Nowe samochody są jednym z najmocniejszych punktów rynku
W lipcu w Polsce zarejestrowano 55 537 nowych samochodów, czyli o 12,2 proc. więcej niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem wynik był wprawdzie niższy o 4,5 proc., jednak przy sezonie urlopowym roczna dynamika pozostaje bardzo mocna. Co ważniejsze, wzrost nie jest wyłącznie zasługą flot. Rejestracje klientów indywidualnych zwiększyły się aż o 21,5 proc. r/r, a firmowych o 8,2 proc. r/r. Po siedmiu miesiącach 2026 roku liczba rejestracji nowych samochodów jest już o 9,9 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. To istotny sygnał również dlatego, że konsumenci sami deklarują większą gotowość do zakupu samochodu.
Według danych GUS przywołanych w raporcie OTOMOTO Insights 9,40 proc. badanych planuje zakup auta w ciągu najbliższych 12 miesięcy, wobec 9,15 proc. w kwietniu. Jeszcze ciekawszy jest udział osób zdecydowanych na taki zakup: wzrósł do 2,53 proc., osiągając najwyższy poziom od ponad dwóch lat.
"W motoryzacji znacznie ważniejsze od samej liczby osób oglądających oferty jest to, ilu użytkowników rzeczywiście zbliża się do decyzji zakupowej. Lipcowe dane są pod tym względem interesujące: rosną zarówno rejestracje nowych aut, jak i odsetek konsumentów deklarujących konkretny zamiar zakupu. Szczególnie mocny wzrost rejestracji klientów indywidualnych pokazuje, że nie mamy do czynienia wyłącznie z ruchem generowanym przez floty. Rynek nowych samochodów wchodzi więc w drugą połowę roku z relatywnie mocnym popytem." - komentuje Sylwester Łagowski, Stock Manager OTOMOTO Lease.
Oferta rośnie, ale kupujących nie ubywa
Na OTOMOTO liczba aktywnych ogłoszeń nowych samochodów osiągnęła w lipcu 26 620, zwiększając się o 1,3 proc. względem czerwca i aż o 14,2 proc. rok do roku. Dla kupującego oznacza to przede wszystkim większą podaż i większy wybór.
Jednocześnie dane dotyczące zachowania użytkowników pokazują ciekawą zmianę jakościową. Wskaźnik liczby użytkowników nowych aut spadł z 123 proc. okresu bazowego w czerwcu do 120 proc. w lipcu. Jednak wskaźnik liczby kupujących wzrósł w tym samym czasie z 86 do 91 proc., przebijając również poziom z lipca 2025 roku, kiedy wynosił 90 proc. Innymi słowy: ofert może przeglądać nieco mniej osób niż miesiąc wcześniej, ale proporcjonalnie więcej z nich zachowuje się jak realni kupujący.
"Wakacyjny spadek samego ruchu nie musi oznaczać słabszego miesiąca dla rynku. W lipcu widzimy wręcz odwrotne zjawisko: użytkowników jest nieco mniej niż w czerwcu, ale wskaźnik kupujących wyraźnie rośnie. Można to odczytać jako większą konkretność osób, które pozostały na rynku. Klient nie musi przeglądać setek ofert – częściej wie już, jakiego samochodu i jakiej konfiguracji szuka." - mówi Sylwester Łagowski.
Diesel miał zniknąć. Na razie zwiększa udział
Najciekawsze rzeczy dzieją się jednak w strukturze napędów samochodów wystawianych na sprzedaż. Benzyna nadal zdecydowanie prowadzi, odpowiadając za 48,9 proc. aktywnych ofert nowych aut, choć jej udział zmniejszył się o 0,4 pkt proc. rok do roku.
Znacznie bardziej zaskakuje diesel. Jego udział wzrósł do 20,5 proc., czyli o 2,8 pkt proc. r/r. To jeden z największych wzrostów w zestawieniu. W czasach, gdy przez lata mówiło się o systematycznym odchodzeniu od silników wysokoprężnych, rynek ofert nowych samochodów pokazuje, że ten napęd wciąż ma mocną pozycję.
Można to interpretować przede wszystkim jako dowód, że kierowcy nie podejmują decyzji wyłącznie na podstawie trendów technologicznych. Dla części z nich liczą się sposób eksploatacji, dystanse i dopasowanie napędu do faktycznych potrzeb.
Plug-in przed elektrykiem. Pełne EV na razie bez przełomu
Druga istotna zmiana dotyczy samochodów zelektryfikowanych. Udział hybryd plug-in osiągnął w lipcu 8,8 proc., rosnąc aż o 2,8 pkt proc. rok do roku. Tym samym PHEV-y wyprzedziły pod względem udziału w aktywnych ofertach samochody w pełni elektryczne. EV odpowiadały za 7,3 proc. rynku ofert nowych aut, czyli jedynie o 0,2 pkt proc. więcej niż przed rokiem. Jeszcze mocniej wyróżniają się klasyczne hybrydy: ich udział zmniejszył się do 14,5 proc., co oznacza spadek aż o 5,3 pkt proc. r/r.
Nie oznacza to oczywiście końca klasycznych hybryd ani zwycięstwa jednej technologii nad drugą. Dane pokazują jednak, że struktura podaży bardzo szybko się zmienia, a technologia plug-in wyraźnie zyskuje na znaczeniu.
"Dzisiejszego rynku nie da się już opisać prostym podziałem na samochody spalinowe i elektryczne. W jednym miesiącu widzimy równoczesny wzrost udziału diesla i hybryd plug-in, przy praktycznie stabilnym udziale pełnych elektryków. To pokazuje, że kierowcy szukają różnych odpowiedzi na różne potrzeby. Dla branży oznacza to konieczność utrzymywania szerokiego wyboru napędów zamiast zakładania, że wszyscy klienci będą poruszać się w jednym kierunku w tym samym tempie." - ocenia Sylwester Łagowski.
Najwięcej dzieje się między 100 a 150 tys. zł
Bardzo czytelny sygnał daje również struktura cenowa ofert. Przedział 100 - 150 tys. zł odpowiada już za 31,7 proc. aktywnych ogłoszeń nowych samochodów. Jego udział zwiększył się w ciągu roku o 2,5 pkt proc., dzięki czemu pozostaje największą kategorią cenową na rynku ofert.
W połączeniu z rosnącą liczbą rejestracji i wysoką dynamiką zakupów klientów indywidualnych pokazuje to rynek, który mimo sezonu urlopowego pozostaje aktywny. Nie widać też jednego zwycięskiego napędu: benzyna pozostaje liderem, diesel odbudowuje udział, PHEV dynamicznie rośnie, a pełne EV utrzymuje pozycję.
Dla kierowcy najważniejszy wniosek może być jednak prostszy. W lipcu ofert nowych samochodów było wyraźnie więcej niż przed rokiem, a rynek dostarcza dziś znacznie więcej wariantów napędu niż jeszcze kilka lat temu. Wybór staje się więc większy, ale jednocześnie wymaga dokładniejszego określenia, czego naprawdę oczekujemy od samochodu.