Angielska metoda na złodziei. Tam to jest częsty widok

Kradzieże nowych aut metodą "na walizkę" stają się coraz powszechniejsze. Systemy bezkluczykowe są wygodne, ale ułatwiają też zadanie złodziejom. Ochronić samochód może zaskakująco proste rozwiązanie: blokada na kierownicę, dobrze znana z lat 80. i 90. W Anglii to już częsty widok.

Złodziej samochoduZłodziej samochodu
Źródło zdjęć: © Policja

Metoda "na walizkę" jest jedną z najchętniej wykorzystywanych przez złodziei, ponieważ umożliwia szybkie i dyskretne przejęcie pojazdu. Na celowniku są auta z systemem bezkluczykowym, którego sygnał da się przechwycić, przesłać i wykorzystać do kradzieży w zaledwie kilka sekund.

Badania przeprowadzone jakiś czas temu przez niemieckie stowarzyszenie ADAC wykazały, że tylko niewielka część pojazdów skutecznie broni się przed tego typu cyfrowym atakiem. Żeby ograniczyć ryzyko, kierowcy mogą sięgnąć po specjalny pokrowiec, który ekranuje kluczyk, albo postawić na mechaniczne zabezpieczenie — takie, które wielu Polaków nadal trzyma w piwnicach i schowkach.

Chodzi o blokadę na kierownicę, bardzo popularną pod koniec ubiegłego wieku. Jej sforsowanie zajmuje czas, a to działa na niekorzyść sprawcy, który często jest przygotowany głównie do obejścia zabezpieczeń elektronicznych. Właśnie dlatego nawet proste, fizyczne rozwiązania mogą realnie zwiększyć ochronę auta przed kradzieżą.

W nowoczesnych samochodach taka blokada może wyglądać archaicznie, ale potrafi dać wymierną przewagę w zabezpieczeniu mienia. Dla części kierowców uciążliwe będzie regularne zakładanie i zdejmowanie zabezpieczenia, jednak to niewielka niedogodność w porównaniu z ryzykiem utraty auta.

Blokada kierownicy
Blokada kierownicy © WP Autokult

O tym, że rozwiązanie to wraca do łask, można przekonać się m.in. w Wielkiej Brytanii. W Londynie bardzo łatwo spotkać nowe i drogie samochody z blokadami kierownicy. Nic dziwnego, gdyż policja na Wyspach wielokrotnie informowała o dużej popularności kradzieży "na walizkę".

Nową blokadę na kierownicę można kupić za 100–300 zł, choć wiele osób ma taki sprzęt zapomniany w garażu. Być może warto go odkurzyć i ponownie wykorzystać — zwłaszcza gdy proste, "retro" rozwiązania znów stają się przydatne.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE