Andreas Bovensiepen podzielił się tymi przemyśleniami z BimmerPost. "Nasi klienci na tę chwilę nie czują potrzeby wybierania aut elektrycznych czy nawet zelektryfikowanych. Powodem jest fakt, że jeżdżą nimi często na trasach, gdzie wykorzystują pełną moc napędu. W takich przypadkach zasięg nadal jest dużym problemem, zwłaszcza w Niemczech, gdzie na autostradach nie ma ograniczeń prędkości" – tłumaczył.
Rzeczywiście statystyki wykazują, że właściciele aut marki Alpina korzystają z nich w specyficzny sposób. Wielu klientów pokonuje na autostradach między 30 a 50 tys. km rocznie. Tam, według Bovensiepena, napędy zelektryfikowane nadal się nie sprawdzają.
W kategoriach Alpiny auta z napędem elektrycznym nadal uważane są za niszę. Bovensiepen mówi, że jego firma interesuje się niszami, ale w pierwszej kolejności musi zaspokoić potrzeby swoich klientów. Nie należy więc się spodziewać, by Alpina miała pójść śladami BMW i koncentrować się w najbliższych latach na autach elektrycznych.
A czego chcą klienci Alpiny? Na to odpowiada ujawniona niedawno plotka z BimmerPost. Według dobrze poinformowanego źródła nowy model w gamie pojawi się pod koniec bieżącego roku. Będzie to Alpina B4, zgodnie z nazwą bazująca na Serii 4. Podobno tym razem nie będzie to jednak Coupe, a Gran Coupe. BMW pokazało tę wersję nadwoziową w czerwcu.
Można się spodziewać, że Alpina przepuści nową Serię 4 Gran Coupe przez standardową procedurę dyskretnych modyfikacji nadwozia (o ile będzie się dało przy tym grillu) oraz zmiany silnika na własną jednostkę, trzylitrowe R6 o mocy 462 KM i momencie obrotowym 700 Nm. Zmiana bazy dla modelu B4 z Coupe na Gran Coupe może być dobrym ruchem: BMW nie przewiduje produkcji M4 w tej wersji nadwoziowej.