Shell wycofuje się z aplikacji do ładowania. Pomogą pośrednicy
Sieć stacji Shell kończy z aplikacją do ładowania samochodów elektrycznych. Same ładowarki zostają, lecz trzeba korzystać z oprogramowania pośredników. Jedno jest pewne: nie będzie tanio.
"Piszemy do Ciebie, aby potwierdzić, że aplikacja Shell Recharge zostanie oficjalnie zamknięta i nie będzie już dostępna w Twoim kraju od końca lutego" – czytamy w mailu wysłanym do użytkowników aplikacji.
"Od końca stycznia nie będzie już można ładować pojazdu za pomocą aplikacji Shell Recharge ani tokena Shell Recharge, jednak do końca lutego nadal będzie można przeglądać historię transakcji i karty kredytowe, a także oglądać i opłacać faktury" – dowiadujemy się z wiadomości.
Pierwszy kontakt z Toyotą RAV4 5. generacji: teraz bardziej dla Polski
W Zjednoczonym Królestwie aplikacja została zamknięta dawno temu. Usługi ładowania zostały zintegrowane ze "zwykłym" programem sieci.
Ładowarki na stacjach Shell pozostają, lecz by je uruchomić trzeba używać zewnętrznych aplikacji. Ceny się różnią – przykładowa ładowarka o mocy 130 kW w aplikacji Elli wskazuje cenę 3,47 zł za 1 kWh, Greenway z kolei mówi o stawce 3,63 zł/kWh, lecz… wskazuje, że punkt ładowania jest nieczynny.
Sieć wskazuje, że można również zapłacić przy wykorzystaniu kodu QR, karty płatniczej lub karty wydanej przez Shell, choć to tylko opcja dla klientów B2B.
Na razie nie wiadomo, czy Shell zamierza sprzedać ładowarki innej sieci czy pozostawić je we własnych barwach. Poprosiłem o rozwianie wątpliwości biuro prasowe. Oświadczenie marki opublikuję jak najszybciej.