Land Rover Discovery Sport pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest jednak bez wad

"Spokojnie, przecież to Land Rover!" – powiedział mi instruktor, który stał nad czymś co wyglądało jak przepaść. Ja, siedzący w nowym Land Roverze Discovery Sport, miałem zjechać na dół nie dotykając hamulca. Niemożliwe? Jak widać przeżyłem.

Wygląda to na zwykły lifting, ale liczba zmian sugeruje raczej nową generację

Wygląda to na zwykły lifting, ale liczba zmian sugeruje raczej nową generację (fot. Mateusz Lubczański)

Oto zupełnie nowy Land Rover Discovery Sport – auto, które na pierwszy rzut oka zostało zaprojektowane do bezpiecznego podrzucenia dzieci do szkoły, przejechania przez większy krawężnik czy pokonania leśnej drogi na działkę. Ale tak naprawdę to jedna z najbardziej wszechstronnych maszyn dostępnych na rynku. Jak to bywa, nie jest pozbawiona wad.

Rodzina Discovery ma trudne zadanie. Z jednej strony musi wziąć to co najlepsze z "dużego" Range Rovera – dostojną, ale nie narzucającą się stylistykę, wygodę podróżowania, jakość wykonania. Z drugiej musi czerpać z Defendera (już zarówno nowego, jak i starego). Wszystko to rzuca niemałe wyzwanie konstruktorom, którzy muszą to wszystko połączyć w atrakcyjny produkt.

Bywa i tak

Discovery Sport to… na pewno nie auto sportowe. Ale bardzo rodzinne. Choć wymiary tego nie zdradzają, to ten samochód może mieć trzeci rząd siedzeń w bagażniku. Oczywiście, należy to traktować jako rozwiązanie awaryjne (niemal jak w każdym SUV-ie), ale trzeba przyznać plus za chęci. Projektant wnętrza z którym miałem okazję porozmawiać stwierdził, że projektował wnętrze tak, jakby zawsze podróż odbywała się w komplecie. To da się wyczuć – tylna kanapa jest przesuwana, na zagłówkach foteli zamontowano uchwyty na tablety, a w kabinie jest też bezprzewodowa ładowarka, 6 portów USB i 3 wejścia 12V.

Również kierowca ma sporo zabawek do dyspozycji, bowiem kokpit w dużej części przejęto z nowego Range Rovera Evoque. Oznacza to ekran zastępujący zegary, aktywne przyciski na kierownicy (zmieniające rolę w zależności od menu), bardzo czytelny system multimedialny i panel klimatyzacji ukryty pod bardzo efektownym szkłem. Na początku kręciłem nosem, bowiem wydawało mi się, że to plastik piano black którego nie znoszę, ale okazało się, że to coś zupełnie innego. Minusem takiego rozwiązania jest obowiązek "trafienia" w pole z daną funkcją. W Audi ekran odpowiada wibracją, tutaj trzeba patrzeć czy kontrolka się podświetliła.

Wnętrze Land Rovera Discovery Sport

Najwyraźniej ekipa Land Rovera przeżywa fascynację kamerami, bowiem jedną z nich umieszczono w antenie na dachu. Lusterko wsteczne jest fotochromatyczne, więc nie oślepia nas w nocy, za to po przestawieniu na jego miejscu pojawia się obraz z kamery. Ciężko się do tego przyzwyczaić, a jeszcze ciężej prawidłowo ocenić odległość. Znacznie przydatniejszy jest zestaw kamer który pokazuje co dzieje się pod autem. Szalejąc w offroadzie pozwoli to uchronić np. felgi, które teraz mają nawet 21 cali.

Wygląda jak przeźroczysta maska

Zobacz również: Ford Edge 2.0 TDCI Biturbo Sport (2016) - test

No właśnie –offroad. Land Rover Discovery Sport nie wygląda na specjalnie bojowe auto, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ma nieco ponad 21 centymetrów prześwitu, a przy spokojnej jeździe dostarcza moc tylko na przednią oś. Myślałem, że nazwa Land Rover nieco się rozmyła pod względem dzielności terenowej i bardzo się myliłem. Zaczęliśmy od zjazdów z niezwykle stromych pagórków, gdzie oddałem auto pod opiekę systemów. Ustawiasz prędkość, nie dotykasz pedałów i starasz się skoncentrować na prowadzeniu auta.

