Niemcy się nie patyczkują. Za jazdę bez celu dostaniesz mandat

Kontrole policyjne w Niemczech często obejmują więcej punktów, niż te w Polsce
Kontrole policyjne w Niemczech często obejmują więcej punktów, niż te w Polsce
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Polizei Düsseldorf

05.04.2024 10:44, aktual.: 05.04.2024 12:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gdy zatrzyma cię funkcjonariusz niemieckiej drogówki i nie będziesz potrafił uzasadnić, dlaczego któryś raz przejeżdżasz w krótkim czasie ten sam odcinek, grozi ci kara w wysokości 100 euro. Co więcej, jeśli twoja jazda będzie generować nadmierny hałas, policjant ma prawo nałożyć dodatkową karę.

W Niemczech policja występuje przeciwko tzw. pozerom samochodowym. Grupę stanowią najczęściej młodzi kierowcy, którzy próbują zwrócić uwagę sportowymi autami. Robią to niestety często w sposób uciążliwy dla mieszkańców czy innych użytkowników drogi, nierzadko stwarzając zagrożenie.

Dla nich "pokazanie się" oznacza jeżdżenie bez konkretnego celu po centrum miasta, często z wyjątkowo głośnym wydechem. Tym samym chcą nie tylko cieszyć się swoim autem, ale także przyciągnąć uwagę innych. Takiej ekspresji radości często nie podzielają mieszkańcy, przechodnie lub goście restauracji.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Co mówi na to niemieckie prawo? Wbrew pozorom niedawno powstały przepisy mające ukrócić uciążliwe zachowanie wspomnianej grupy. Zgodnie z tamtejszym kodeksem zapis brzmi następująco: "Bezcelowe jeżdżenie w tę i z powrotem w miejscowości jest niedozwolone, jeżeli przeszkadza to innym" (30. paragraf Straßenverkehrsordnung – StVO).

Przepisy nie precyzują jednak, ile razy trzeba przejechać tą samą drogę, aby narazić się na mandat. Interpretacja należy już do policjanta, chyba, że mamy dobrą wymówkę na nasze zachowanie. Funkcjonariusz może nałożyć mandat w wysokości 100 euro, jeśli kierowca nie jest w stanie uzasadnić, dlaczego wielokrotnie jeździ tą samą trasą w krótkim okresie.

Jeśli np. będziemy się tłumaczyć, że zapomnieliśmy czegoś ze sklepu, lepiej mieć przy sobie wspomniane produkty i dowód zakupu na naszą obronę. Z kolei tłumaczenie szukaniem miejsca parkingowego nie zawsze może zdać egzamin, jeśli obok nas akurat będzie wolne miejsce. Ale jest jeszcze jeden "haczyk".

W przypadku generowania nadmiernego hałasu w obszarze zabudowanym, również przewidziana jest dodatkowa kara. Ta jest nieco niższa i wynosi 80 euro. Wyjątkowo uciążliwi mogą więc "zarobić" 180 euro (ok. 770 zł).

Mandat za generowany hałas może jednak zostać nałożony bez względu na to, czy podróż była celowa, czy też nie. Chodzi tu o sytuacje, gdy kierowca jedzie na zbyt niskim biegu, co prowadzi do wycia silnika, nagle zwiększa obroty silnika przez redukcję przełożenia, lub wkręca silnik na obroty, stojąc na światłach.

W Niemczech wydzielono specjalne oddziały policji, które "polują" na wspomnianych wcześniej "pozerów" czy kierowców, którzy generują zbyt dużo hałasu swoim pojazdem. Przede wszystkim mowa tu o większych miasta. Funkcjonariusze wykorzystują nieoznakowane pojazdy i rutynowo zatrzymują sportowe bądź stuningowane samochody i sprawdzają modyfikacje pod kątem legalności.

Za układ wydechowy, którego głośność przekracza dozwolone normy, można stracić dowód rejestracyjny. Niemiecka policja w takich sytuacjach często nie ma litości. Nie ma wówczas bowiem znaczenia, czy modyfikacje zostały wpisane do dokumentów, czy też nie.

Z tego względu, odwiedzając naszych zachodnich sąsiadów, warto mieć na uwadze, że wiosną i latem policja otrzymuje więcej zgłoszeń dotyczących hałasujących "pozerów" i podchodzi do sprawy bez litości. Lepiej więc ograniczyć szaleństwa na wyznaczone do tego miejsca. Niemcy, mimo swojej pasji do motoryzacji, posiadania wysokiej jakości dróg oraz braku limitu prędkości na wielu autostradach, równie mocno cenią sobie kulturę ciszy i dbałość o porządek publiczny.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (96)