MARTY, czyli Multiple Actuator Research Test bed for Yaw control, to DMC DeLorean, który przejechał wyznaczoną trasę pomiędzy pachołkami bez pomocy człowieka i w dodatku zrobił to "pełnym bokiem".
WIDEOBeyond the Limits: MARTYkhana
Konstrukcja powstała na uniwersytecie w Stanford i ma na celu rozwój technologii autonomicznej, która zostanie postawiona przed problemem utraty przyczepności. Nie chodzi wyłącznie o kiepskie warunki pogodowe. Podobna sytuacja może mieć miejsce w przypadku np. przebicia opony.
MARTY nie ma dużo wspólnego z seryjnym autem. Silniki elektryczne dostarczone przez Renovo przenoszą na każde z tylnych kół 7 tys. niutonometrów. Wymieniono zawieszenie, bowiem seryjne ustawienia okazały się zbyt miękkie do tego typu wyczynów. Dwie anteny są w stanie zlokalizować auto z dokładnością do jednego cala, czyli 2,54 cm.
Jeszcze 4 lata temu MARTY potrafił tylko kręcić bączki. Teraz udało się – za pierwszym razem – ukończyć trudną trasę bez poruszenia żadnego pachołka z prędkością 50 km/h.
Na autonomiczne pojazdy "latające bokiem" jeszcze przyjdzie nam poczekać. Na razie musimy zadowolić się ustawieniami oprogramowania, które ułatwia efektowe poślizgi – jak np. w Focusie RS.