Oglądałem pracę komisji ws. nielegalnych wyścigów. Chciałbym odzyskać ten czas [opinia]

Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych wysłuchała Komendanta Głównego Policji ws. nielegalnych wyścigów ulicznych w Polsce. Jeśli tak będzie wyglądała jej praca, zmian na polskich drogach nie ma się co spodziewać.

Jaki kraj, takie nielegalne wyścigiJaki kraj, takie nielegalne wyścigi
Źródło zdjęć: © mat. prasowe policji
Mateusz Lubczański

To, czym zajmuje się Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, każdy może sprawdzić w internecie, na stronie Sejmu. Tym razem przedstawione zostały wyniki pracy funkcjonariuszy, jak i potencjalne prognozy na kolejny rok. Z punktu widzenia policji sytuacja ma się ku lepszemu – grupy Speed, złożone z elity funkcjonariuszy drogówki (choć nie tylko), eliminują zagrożenie, flota pojazdów – w tym motocykli – rośnie, a podniesione stawki mandatów również przyczyniają się do zdejmowania nogi z gazu.

Tu dochodzimy do mniej optymistycznie wyglądającego tematu. W przypadku nielegalnych "wyścigów samochodowych" policja ma związane ręce. Takiego wykroczenia/przestępstwa nie ma. Nie ma definicji wyścigu od świateł do świateł, nie ma trybu "time attack", a omawiane przez media "rajdy" z prawdziwymi rajdami nie mają nic wspólnego. Dlatego też wszystko trafia do worka statystyk podpisanego "przekroczenia prędkości".

To właśnie dlatego, gdy kilka dni temu pod Krakowem zebrało się ok. 400 pojazdów, policjanci ujawnili około 120 wykroczeń. Naruszenia dotyczyły m.in. palenia gumy, "strzelania z układu wydechowego", a także innych wykroczeń związanych z powodowaniem zagrożenia w ruchu drogowym.

Posłanka Magdalena Biejat (Lewica) przeszła jednak do ataku, zauważając, ze policja nie chce widzieć problemu. Według niej karani powinni być nie tylko uczestnicy, ale też osoby stojące na czujkach (!) czy przyjmujące zakłady (!!) podczas wyścigów. Mogą oni – mniej lub bardziej pośrednio – przyczynić się do katastrofy – a to już poważne oskarżenia. Najwyraźniej zatrzymaliśmy się w dzikich artykułach sprzed kilkunastu lat, gdzie pod Warszawą mityczna "Ruda" miała zbierać zakłady, a uczestnicy nielegalnych wyścigów ścigali się o pralki (ile w tym prawdy, nie wiadomo). Albo bardziej hollywoodzko – w czasach pierwszych "Szybkich i Wściekłych".

Być może osobistych przytyków i podjazdów byłoby więcej, ale formuła spotkania najwyraźniej się wyczerpała i jeszcze przed upływem godziny można było iść do domu. Istotniejsze było to, kto udał się (a kto nie) do Rzecznika Praw Obywatelskich i kto minął się z prawdą podczas wystąpienia niż dokładne sprawdzenie, jakie przepisy (i czy w ogóle) mogą zostać wykorzystane przeciw kierowcom. Liczyłem na spotkanie ekspertów, dostałem typowe polskie piekiełko.

Problem jednak jest i sygnalizują go chociażby mieszkańcy centrum Warszawy, ale zjawisko dotyczy też innych miast.

– W weekendy i wieczory nawet w Śródmieściu można zobaczyć samochody, które nie jadą, tylko zapiep, to jest prawda. 200 km/h? Nie wiem, nie mam laserowego miernika w oczach, ale to nie jest też 50 km/h – mówi jeden z nich. – W ostatnią niedzielę na Marszałkowskiej chociażby – RS6 jak ruszyło ze świateł przy Świętokrzyskiej, to doszło na dwójce do odcięcia i jeszcze moment pociągnęło na trójce, więc tutaj można się domyślać, ile tam było "na blacie" – podsumowuje.

Całkiem niedaleko od ulic Marszałkowskiej czy Świętokrzyskiej postawiono aż sześć fotoradarów, które w ciągu pierwszego miesiąca działania złapały ponad 12 tys. kierowców na przekroczeniu prędkości. Mój rozmówca stawia sprawę jednoznacznie. – Jeśli ktoś narzeka, że gdzieś stawiają fotoradar, o ile miejsce rzeczywiście jest uzasadnione i nie jest tylko wywalaniem pieniędzy w błoto, to z założenia on jest tym, który ten problem powoduje - stwierdził.

I nad tymi słowami warto się zatrzymać.

Wybrane dla Ciebie
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Ostrzejszy bat na kierowców. Piraci stracą prawo jazdy jeszcze łatwiej niż do tej pory. Prezydent podpisał zmiany
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Wyższy limit prędkości. Prezydent podpisał. Docenią to mieszkańcy wsi
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Kierowcy elektryków utrzymają przywileje. Karol Nawrocki podpisał ustawę. Jest nowa data końcowa
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Zmiany w prawie z podpisem prezydenta. 17-latkowie za kierownicą. Jakie warunki trzeba spełnić?
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Jedno paliwo wciąż wyraźnie droższe, ale widać światełko w tunelu. Mamy nowe prognozy
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Nadciągająca fala tanich części z Chin zagraża niemieckiemu przemysłowi
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Jest decyzja. Obowiązkowe kaski dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg z podpisem prezydenta
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Pierwsza jazda prototypem: Cupra Raval VZ - hot hatch naszych czasów
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
Polacy oszaleli na punkcie SUV-ów. Te modele wybierali w październiku
Europa traci konkurencyjność. Fabryki części pracują na granicy opłacalności
Europa traci konkurencyjność. Fabryki części pracują na granicy opłacalności
Pierwsza jazda: Toyota bZ4X – sposób na milion
Pierwsza jazda: Toyota bZ4X – sposób na milion
Jeździł nim znany aktor. Teraz jest na sprzedaż
Jeździł nim znany aktor. Teraz jest na sprzedaż
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