Znam sporo osób zainteresowanych motoryzacją, w większym lub mniejszym stopniu. Nigdy nie spotkałem jednak kogoś chodź lekko zbliżonego do mnie w tej kategorii. Jestem jednym na milion, który potrafi polubić lub znienawidzić kogoś za to czym jeździ. Motoryzację uważam za nieodłączną część swojego charakteru. Trzeba to po prostu zaakceptować i tyle, inaczej się nie dogadamy. Nie jest ze mną na szczęście na tyle źle, że wszystkie swoje decyzje życiowe podejmuję kierując się samochodami, bo inaczej wogóle nie miałbym znajomych, a ich trochę zostało, chodź podziwiam ich, że ze mną wytrzymują. Cenię głównie motoryzację Włoską za duszę i stylistykę. Możę zacznę od tej pierwszej cechy. "Przecież auto nie ma duszy!" powie ktoś, kto moim zdaniem się nie zna. Dusza w samochodzie to coś takiego, przez co się uzależniasz w jeździe nim. Coś takiego można zaobserwować w Alfie Romeo. Niby się psuje, koroduje- ok, racja, ale ma w sobie to coś, przez co wszystko jej wybaczysz i będziesz jeżdził nią dalej. To coś to właśnie dusza. Jest zauważalna też w autach klasycznych, które na pewno nie raz zawiodą, a i tak będziesz chciał ciągle nim jeździć, chociażby dla przeświadczenia, że masz własnego klasyka. Coś takiego w autach cenię a Włosi potrafią zrobić to, przynajmniej w mojej ocenie, najlepiej. Samochody z Italii lubię również za to jak wyglądają, czyli świetnie. Wiadomo z jakiego kraju pochodzą najlepsi projektanci mody. Ich bliscy koledzy projektują samochody, nie tylko Włoskie, ale też z całego świata (Giugiaro naszkicował Poloneza). Kilka przykładów o czym mówię: