Test: Seat Ateca FR Black Edition – miał chwytać za serce, przemawia do rozumu

Seat lansuje się na producenta aut, które wyróżniają się emocjami. W popularnym SUV-ie z Hiszpanii aż tak dużo wrażeń nie znalazłem. Nie zmienia to jednak faktu, że to dobry moment na zakup konfiguracji takiej jak ta widoczna na zdjęciach. Schodzące z rynku wcielenie z dobrym wyposażeniem można dostać na korzystnych warunkach.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Seat Ateca FR Black Edition 2.0 TSI — test, opinia, cena

Zaprezentowany w 2016 roku model Ateca był długo oczekiwanym, pierwszym SUV-em w historii marki Seat. Wraz z mniejszą Aroną i większym Tarraco, które dołączyły w kolejnych latach, odpowiadają one za przywrócenie hiszpańskiej marce silnej pozycji na europejskim rynku. Dziś stanowią już blisko połowę całej produkcji Seata i przyczyniają się do dalszych wzrostów tej jeszcze kilka lat temu trochę zagubionej i przynoszącej straty firmie. Samego modelu Ateca w fabryce Skody w czeskich Kvasinach, obok bliźniaczego modelu Karoq, wyprodukowano już ponad 300 tys. sztuk.

Zgodnie ze standardami przemysłu motoryzacyjnego, na okoliczność połowy siedmioletniego bytowania na rynku, producent przygotował Atece solidny face lifting. Jeszcze w tym roku do Polski dotrą nowe egzemplarze ze zmodernizowanym projektem nadwozia, odświeżonym systemem multimedialnym i nowymi silnikami, które spełniają ostrzejsze normy emisji spalin.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Nim się jednak to stanie, dealerzy muszą pozbyć się egzemplarzy, które już znajdują się na ich placach. Jak można wywnioskować z oferty serwisu Superauto, obecnie bez trudu można znaleźć egzemplarze z rabatami sięgającymi 25 tys. złotych. Największe korzyści można uzyskać przy najwyższych poziomach wyposażenia. Na samym szczycie cennika znajduje się od niedawna edycja specjalna FR Black Edition.

FR Black Edition: symbolicznie większa ekskluzywność za niecałe 40 zł na miesiąc

Jej odmienność przejawia się przez wygląd, w którym nastąpił szereg zmian. Tytułowa czerń pokrywa grill auta, relingi dachowe i lusterka boczne. Czarne są także alufelgi o całkiem pokaźnej średnicy 19 cali. Jeśli dodać do tego jeszcze znane ze "standardowej" wersji FR zderzaki, progi i spojlery, wychodzi już prezentujący się wcale nie mniej dynamicznie od Cupry, całkiem charakterny SUV, któremu udaje wyróżnić się na tle w większości mdłych konkurentów.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

W środku wersji Black Edition znajdziemy udającą zamsz tapicerkę Dinamic oraz pseudo-kubełkowe fotele, które rzeczywiście zapewniają całkiem niezłe trzymanie boczne i wprowadzają do kabiny trochę sportowego sznytu. Te same elementy można było jednak znaleźć już w wersji FR, tak samo jak i kilka elementów z metalu i skóry, czerwone przeszycia czy znaczki FR. Pozostałe godne uwagi gadżety są zasługą wyłącznie zabawy z konfiguratorem.

Od kilku lat FR jest w cennikach Seata tylko poziomem wyposażenia, a nie oddzielną wersją, która miałaby własne warianty silnikowe czy inne ustawienia zawieszenia. Te ostatnie mogą być dynamiczniejsze, jeśli dokupi się opcjonalne, aktywne amortyzatory DCC. Tak samo można uczynić jednak i w każdej innej Atece.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

FR Black Edition również nie okazuje się niczym więcej niż pakietem dodatkowych opcji. Z perspektywy atrakcji obecnych na pokładzie nie różni się od oferowanej dotychczas odmiany FR. I tutaj znajdziemy całkiem bogate wyposażenie z możliwością dalszego wzbogacenia na dobrych warunkach (wirtualny kokpit, zestaw audio Beats i Full Link w komplecie za 999 zł). Jest też ten sam zapewniony już przez importera rabat na auto w wysokości 7000 zł. Dostępne są także te same silniki (1.5 TSI, 2.0 TSI oraz 2.0 TDI o mocy 150 lub 190 KM). W praktyce więc to niecałe 40 zł dopłaty w miesięcznej racie leasingowej idzie wyłącznie na to bardziej efektowne wykończenie nadwozia.

Prowadzenie: nadal specjalność Seata

Takich egzemplarzy warto więc szukać teraz na placach dealerów i w internetowych ogłoszeniach, bo mimo już kilku lat na karku i debiutu zaktualizowanej wersji za parę miesięcy, Ateca pozostaje godnym polecenia, konkurencyjnym SUV-em. Pod żadnym względem nie jest gorsza od klasowego standardu, a pod jednym – jedna z najlepszych.

Tym, co na pewno wyróżnia Atecę, jest prowadzenie. Na szczęście Seat pozostał wierny swojej tożsamości i zadbał, by model ten wstrzelił się w bardzo satysfakcjonujący balans pomiędzy komfortem a rozrywką za kółkiem. Z jednej strony inżynierowie zachowali zapas sprężystości i płynności, by nadal można traktować tę konstrukcję jako rodzinnego SUV-a, a z drugiej strony jednak jest tu czym powalczyć na zakrętach.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Jak zauważył Marcin Łobodziński w teście Ateci FR, komfortową stronę ustawień zaburzają tylko trochę opony o niskim profilu. Przejazd przez dziury i wyrwy odbija się w kabinie głuchym echem. Lepszym wyborem z perspektywy codziennej eksploatacji byłyby zapewne obecne w niższych wersjach wyposażenia opony w rozmiarze 225/45 R19, a najlepiej — obręcze o mniejszej średnicy.

Pozostałe elementy podwozia to już klasyka Grupy Volkswagen. Nie można im odmówić świetnej skuteczności, ale trudno w nich znaleźć jakieś niezapomniane wrażenia. Zarówno skrzynia DSG, jak i napęd na cztery koła przekazywany przez sprzęgło Haldex (tu ukryty pod nazwą 4Drive), czy w końcu sam silnik 2.0 TSI o mocy 190 KM gwarantują szybką reakcję na każdy ruch pedału gazu i dobre osiągi.

Tak przynajmniej mówią liczby na papierze (przyspieszenie do 100 km/h w 7,1 sekundy, prędkość maksymalna 212 km/h), bo, jak to w przypadku szybszych Seatów i Volkswagenów bywa, doznania zza kierownicy aż tak tego nie sugerują. Wszystko jest ustawione jest tak, by zapewnić jak największą wydajność. Gdy więc wskazówka obrotomierza zbliża się do czerwonego pola, skrzynia bez chwili zastanowienia wbija kolejny bieg, a napęd na cztery koła nie pozwala na żaden uślizg kół. Pozostający głównie na niższych obrotach silnik niechętnie wydaje z siebie jakiekolwiek dźwięki.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Kierowcy, którym we krwi płynie benzyna, będą taką zachowawczością Seata zawiedzeni, ale przeciętny klient SUV-a będzie zadowolony z wysokich osiągów podanych w przystępny, łatwy do kontroli sposób. Wysoka wydajność oznacza także dobrą ekonomikę. Bez żadnych systemów 48V, filtrów cząstek stałych czy innych wynalazków, które niechybnie już wkrótce zawitają także do gamy napędowej Ateci, obecny tu jeszcze silnik notuje akceptowalne wyniki zużycia paliwa. Nawet w mieście można zmieścić się w granicach 9 l/100 km, a na spokojnie pokonywanej trasie zejść do 6,5 l/100 km. Mimo obecności skrzyni o siedmiu przełożeniach zużycie paliwa na autostradzie i tak jest wyższe; wynosi ponad 10 l/100 km.

Wnętrze: już zapomniałem jak wygląda

Jednak o tym, że Ateca jest samochodem wybieranym nadal głównie rozumem, a nie sercem, przypomina wnętrze. Projektanci nie byli zainteresowani żadnymi eksperymentami, czy nawet jakimś szalonym detalem, przez który kokpit Seata zyskałby własną tożsamość.

Wszystko jest po prostu bardzo poprawne. Czytelność i łatwość obsługi stoją na najwyższym poziomie (w Atece po liftingu będzie pod tym względem gorzej, bo zabraknie pokręteł przy ekranie centralnym). Zakres regulacji fotela oraz kierownicy – bez zarzutu. Mało pociągająca, pudełkowata bryła odwdzięcza się dobrą widocznością we wszystkie strony i wystarczającą ilością miejsca w kabinie.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Wielu klientów (i dziennikarzy) zwraca uwagę na ilość miejsca na nogi z tyłu, więc pod tym względem Seat zadbał o naprawdę dobry wynik. Również na głowy osób w drugim rzędzie jest więcej miejsca niż choćby w Nissanie Qashqai czy Toyocie CH-R. Nawet jeśli Ateca ma całkiem rozbudowany tunel środkowy, to i tak trójka osób zmieści się tutaj lepiej niż w wymienionych konkurentach.

Jednak bliźniacza Skoda Karoq udowadnia, że pewne rzeczy pod względem funkcjonalności można było rozwiązać jeszcze lepiej. Bagażnik Ateci teoretycznie jest duży (485 litrów – to już i tak mniej przez napęd 4Drive), ale wartość ta obejmuje również przestrzeń pod podłogą. Realna pojemność to 400 litrów. Kanapa składa się wyłącznie w systemie 40/60 (w Skodzie każdy z trzech foteli można złożyć lub nawet wyjąć) i nie tworzy z podłogą bagażnika idealnie równej powierzchni.

