Niemcy robią krok w tył. Nowe modele flagowe nie będą jeździły bez kierowcy
Mercedes i BMW na razie nie zamierzają robić kolejnego kroku w dziedzinie autonomicznej jazdy. Zamiast przeskakiwać na kolejny poziom samodzielności samochodów, dopracują systemy, które już obecne są w modelach tych marek. Inne podejście ma Tesla.
Nie tak szybko
Jeszcze dziesięć lat temu wydawało się, że niemal stoimy na progu rewolucji, która uczyni kierowcę właściwie zbędnym, a interakcję z samochodem ograniczy do podawania systemowi nawigacji adresu, pod który chcemy się udać. Nie doczekaliśmy się jednak takich samochodów i wygląda na to, że – przynajmniej jeśli chodzi o europejskie marki – będziemy musieli na nie jeszcze nieco poczekać. Okazuje się bowiem, że na razie Mercedes i BMW nie zamierzają wskakiwać na nowy poziom autonomii.
Obecnie w modelach wspomnianych niemieckich marek kierowcę wspierać może system o drugim stopniu autonomiczności. Oznacza to, że w pewnych warunkach samochód może sam prowadzić, ale pod ciągłym nadzorem gotowego do reakcji kierowcy. Trzeci stopień autonomizacji przewiduje, że w określonych warunkach pojazd będzie jechał sam, a kierowca nie musi obserwować drogi, choć ma być gotowy, by w razie zagrożenia przejąć kontrolę nad samochodem.
Tesla prze do wprowadzenia jak najbardziej kompletnego systemu trzeciego stopnia. Tymczasem, jak informuje "Automotive News Europe", w nowym BMW serii 7 czy Mercedesie Klasy S producenci nie zaoferują systemu pracującego w trzecim stopniu autonomii. Zamiast tego będą udoskonalać już istniejące systemy, które są dostępne w obecnie sprzedawanych modelach.
W Mercedesie Klasy S i EQS obecnie można korzystać z systemu autonomicznej jazdy poziomu drugiego, który działa do prędkości 95 km/h. Zgodnie z zapowiedzią przedstawicieli Mercedesa w ciągu najbliższych lat system Drive Pilot ma zostać udoskonalony do tego stopnia, by działał także z prędkościami autostradowymi. Wciąż będzie jednak musiał być nadzorowany przez kierowcę, który nie będzie mógł zająć się innymi sprawami.
Podobnie będzie w nowym BMW serii 7, które – według informacji ANE – nie otrzyma funkcji autonomii trzeciego stopnia. Dlaczego? Jak się okazuje, zainteresowanie tego typu funkcją nie jest w Europie na tyle duże, by opłacało się ją rozwijać. Rzeczywiście, opracowanie niezwykle szczegółowych map i oprogramowania, które będzie z nich korzystać, wymaga ogromnych nakładów. Do tego dochodzi jeszcze kwestia lobbowania w celu zalegalizowania w europejskich krajach aut z systemem autonomii trzeciego stopnia.
Kruczek prawny
Tymczasem z zaawansowanymi systemami drugiego stopnia sprawa jest prostsza. Zgodnie z Regulaminem ONZ nr 171 taki system jest homologowany na zasadach właściwych dla aktywnych układów wspomagania jazdy (ADAS). Oznacza to, że wystarczy, aby rozwiązanie zostało homologowane w jednym państwie należącym do UE, aby było legalne we wszystkich pozostałych.
Na tej zasadzie w Europie wdrażane będą nie systemy trzeciego stopnia, ale rozszerzone systemy drugiego stopnia. W przypadku BMW pierwszym modelem z takimi opcjami jest iX3. Podczas jazdy autostradą system może przejąć kierowanie, ale sprawdza, czy kierowca obserwuje otoczenie. Co więcej, by samochód samodzielnie wyprzedził poprzedzający, wolniejszy pojazd, kierowca musi zatwierdzić manewr spojrzeniem w lusterko. W przyszłości samochody BMW mają umożliwiać samodzielną jazdę – choć pod nadzorem kierowcy – także w mieście. Samochód sam uda się pod wskazany adres, ale za wszelkie ewentualne błędy odpowiedzialny będzie kierowca.
Co na to inne firmy? Jak informuje ANE, Ford otrzymał homologację umożliwiającą firmie sprzedaż w Europie aut z zaawansowanym systemem drugiego poziomu. Asystent o nazwie BlueCruise może przejąć pełną kontrolę nad samochodem podczas jazdy na autostradzie, ale nie na każdej. Na razie system operuje na 135 tys. km dróg w 16 krajach. Na razie system jest dostępny tylko w modelu Mustang Mach E, ale przed końcem 2026 r. ma pojawić się w modelach Puma, Puma Gen-E i Kuga.
Oczywiście na scenie jest jeszcze – a może przede wszystkim – Tesla. 10 kwietnia 2026 r. Dania zatwierdziła używanie na terenie tego kraju systemu wspomaganej jazdy pod wskazany adres autami amerykańskiego producenta. Zgoda dotyczy systemu, który jest nadzorowany przez kierowcę i nie jest rozumiany jako autonomiczny, więc – jak informuje ANE – Tesla może złożyć do Komisji Europejskiej wniosek o stosowanie dopuszczenia w całej UE.