Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 - test większej S-klasy

Zmiana linii modelowych Vito/Viano na Vito/klasę V to także zmiana PR - w wielu szumnych określeniach stosowanych przez Mercedesa w pełni osobowa klasa V traktowana była jako „większa klasa S”. Na ile rzeczywiście wybiega poza dotychczasowe ramy i czy to określenie ma uzasadnienie?

fot. Kamil Kobeszko

fot. Kamil Kobeszko

Ten artykuł ma 2 strony:

Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 — test

Ta linia modelowa Mercedesa należy do moich ulubionych. Poprzednicy – modele Vito/Viano znane mi są bardzo dobrze i przejeździłem nimi wiele kilometrów, dodajmy przyjemnie i komfortowo. Teraz mogło być tylko lepiej, więc z niecierpliwością oczekiwałem pojawienia się nowej klasy V.

fot. Kamil Kobeszko

Telefon zadzwonił, auto zostało umówione i jako chyba pierwsza redakcja w Polsce prezentujemy pierwsze wrażenie ze spotkania z nowym modelem. Modelem, który był wyczekiwany nie tylko przeze mnie. Przednicy trzymali się dzielnie, ale w motoryzacyjnym świecie 14 lat obecności na rynku to prawdziwa przepaść. Dlatego nowego Mercedesa wyczekiwali klienci, ale też sama marka Mercedes, bo dla nich miał być to model przełomowy.

Elegancka, czarna suknia

Przełom widać od razu z zewnątrz. Poprzedni model dalej wyglądał nieźle i nawet dość nowocześnie. Jednak różnicę dostrzeżemy momentalnie, gdy, tak jak to uczyniłem, postawimy obok siebie dwa modele. W nowym modelu widać wszystkie nowinki techniczne Mercedesa – światła tylne typu LED, stylizacja nawiązująca do nowej gamy modelowej zapoczątkowanej przez klasy S i C i rzucające się już na pierwszy rzut oka dodatki zarówno stylistyczne jak i funkcjonalne.

fot. Kamil Kobeszko

Mercedes sprawia wrażenie potężnego, a nie jest specjalnie większy od poprzednika. Dzięki zabiegom stylizacyjnym projektantom udało się stworzyć bryłę, która sprawia wrażenie elegancji i dostojeństwa, a co najważniejsze może się podobać. Nie oszukujmy się – trudno stworzyć porywającego stylistycznie vana, ale można próbować zbudować auto, które nie jest nudne już na pierwszy rzut oka – i to im się udało!

Komfort dla każdego?

Widać, że pojazd był projektowany z myślą o wymagających użytkownikach, którzy będą się nim przemieszczać między konferencjami, bankietami, czy w podróżach służbowych. Do takich celów zaprojektowano wnętrze. Tutaj konstruktorzy nie poszli na ilość, a na jakość. Nie mamy przewozić jak najwięcej pasażerów, ale wszystkim ma być wygodnie.

fot. Kamil Kobeszko

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Dlatego przesuwne drzwi otwierają się elektrycznie, co może i jest komfortowe, ale większości pasażerom trzeba tłumaczyć ich użycie. Najważniejsze jednak, że prowadzą do niezwykle przyjemnego miejsca w drugim/trzecim rzędzie siedzeń, które bardziej przypominają elegancki lokal niż po prostu samochód. W testowej wersji Edition1 wszystko wykończono brązową, bardzo przyjemną w dotyku skórą, podróż umilał system audio Burmeister i jedynym niedopatrzeniem był brak stolika pomiędzy rzędami siedzeń – są jedynie podłokietniki pomiędzy samymi siedzeniami.

Warto zwrócić uwagę, że fotele mają szeroki zakres regulacji, wyposażone są w podłokietniki i te w drugim rzędzie mogą się obracać. Najlepiej wygląda to chyba w konfiguracji rozmieszczenia jak na fotografiach, ale możliwości jest całkiem sporo.
Miejsca za kierownicą nie należy traktować jako jedynie dla szofera. Jest tu równie przyjemnie i pewnie wielu właścicieli usiądzie właśnie tutaj. Pozycja za kierownicą już w poprzedniku była bardzo dobra. Tutaj jest podobnie i największą różnicą jest nowa deska i możliwości multimedialne tego samochodu.

fot. Kamil Kobeszko

Technika użyteczna

To właśnie traktowałbym jako wspomniany przełom. Wyrzucono wszelkie przestarzałe systemy multimedialne poprzednika i zaadaptowano rozwiązania z samochodów osobowych. I to nie byle jakich, bo spora część jest właśnie ze wspomnianej klasy S. I to od razu widać, bo jest to jedno z najlepszych wnętrz, z jakimi miałem do czynienia. Testowa Edition1 stanowiła estetyczne połączenie brązowych wykończeń skórzanych, wysokiej klasy miękkich plastików i drewnianych (niestety również plastikowych) oklein. Cieszy, że trudno znaleźć miejsce źle wykończone i nawet drzwi pokryte są częściowo skórą.

fot. Kamil Kobeszko

Do tego poręczna kierownica wprost z osobowych modeli i joystick razem z dotykowym touchpadem. Do tej pory najbardziej intuicyjne wydawały mi się rozwiązania konkurencyjnej marki premium i jej produktu iDrive. Myliłem się, bo to co prezentuje Mercedes w klasie V jest zarówno ciekawe jak i poręczne oraz łatwe. Okazuje się, że nie trzeba wszystkiego koncentrować wokół modnych ostatnio ekranów dotykowych. One rozpraszają, a tutaj główne przyciski prowadzą bezpośrednio do radia, nawigacji czy ustawień samochodu, a resztę załatwiamy obrotowym pokrętłem.

fot. Kamil Kobeszko

Dobrym pomysłem jest touchpad, który przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom myszek komputerowych – działa na podobnej zasadzie, ale dodatkowo można jeszcze na nim pisać np. nazwy miast. Ekran przymocowany jak tablet na środku konsoli może nie jest dobrze wpasowany, ale jest blisko wzroku kierowcy i fukcjonalny.

Gadżetem, który podbił moje serce jest kamera 180/360 stopni. Na zewnątrz auta mamy aż 6 kamer, z których widok tworzy obraz z góry, znad samochodu. Pamiętacie pierwszą część gry GTA? Właśnie tak to wygląda i podobnie działa. Dzięki temu niestraszne są gabaryty samochodu, bo ten system plus szczegółowa kamera i wyrysowanie linii przejazdu, podczas cofania czy podjeżdżania przodem sprawiają, że manewrowanie precyzyjne jest przyjemnością.

fot. Kamil Kobeszko

Drugim bardzo dobrym rozwiązaniem jest aktywny tempomat z funkcją zatrzymywania – chyba nie znam podobnego układu pracującego lepiej. Razem z układem zapobiegającym zaśnięciu sprawia, że podczas codziennej drogi do pracy można spokojnie się zrelaksować czy zjeść śniadanie – auto da sobie radę, a my odpoczniemy. Jedyny raz kiedy musiałem interweniować, to podczas wjazdu na rondo – gdy nagle wjechał przed maskę inny samochód. Układ zareagował, ale człowiek w takich sytuacjach jest jednak szybszy.

Jeszcze apropo wnętrza – najbardziej urzekła mnie dbałość o detale. Wszystkie przyciski wyglądają ładnie i sprawiają wrażenie wysokiej jakości. Góra kokpitu obszyta jest skórą, co również ma swój smaczek. W tym wszystkim jest tylko jedno, co do tego nie pasuje. Coś w górnej części kokpitu denerwująco skrzypiało na nierównościach, co bardzo mnie irytowało, zwłaszcza w tak dopracowanym i dosmakowanym wnętrzu. Być może to wina tego, jednego z pierwszych, egzemplarza. W Vito/Viano, mimo znacznie gorszych materiałów, nigdy się to w żadnym egzemplarzu nie przytrafiło.