Seat Ateca 2.0 TSI FR Black Edition (2020) (fot. Mateusz Żuchowski)

Na tle Karoqa konkurent Seata nie wyróżnia się także niczym pod względem jakości wykonania. Od dawna materiały stosowane w hiszpańskich autach są przeciętne i choć można z biegiem lat zauważyć pewną poprawę, to niektórzy z rywali, jak Hyundai czy Peugeot, notują na tym polu większy progres.

Ostatecznie więc w Atece nie znalazłem wyjątkowych cech, jakie chciałbym zobaczyć w specjalnej edycji modelu o południowoeuropejskim rodowodzie. Nadal nie jest to twór, który będzie traktowało się w takich samych kategoriach jak na przykład Alfę Romeo. Tak naprawdę od hiszpańskiego auta już bardziej szalona wydaje mi się nawet Toyota C-HR.

Zalety tego modelu są jednak niepodważalne. To praktyczny SUV z ergonomicznie rozplanowanym wnętrzem, który nadal potrafi wyróżnić się przyjemnym prowadzeniem. Nie ma za co go pokochać, ale i nie ma się czym irytować. Jak dowodzą rosnące wyniki sprzedaży Seata, jest to formuła, która się producentowi sprawdza.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Wciągające, starannie ustawione prowadzenie
  • Dynamiczny, elastyczny napęd
  • Wysoki poziom ergonomii
  • Korzystne warunki dokupowania wyposażenia

Minusy:

  • Mało interesujące z wyglądu, przeciętnie wykończone wnętrze
  • W pracy układu napędowego też mogłoby zostać zawarte więcej charakteru
  • Bagażnik mniejszy niż można się spodziewać, brak patentów zwiększających funkcjonalność
  • Opony o niskim profilu obniżają komfort jazdy
Seat Ateca FR Black Edition 2.0 TSI 4Drive (2020)

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1984 cm³  
Moc maksymalna: 190 KM przy 4200 — 6000 obr./min  
Moment maksymalny: 320 Nm przy 1500 — 4100 obr./min  
Skrzynia biegów: automatyczna, 7-biegowa DSG  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Prędkość maksymalna: 212 km/h  
Przyspieszenie 0–100 km/h: 7,1 s  
Zużycie paliwa (miasto): 8,6 l/100 kml/100 km 9,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 5,9 l/100 km 6,9 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- l/100 km 10,5 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,1 l/100 km 8,8 l/100 km
Cena:
Model od: 85 200 zł (1.0 TSI Reference z rabatem 2000 zł)  
Wersja od: 145 600 zł (2.0 TSI FR Black Edition z rabatem 7000 zł)  
Testowany egzemplarz:  154 343 zł  

Zobacz pełne dane techniczne Seata Ateci 2.0 TSI w serwisie Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Pierwsza jazda ostatnim Volkswagenem Golfem GTI VII. TCR to najlepsza wersja Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena Fiat Tipo Hatchback 1.4 T-Jet: tak wiele za tak niewiele Nowy Opel Corsa OPC - test, opinia, spalanie, cena Test Mercedesa C180 Estate [wideo] Hyundai i10: trzecia generacja to (prawie) koreańska broń małego kalibru Volkswagen Scirocco R DSG [test] Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Kia e-Soul wygląda nietypowo i ma świetny napęd. Mnie przekonała Porsche Panamera Turbo Executive: pożeracz autostrad i mistrz zakrętów Fiat 500L Trekking 1,6 Multijet S&S - test Hot B War - porównanie 6 aut sportowych z segmentu B [test]

Popularne w tym tygodniu:

Polska premiera Mercedesa Klasy S. To skromna limuzyna, która szokuje wnętrzem Mercedes-AMG GT R to pierwsze od dawna auto sportowe, którego się bałem. W końcu! Widziałem Forda Pumę ST na żywo. Chyba zaktualizuje swoją listę życzeń na święta Pierwsza jazda: nowa Kia Sorento ma zalety poprzedniczki i w końcu stała się hybrydą Pierwsza jazda: Škoda Octavia iV, RS iV oraz e-TEC - Czesi idą z prądem Pierwsza jazda: Volkswagen ID.3 zaczyna coś nowego, ale najważniejsze dopiero przed nami Test: Nissan Juke 1.0 DIG-T 117 KM - trendsetter wtapia się w tłum Test długodystansowy Nissana Leafa: 5 wskazówek, które ułatwią podróż elektrykiem Porsche Panamera: pierwsza jazda odświeżonym modelem. Przykład doskonalenia Test: Audi e-tron Sportback 55 quattro - podejście do elektryka nr 2 Test: Polski Fiat 126p vs. współczesny 20-latek, czyli bitwa na pasy i linki Pierwsza jazda: Mini Countryman S E All4 - styl nad funkcjonalnością