Test: Jaguar F-Pace SVR to nieodkryty diament. W środku nowoczesny luksus, pod maską ryczące V8

Zainteresowani kupnem mocnych SUV-ów automatycznie kierują swoje kroki do salonów AMG, BMW lub Porsche. Być może zbyt pochopnie, bo na rynku jest mniej znana, ale nawet lepsza alternatywa. Asów w rękawie ma parę, haczyk tylko jeden (poza tymi w bagażniku).

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Jaguar F-Pace SVR (2022) (fot. Filip Blank)

Jaguar F-Pace SVR (2022) - test, opinia, zużycie paliwa, cena

Pierwszy SUV w historii Jaguara to mistrz drugiego wrażenia. Niestety w życiu liczy się to pierwsze, więc nawet jeśli od samego momentu debiutu to nieprzerwanie najlepiej sprzedający się model marki, w Polsce nigdy nie uzyskał prawdziwie satysfakcjonujących wyników.

Na brak zauroczenia przy pierwszym spotkaniu złożyło się kilka czynników. Po pierwsze mniej klientów niż w przypadku konkurencji miało szansę tego zauroczenia doświadczyć, ponieważ w ostatnich latach popularność Jaguara na polskim rynku wyraźnie spadła. W 2021 roku na naszych drogach pojawiły się tylko 464 nowe auta tej marki. To mniej niż ćwierć rejestracji Porsche, o innych niemieckich rywalach premium już nie wspominając.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Taka kondycja brytyjskiej marki zależała po części od zawirowań związanych ze zmianą jej dystrybutora na polskim rynku, ale po części to też wina samego producenta. F-Pace, czyli o tyle świętokradczy dla jednych, co i długo wyczekiwany przez drugich SUV wszedł na rynek w 2016 roku. Z jednej strony stosunkowo późno dołączył do stawki, ale z drugiej nadal nie był wtedy jeszcze produktem skończonym.

Nie zrozumcie mnie źle, to od początku była bardzo atrakcyjna pozycja na rynku, ale niestety na tle bezlitośnie perfekcyjnych konkurentów z Niemiec szybko oczywiste stały się pewne braki. Pod maską zabrakło wydajniejszych, nowocześniejszych silników, a w środku – atrakcyjniejszych, bardziej zaawansowanych multimediów.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

W 2021 roku jednak sporo się zmieniło, ponieważ za odrodzenie marki w Polsce wziął się nowy, kompetentny importer marki Inchcape, a F-Pace przeszedł gruntowną modernizację. Tylko czy to wystarczy, by wyciągnąć teraz klientów zza kierownic mercedesów, audi i reszty niemieckich liderów rynku premium? Według mnie tak. Przynajmniej w przypadku jednej wersji. Tej wersji.

Klasa premium: wydanie alternatywne do niemieckiego

Dotychczas za jedną z największych bolączek F-Pace'a uważałem jego system multimedialny. Po liftingu ten element auta stał się dla mnie jedną z jego najmocniejszych stron. Zawitał tu znany już z innych nowych modeli Jaguara i Land Rovera system Pivi Pro (Brytyjczycy nigdy nie potrafili mi wytłumaczyć, skąd się wzięła ta nazwa, ale mi się podoba).

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Mimo ewidentnych starań twórców tego interfejsu nie jest to dalej ideał jeśli chodzi o ergonomię obsługi. Zdarzają mu się pewne opóźnienia, a niektóre funkcje są zakopane w niezrozumiałych miejscach. W przypadku wrażliwych na styl klientów nie powinno to jednak mieć aż takiego znaczenia jak fakt, że teraz to menu po prostu pięknie wygląda.

Zobacz również: Ford Transit Custom Nugget Plus - przez weekend byłem królem kempingu

Centralny wyświetlacz zyskał formę tabletu (i to zakrzywionego) o przekątnej 11,4 cala. Ten za kierownicą jest jeszcze większy i mierzy 12,3 cala. Klimatyzację obsługuje się z pomocą bardzo przyjemnych dla oka pokręteł znanych już z Jaguara I-Pace'a, które wypełnione są mniejszymi wyświetlaczami.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Ogólnie cała kabina przy okazji skoku technicznego zanotowała również skok jakościowy. Wnętrze F-Pace'a – przynajmniej w testowanej wersji SVR – jest bardzo miłym i eleganckim miejscem. Choć jego styl nie jest nachalny, to czuć nowoczesny charakter brytyjskich marek premium, wyraźnie odmienny od niemieckiej wrażliwości.

Starannie obszyte tapicerki z delikatnej skóry, chłodne metale, dużo prostych, spokojnych płaszczyzn – wszystko się tu zgadza. Gdyby ktoś zakrył znaczki i powiedział mi, że to nowy junior-SUV Astona Martina, to byłbym skłonny mu uwierzyć.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

F-Pace jest teraz bardziej przekonujący również z zewnątrz. Nadwozie zyskało inaczej poprowadzoną maskę z trochę większym grillem oraz nowe światła. Te wyglądają bardziej efektownie i jeszcze skuteczniej przywodzą na myśl prawie-imiennika tego SUV-a, czyli sportowego F-Type'a, na którym był ponoć wzorowany.

W odmianie SVR zresztą F-Pace naprawdę wygląda jak auto sportowe. Potężna moc napędu została upakowana pod nadwoziem, które stało się bardziej muskularne dzięki zgrabnie poszerzonym błotnikom, co z kolei otworzyło szansę na zamontowanie dodatkowych wentylacji za kołami (za tymi z tyłu są fejk-wentylacje, ale nadal klimat jest).

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Intencji auta (i jego kierowcy, który niechybnie musi lubić szybką jazdę) nie kryją ogromne wloty powietrza zajmujące większość przodu auta, kolejne otwory wentylacyjne, które dziurawią maskę dla lepszego odprowadzenia ciepła z komory silnika, pokaźne obręcze kół w rozmiarze 22 cali, czy w końcu cztery solidne rury wieńczące układ wydechowy po dwóch stronach dyfuzora (ten też pełni funkcję wyłącznie ozdobną, ale możemy mu to wybaczyć).

Dobra wiadomość: jeśli ktoś lubi spojlery, to odmiana SVR jest dla niego, bo na spojlerze na tylnej klapie bagażnika zamocowano kolejny spojler. Można się nabijać, ale tak naprawdę całość wygląda rasowo i rzuca się w oczy na ulicy nawet w takim kolorze, jak testowanym egzemplarzu, a przy tym w jakiś sposób udaje się jej uniknąć wulgarnego efektu znanego choćby z projektów BMW M czy Audi RS.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Dobre strony sytuacji, w której nie masz nic do stracenia

To wymowne, bo pod spodem F-Pace SVR również jest znacznie bardziej wyrafinowanym autem sportowym od über-SUV-ów z Bawarii i Badenii-Wirtembergii. Na zwykłej drodze na co dzień potrafi być poważnym, spokojnym i komfortowo wyizolowanym od świata zewnętrznego SUV-em o wręcz rodzinnym charakterze.

Znajdź jednak kawałek pustej, fajnej drogi, a SVR objawi swoje oblicze wytrawnego sportowca. Ale ponownie, nie tak brutalnego i tępego jak zwykle ma to miejsce w przypadku połączenia takiej mocy silnika z takimi gabarytami nadwozia.

Działu Special Vehicle Operations, który można uznać za taki brytyjski odpowiednik RS w Audi czy AMG w Mercedesie, nad swoim wydaniem F-Pace'a pracował wyjątkowo długo i jeszcze mocno go poprawiał. Do produkcji skierował go dopiero w roku 2019, trzy lata po bazowej wersji modelu. Już dwa lata później przy okazji liftingu wprowadził kolejne modyfikacje.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Te udało się przeprowadzić na podstawie specjalnego programu rozwojowego niszowego (ale jak widać pouczającego) modelu Jaguar XE SV Project 8. Przejęto tu jego wersję popularnie wykorzystywanego, ośmiobiegowego automatu ZF 8HP, co przyspieszyło jego działanie i pozwoliło uwolnić z silnika dodatkowe 20 Nm.

Dopieszczono ustawienia wszystkich kluczowych składników prowadzenia: układu kierowniczego, wahaczy i tulei zawieszenia, szpery zamontowanej na tylnej osi. Prace nad swego czasu najszybszym sedanem na Nordschleife zaowocowały również zwiększoną wydajnością układu hamulcowego w tym modelu, który ma teraz nowy system wspomagania oraz lepsze chłodzenie.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Co być może jeszcze ważniejsze dla pewnych następstw, do których zaraz przejdę, z Project 8 wyniesiono również cenną naukę odnośnie optymalizacji przepływu spalin w układzie wydechowym. Ten w F-Pace SVR jest całkowicie nowy i o całe 6,6 kg lżejszy niż w pozostałych wersjach napędowych.

Efektem są osiągi bardzo konkurencyjne nawet na tle nafaszerowanych mocą rywali. Wynik przyspieszenia do 100 km/h udało się ściąć o 0,3 s do 4 s, a prędkość maksymalna niezmiennie stoi na wyższym od elektronicznie ograniczonych konkurentów poziomie 286 km/h.

To jednak nie dla tych liczb wybierze się F-Pace'a SVR, a dla jego silnika. Tutaj słowo wstępu: Jaguar Land Rover jest nieporównywalnie mniejszą firmą od takiego BMW czy nawet Porsche. A choć Brytyjczycy mają mniejsze możliwości techniczne i zasób części, z których mogą skorzystać, to starają się mierzyć bardzo wysoko.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Mówiąc bardziej dosadnie: w tej chwili nie mają już nic do stracenia. Ale nie musi to być zła wiadomość, bo czasem takie podbramkowe sytuacje doprowadzają do momentów olśnienia. Takim było wpakowanie do tego nadwozia już wysłużonego, ale dzisiaj jeszcze bardziej wyjątkowego silnika AJ-V8, czyli charyzmatycznego V8 o pojemności całych pięciu litrów.

Nie ma on żadnej formy hybrydyzacji czy nawet turbosprężarki, a doładowanie mechaniczne. Niektórzy z konkurentów mogą oferować większą moc czy lepsze wyniki w innych kategoriach, ale jeśli chodzi o te trudne do uchwycenia liczbami, czy nawet słowami emocje generowane przez tę konstrukcję, żaden niemiecki motor nie może się równać z tym produkowanym w Południowej Walii V8 starej szkoły.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Te dwa ostatnie słowa oznaczają, że dziś jazda z takim napędem nie przysporzy fanów wśród rosnącej społeczności zwolenników elektromobilności. Sam też go nie polubisz podczas wizyt na stacjach benzynowych. W dzisiejszych realiach zużycie paliwa F-Pace'a SVR można wyrazić w przeliczniku 141 zł za 100 km ożywionej jazdy i 87 zł za 100 km spokojnej, codziennej jazdy (przy 6,70 zł za litr bezołowiowej 98-oktanowej).

Ktoś kto wysiądzie z któregoś z nowoczesnych, sportowych SUV-ów z Niemiec, może się zdziwić, że tu zaraz po zmianie przełożenia nie następuje uderzenie turbodoładowania. Tu jest ciekawiej: moc buduje się stopniowo, niemal jak w silniku wolnossącym, i nie przestaje tego robić aż do przeszło 6000 obr./min. Wtedy pięciolitrowe monstrum pod maską ryczy wniebogłosy i strzela wszystkimi czterema rurami. I to jest ta chwila, dla której wybierze się to auto.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Na tym jednak jego przewagi się nie kończą. Mimo sporego gabarytu i zawstydzająco dużej masy w okolicach 2,1 tony, F-Pace SVR prowadzi się bardzo precyzyjnie i naturalnie dzięki pięknie ustawionemu podwoziu.

Włącz najostrzejszy tryb jazdy, a podwozie to zacznie rotować się na zakrętach i z pomocą rasowo ustawionego mechanizmu różnicowego najpierw zacieśniać zakręt, a następnie luzować tylną oś na wyjściu, która ma priorytet w otrzymywaniu mocy. Domyślnie jest posyłane na nią 70 proc. momentu obrotowego, w trybie Dynamic aż 90 proc., a nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach nie mniej niż 50 proc.

Co równie imponujące, powróć do normalnej jazdy, a F-Pace SVR zrobi coś, czego nie potrafił nawet przed liftingiem. Zacznie płynąć sobie spokojnie nad drogą bez właściwie żadnych szumów docierających do kabiny. Spektrum talentów tej konstrukcji stało się tak szerokie jak w mało którym innym SUV-ie na rynku.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Crash test z rzeczywistością

Dlaczego więc na ulicach dalej widujemy mocarne SUV-y ze znaczkami M i AMG, a nie SV? Odpowiedziałbym, że F-Pace SVR wpadł w podobną pułapkę co Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio. Jest to auto utkane z marzeń fanów motoryzacji, ale niekoniecznie klientów, którzy mają wydać na zakup własne pieniądze.

Tym bardziej, że w przypadku tego modelu są to naprawdę duże pieniądze. F-Pace zawsze był ambitnie wyceniony, a SVR po liftingu stał się jeszcze zauważalnie droższy (choć raczej z powodów niezależnych od producenta). Jego cennik zaczyna się dopiero od 584 200 zł.

To ogromna suma, ale jak wypada na tle konkurencji? W sumie trudno powiedzieć, bo podobnie jak bliźniaczy Range Rover Velar, F-Pace zawieszony jest pomiędzy dwoma poziomami standardowej rozmiarówki SUV-ów. Przy długości 4,76 m i rozstawie osi 2,87 m jest o kilka centymetrów większy od takiego BMW X3 M czy Porsche Macana GTS, za to dalej brakuje mu w tych kategoriach kilku czy nawet kilkunastu centymetrów do BMW X5 M czy Porsche Cayenne Turbo.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Przywołany we wstępie haczyk polega na tym, że choć sportowemu Jaguarowi rozmiarowo bliżej do pierwszej z tych grup, to jest od nich o przeszło 100 tys. zł droższy, za to do X5 M brakuje mu już tylko 30 100 zł.

W miarę bezpośredni rywal F-Pace'a pojawił się dopiero dosłownie przed chwilą i jest to Maserati Grecale. W jego przypadku topowa, bardzo ciekawa odmiana Trofeo notuje podobne osiągi, ale generowane przez bardzo zaawansowany silnik Nettuno z superauta MC20. Między innymi z tego powodu cena rywala z Włoch jest jeszcze wyższa i wynosi około 630 tys. zł.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Z Grecale F-Pace'a SVR łączy niemniej wiele. Obydwa nie są z Niemiec i obydwa są szalonym pokazem możliwości małego producenta, który chce udowodnić, że potrafi powalczyć z gigantami z tego kraju. I Brytyjczykom wychodzą z tego warte uwagi rzeczy, więc jeśli zależy wam na kupnie luksusowego SUV-a o wyjątkowym charakterze, w którym bardziej niż liczby liczą się niedostępne nigdzie indziej doświadczenia, to w takim dokładnie przypadku taki niszowy wybór potrafi być lepszy od banalnych propozycji mainstreamu.

Tym bardziej, że to już ostatni moment na zakup SUV-a takiej wielkości z pięciolitrowym V8 na pokładzie. Brytyjczycy poszli za stosowaną w swoim kraju maksymą "if you can’t beat them, join them" (ang. jeśli nie możesz kogoś pokonać, połącz z nim siły) i dogadali się z BMW. W kolejnych modelach koncernu Jaguar Land Rover jednostka AJ-V8 będzie sukcesywnie zastępowana przez niemieckie V8 o pojemności 4,4 litra. Tak już się dzieje w przypadku nowego Range Rovera.

Jaguar F-Pace SVR (2022)

Znana z BMW X5 M konstrukcja z rodziny S63 jest niewątpliwie bardzo dobrym silnikiem, który pozwoli zgrabnie prześlizgnąć się przez normy emisji spalin. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy następca F-Pace'a SVR zdąży skorzystać choćby z tego V8. Model ten wszedł na rynek dosłownie dwa tygodnie przed dniem, w którym Jaguar ogłosił, że od 2025 roku wszystkie nowe modele marki będą już tylko elektryczne.

Mateusz Żuchowski, redaktor Autokult.pl

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Pięciolitrowe V8 bez turbo, które potrafi zjeżyć włos na głowie
  • Prowadzenie, ustawienia podwozia i kubełkowe fotele rasowego auta sportowego
  • Po liftingu F-Pace jest już na czasie jeśli chodzi o design, multimedia i jakość wykonania

Minusy:

  • Wielkość kabiny bliżej BMW X3 M, cena bliżej BMW X5 M
  • Beztrosko wysokie zużycie paliwa
  • Poprawione multimedia nadal nie ustrzegły się pewnych potknięć w zakresie obsługi
Jaguar F-Pace SVR (2022)
Pojemność silnika: 5000 cm³
Rodzaj paliwa: Benzyna
Typ napędu: 4×4
Skrzynia biegów: Automatyczna 8-biegowa
Moc maksymalna: 550 KM przy 6500 obr./min
Moment maksymalny: 700 Nm przy 2500 — 5500 obr./min
Przyspieszenie 0–100 km/h: 4 s
Prędkość maksymalna: 286 km/h
Pojemność zbiornika paliwa: 63 l
Pojemność bagażnika: 613 l (mierzone do sufitu)
Spalanie:
Średnie zużycie paliwa (katalogowo): 11,9 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa w mieście: 17 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze krajowej: 11 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na drodze ekspresowej: 12 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa na autostradzie: 12,5 l/100 km
Ceny:
Model od: 308 300 zł (F-Pace D165)
Wersja napędowa od: 584 200 zł (F-Pace SVR)
Cena testowanego egzemplarza: 656 870 zł

Zobacz pełne dane techiczne Jaguara F-Pace SVR w serwisie Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Google News:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test: Volkswagen Golf R – znalazłem w nim emocje, ale nie w trybie drift Test: Land Rover Defender - nowe silniki w Europie. V8 też! Land Rover Discovery Sport 2.0 Si4 HSE - test, opinia, spalanie, cena Pierwsze jazdy nowym Nissanem Micra, Note i Juke N-TEC [relacja autokult.pl] Pasażerowie o elektrycznym BMW i3s. Ten samochód jest po prostu fajny Nowe Audi A3 - nie ograniczajmy się! Test: Opel Mokka-e udowodnił mi, że bez ładowarek da się żyć. Ale i tak ich potrzebujemy Test Hyundaia i30 Fastbacka: kompakt też może być sexy Audi A1 Sportback (2015) 1,4 TFSI S tronic - test, opinia, spalanie, cena Seat Leon ST 1,6 TDI 105 KM Style - test Škoda Rapid Spaceback 1,4 TSI DSG Style Plus - władca przestrzeni - test cz.1 Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana

Popularne w tym tygodniu:

Test: Mazda CX-60 – ponad 3 litry pod maską. Tym razem nic nie tracimy! Test: Lexus ES300h F Sport Edition - sportowy z nazwy, relaksujący na co dzień Pierwsza jazda: BMW iX M60 – jeszcze szybciej, jeszcze wygodniej Test: BMW iX3 LCI pokazało mi, jak dużo może się zmienić. Niekoniecznie w aucie Test: Jeep Wrangler 4xe – najmocniejszy, najszybszy, najoszczędniejszy Test: Renault Megane E-Tech na trasie, czyli jak naprawdę podróżuje się elektrykiem Test: Nissan Townstar Tekna - pojawił się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie Test: Peugeot e-2008, czyli duże "nie chcę, ale muszę" Test: Peugeot 308 SW – Francuzi potrafią słuchać, ale to kosztuje Porównanie: BMW M5 CS vs Audi RS e-tron GT. Wielkie starcie V8 i elektryczności na torze Test: Nissan Qashqai – uczył się przez 14 lat Test: Skoda Octavia vs Skoda Octavia – ile warta jest instalacja elektryczna?