Nowe prawo jednak działa. Dwóch Ukraińców ścigało się na S7. Mają zarzuty
Mazowiecka policja przerwała nielegalny wyścig pomiędzy dwoma kierowcami z Ukrainy. Choć nikomu nic się nie stało, w myśl nowych przepisów grozi im nawet do 5 lat w więzieniu.
Nieznajomość prawa nie chroni przed konsekwencjami jego złamania. Być może ta rzymska zasada najlepiej pasuje do sytuacji, jaka w sobotę 22 marca miała miejsce na drodze ekspresowej S7. Patrolujący trasę zespół policyjnej drogówki w pewnym momencie zauważył dwa samochody, które zajmowały sąsiednie pasy ruchu i jechały z prędkością o 80 km/h wyższą niż dopuszczalna. Oznacza to, że kierowcy jechali 200 km/h. Zastosowano nowe prawo.
Od 29 stycznia 2026 r. za udział w nielegalnym wyścigu grożą konsekwencje karne włącznie z możliwością odbycia kary pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Co ważne, nie musi być to zorganizowane spotkanie, rodem jak z filmów o niegrzecznych kierowcach, spędzających wieczory za kierownicą swoich stuningowanych wozów. Wystarczy o wiele mniej.
W myśl art. 115 Kodeksu karnego nielegalny wyścig to "(…) rywalizacja kierujących co najmniej dwoma pojazdami mechanicznymi w ruchu lądowym, w szczególności z zamiarem pokonania odcinka drogi w jak najkrótszym czasie, z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym". Policjanci z Mławy nie mieli wątpliwości, że zdarzenie, które zobaczyli na drodze S7, spełniało te wymogi.
Policja zatrzymała kierowców dwóch aut. Za kierownicą Audi siedział 37-latek, a Skodę prowadził 23-latek. Ten drugi dopiero co kupił samochód i podczas drogi powrotnej do domu postanowił go wypróbować, aranżując wyścig ze swoim kolegą. Rywalizację zobaczyli jednak policjanci i nieodpowiedzialna zabawa szybko przeistoczyła się w poważną sytuację.
Nie skończyło się na mandacie. Zamiast niego mundurowi sporządzili wniosek o ukaranie przez sąd. Jak informuje mazowiecka policja, obydwaj mężczyźni usłyszeli już zarzut udziału w nielegalnym wyścigu drogowym. Poza odsiadką grozi im grzywna, utrata prawa jazdy, zakaz prowadzenia, a także pokrycie kosztów postępowania sądowego. Nauka z tego przypadku jest prosta – ściganie się znacznie taniej może wyjść na przeznaczonym do tego torze.