Wiem, co pomyślicie – że co robię za kółkiem, jeśli nie potrafię operować gazem? To nie tak – nie znajduje przyjemności w wyciąganiu auta z kałuż i szukania ciągników po wsiach do podpięcia linki. Podobnie do sprawy podchodzą klienci, którzy jeżdżą Discovery Sport. Poza tym moje wciskanie gazu i hamulca byłoby o wiele mniej skuteczne. Systemy cały czas monitorują które koło ma największą przyczepność i odpowiednio aplikują gaz lub hamulec. Na żywo robi to wrażenie, tak jak asystent parkowania z przyczepą obsługiwany prostym pokrętłem.

Druga sprawa w której Disco Sport wyprzedza konkurencję to sztywność nadwozia. Producent twierdzi, że nowa platforma PTA (którą wykorzystano już w Evoque) jest o 13 proc. sztywniejsza. W praktyce oznacza to nie tylko pewniejsze prowadzenie, ale i brak trzasków i wyginania nadwozia. Sprawdziłem to w praktyce gdy ziemię dotykały dwa koła po przekątnej, a instruktor bujał autem jak zwyczajną huśtawką. Nic nie trzeszczało, a był to egzemplarz ze szklanym dachem.

Na razie obraz Land Rovera Discovery Sport prezentuje się całkiem pozytywnie. Niestety, z wielką sztywnością idzie duża waga (sięgająca nawet 2 ton), co przekłada się na spore spalanie. Na początku spróbowałem szczęścia z 250-konną benzyną połączoną z 9-biegową przekładnią automatyczną. O ile jeszcze w mieście jakoś się to sprawdzało, tak w okolicach prędkości 110 km/h dało się odczuć, że jednostka po prostu się męczy. No i nijak nie dało się zejść ze spalaniem poniżej 10,5 litra na sto kilometrów.

Mocną alternatywą miał być 240-konny diesel, który generuje aż 500 niutonometrów. Niestety i tutaj zostałem zawiedziony. Przy bardzo spokojnej jeździe na drogach podmiejskich spalanie z trudem udało się obniżyć na 9,9 litra. Szkoda, tym bardziej, że ta platforma umożliwiła zamontowanie instalacji 48V. Dzięki niej moduł alternatora i rozrusznika ma wspierać jednostkę spalinową na niskich obrotach i przy niskich prędkościach. Baterie umieszczono pod siedzeniem kierowcy, co przekłada się na wysoką pozycję za kierownicą. Do tego trzeba się przyzwyczaić.

Mateusz Lubczański

Land Rover Discovery Sport to coś znacznie więcej niż kolejny, popularny SUV. Auto nie tylko jest świetnie wykonane i wyjątkowo uniwersalne, ale i nie zapomina o swoim rodowodzie. Możliwości terenowe zaskakują i tak naprawdę tylko Jeep jest w stanie stawić mu czoło. Takie nastawienie na offroad sprawia jednak, że trzeba zaakceptować dużą wagę auta, a co za tym idzie, bardzo wysokie spalanie.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen CC 2.0 TSI DSG R-Line - test Seat Leon ST 2.0 TDI FR 4Drive: najlepsza specyfikacja hiszpańskiego kompaktu Škoda Kodiaq 2.0 TSI DSG 4x4 - test pierwszego dużego SUV-a czeskiej marki MINI Cooper SD Countryman ALL4 facelifting – pierwsza jazda Ford Mondeo 5D 1,6 EcoBoost Titanium - test Jaguar I-Pace: na tyle dobry, by zapomnieć, że jest elektrykiem Dacia Dokker Van 1.5 dCi 90: sprawdzasz cenę i zapominasz o konkurencji Hyundai Kona Electric: tutaj nie musisz się martwić o zasięg Nowa Škoda Octavia Scout 2.0 TDI - test BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena Citroën C5 Aircross, czyli SUV klasy komfort. Zgadzam się Renault Zoe – pierwsze wrażenie [relacja autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze SsangYong Korando wjeżdża do salonów. Koreańczycy nie mają się czego wstydzić Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Ford Focus ST 2.3 EcoBoost: najtańszy hot hatch w swojej klasie. Ale czy najlepszy? Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Mini Countryman S E ALL4 chce być dobry we wszystkim, ale właśnie przez to zostaje w tyle Test Porsche Cayenne Coupe: kształt 911 w wydaniu XXL