minut jazdy od barwnych chat krytych strzechą mieści się Spichlerz, Oddział Etnograficzny Muzeum Mazowieckiego w Płocku. To miejsce znajduje się 200 metrów od Starego Rynku, a jednak jest trochę na uboczu, dlatego łatwo je przegapić. Z jednej strony znajdziemy w środku stałą wystawę poświęconą kulturze Mazowsza, która stanowi doskonałe uzupełnienie tego, co już widzieliśmy w Sierpcu, z drugiej – całe piętro Spichlerza poświęcono egzotycznej wystawie Sztuka Dalekiego Wschodu. I naszym celem jest szczególnie jeden z jej eksponatów.
Wystawa obejmuje wiele dzieł wykonanych setki lat temu w Chinach, Mongolii czy Tybecie. Znajdziemy tutaj m.in. koreańskie wielkoformatowe obrazy świątynne taenghwa, które stanowią jedyną dostępną publicznie kolekcję tego typu dzieł na kontynencie europejskim. My zmierzamy jednak do niepozornej szafki.
W górnej szufladzie mieści się oryginalna odbitka słynnej "Wielkiej fali w Kanagawie" Hokusaia. Jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł sztuki świata i bez wątpienia najbardziej znane dzieło japońskie. Ponieważ jest to odbitka z drzeworytu, istnieje więcej niż jedna kopia. Ba – historycy oceniają, że istniało między 5 a 8 tys. oryginalnych egzemplarzy. Większość z nich jednak przepadła i ocenia się, że pozostało 113 kopii. Ta płocka jest jednak w tym gronie wyjątkowa.
Najbardziej znany drzeworyt z serii "36 widoków na górę Fuji" powstał w 1831 r., a jego odbitki znajdują się w zbiorach największych muzeów świata. 3 kopie ma British Museum, 4 są w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Wśród licznych lokalizacji na świecie, w których znajduje się "Wielka fala w Kanagawie", żadna nie wystawia jej na stałe, ponieważ ciągłe wystawienie odbitek na światło, doprowadziłoby do degradacji i blaknięcia. Żadna, z wyjątkiem muzeum w Płocku.
Dzięki umieszczeniu "Wielkiej fali" w gablocie w szufladzie, obraz przez większość czasu jest w ciemności. Wysuwany jest tylko w momencie, gdy zwiedzający chce go zobaczyć. Ze względu na przepływ gości, takie rozwiązanie nie byłoby możliwe w dużych muzeach.
Japońska kultura na Mazowszu przecina się z polskim folklorem właściwie bezwysiłkowo. Spichlerz demokratyzuje ją – dając coś tak unikatowego za wręcz symboliczną cenę biletu (12 zł normalny, 6 zł ulgowy).
Wsiadamy w japońskie auto wybrane przez Polaków najlepszym w tym roku i ruszamy do domu. Hybrydowa RAV4 dowozi nas do domu szybko i oszczędnie. Za niewielką cenę paliwa, biletów i obiadu doświadczyliśmy dzisiaj wspaniałej mieszanki kultur, mogłoby się wydawać – tak odległych, a jednak tak łatwych do dotknięcia obok siebie.