Pierwszy w Polsce offroadowy track day. "Uśmiechy nie znikały ludziom z twarzy"

Poligon 4x4
Poligon 4x4
Źródło zdjęć: © Autokult | Marcin Łobodziński
Marcin Łobodziński

11.09.2023 13:11, aktual.: 12.09.2023 11:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W minioną niedzielę 10 września odbył się pierwszy w Polsce offroadowy track day na Poligonie 4x4, gdzie miłośnicy samochodów terenowych mogli w pełni legalnie "upalać" w terenie na przygotowanych próbach i wziąć udział w nieformalnym rajdzie. Każdy wybierał taką formę rozrywki, jaka mu odpowiadała. Tego w Polsce brakowało.

– Uśmiechy nie znikały ludziom z twarzy – podsumował imprezę zarządzający Poligonem 4x4 Grzegorz Posiewka.

To prawda – byłem i widziałem to na żywo. Takich miejsc jak Poligon 4x4 brakowało w Polsce, a takich wydarzeń tym bardziej. Za symboliczne 100 zł każdy mógł wjechać dowolnym samochodem – niekoniecznie terenowym – i bawić się od rana do wieczora tak, jak najbardziej mu to odpowiadało. Bez nerwów i niepokoju, bez strachu, że zostanie bez pomocy. Również bez ryzyka, że auto zostanie podrapane przez krzaki czy uszkodzone.

Poligon 4x4
Poligon 4x4© Autokult | Marcin Łobodziński

Niektórzy przyjechali tylko poznać tor, inni sprawdzić modyfikacje w swoich samochodach. Ja pojechałem po to, by przetestować forda bronco.

Kto myślał, że będzie zbyt łatwo, bo to tylko tor, ten szybko zmienił zdanie na próbie z wykrzyżami, gdzie organizatorzy – Grzegorz Posiewka i Mieszko Kryński – dolali sporo wody tworząc błotnistą pułapkę. Nawet wranglery i patrole na dużych kołach potrzebowały pomocy w wydostaniu się z opresji. Z tego co się dowiedziałem, od momentu, jak zakopał się tam nissan patrol na 35-calowych oponach, nikt już tej części toru nie przejechał bez użycia wyciągarki.

Poligon 4x4
Poligon 4x4© Autokult | Marcin Łobodziński

Każdy uczestnik mógł dowolnie korzystać z całego "poligonu", a organizatorzy przygotowali przejazdy na pieczątki, podobne do tych, jakie mają miejsce na typowych rajdach przeprawowych. Polega to na tym, że trzeba dojechać do miejsc, w których umieszczone są pieczątki, co niekiedy wymaga dużych umiejętności i dobrze przygotowanego sprzętu. Taki niby rajd, ale bez ciśnienia na wynik, bez oficjalnego startu i mety, bez regulaminu.

Jedną z poligonowych atrakcji była przejażdżka "zmotą", czyli samochodem zbudowanym do pokonywania najtrudniejszych przeszkód terenowych. Dzięki temu można było doświadczyć choć namiastki tego, jak taka maszyna radzi sobie w trudnym terenie.

Poligon 4x4
Poligon 4x4© Autokult | Marcin Łobodziński

Podczas niedzielnego spotkania na tor przyjechało kilkadziesiąt samochodów różnych marek. Było to spotkanie, na jakie offroadowy światek czekał od dawna – na luzie, bez ścisłego programu, swobodna jazda terenowa w miejscu do tego przeznaczonym.

Właściciele aut sportowych korzystają z takich spotkań na torach wyścigowych od lat. Fani offroadu mogli tego doświadczyć w Polsce po raz pierwszy. Organizator przyznał, że wiele osób bardzo doceniło to wydarzenie i zapewnia, że będą kolejne. Sam widziałem wiele uśmiechów na twarzach. Nie brakowało też kierowców, którzy pomagali innym pokonać trudniejszy teren. Nie było podziału na auta lepsze i gorsze, drogie i tanie, mniej i bardziej terenowe.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)