fot. Kamil Kobeszko

Bagażnik przy sześciu umieszczonych fotelach nie imponuje pojemnością – jest trochę lepiej niż w poprzedniku. Podoba mi się, że śladem Forda Tourneo Courier podzielono bagażnik tylną półką na dwie części. Jest to funkcjonalne rozwiązanie, bo ciężkie bagaże można umieścić na dole, a lekkie mamy zawsze pod ręką. Tym bardziej, że możemy otworzyć jedynie tylną szybę, zamiast całej, otwieranej elektrycznie klapy. Z tylną klapą jest pewien problem – otwiera się na wysokość jedynie około 170 cm, przez co łatwo się o nią uderzyć, a sam wyładunek jest utrudniony.

fot. Kamil Kobeszko

Rzeczywiście tak komfortowy?

Jaka jest różnica względem poprzednika w samej jeździe? Nie aż tak duża — zachowano te zalety, za które lubię te auta. Zawsze były komfortowe, ale bezpieczne w prowadzeniu. Dokładnie tak jest tutaj – na nierównościach samochód kołysze się miękkim zawieszeniem, ale gdy trzeba to można nim pojechać dynamicznie i precyzyjnie. Auto, nawet niezaładowane, nie podskakuje na nierównościach. Na zakrętach się przechyla, ale nic z tego nie sobie robiąc jedzie dalej. Żałuje nieco, że nie ma wyłączenia kontroli trakcji, bo ta wielka bryła tak ładnie wychodzi z uślizgiem z zakrętu i na tyle prosto to kontrolować, że aż się o to prosi. A ESP reaguje brutalnie i mało przyjemnie, czyli w sposób typowy dla Mercedesów.

Komfort jazdy jest wysoki jeśli patrzymy na poprzednika, ale nie sposób go mierzyć do Mercedesowskich limuzyn. Opisywanie klasy V jako większej S jest tutaj znacznie przesadzone.

fot. Kamil Kobeszko

W układzie kierowniczym poprawiono dokładnie to, co wcześniej mi przeszkadzało. Teraz nie trzeba już wielokrotnie przekładać rąk podczas skrętu, a ronda można pokonać bez zmiany uchwytu. Jednocześnie zachowano to, że auto jest bardzo stabilne podczas jazdy na wprost i zmniejszenie przełożenia układu kierowniczego nie spowodowało nerwowości – teraz jest naprawdę optymalnie.

Kompromis idealny?

Podoba mi się tradycyjnie już skuteczność hamulców. Mercedesy, niezależnie od swojej wielkości i ceny, zawsze są w tej materii skuteczne. Klasa V potrafi zaskoczyć skutecznością hamowania zwłaszcza z większych prędkości. Przeszkadzają tylko wyraźne oznaki zmęczenia hamulców po skończonej jeździe w postaci dziwnych odgłosów, jakie z siebie wydają. W letnich warunkach było tak po każdej skończonej podróży, niezależnie od dynamiki podróżowania.

fot. Kamil Kobeszko

Mała rewolucja nastąpiła także pod maską. Pytanie tylko, czy to zmiany rzeczywiście na dobre? Z oferty zniknęły silniki V6 – zarówno diesel jak i benzyna i zastąpiły je mniejsze, mocniej doładowane. Tutaj, w wersji V250 Bluetec, zastosowano znaną jednostkę 2,1 litra o mocy 190 KM i momencie obrotowym 440 Nm. Jednostka napędowa ma dodatkowo funkcję Overboost, która zwiększa te wartości po pełnym wciśnięciu pedału przyspieszenia do wartości 480 Nm i 204 KM.

Nie zrozumcie mnie źle, ta najmocniejsza jednostka wysokoprężna świetnie nadaje się do napędu tego auta i przyspiesza bez problemu nawet przy większych prędkościach. Chodzi jedynie o to, że odgłos jej pracy zdecydowanie nie pasuje do bardzo dobrej atmosfery wnętrza jak i samego samochodu. Szkoda, że nie ma możliwości zamówienia silnika V6.

fot. Kamil Kobeszko

Z drugiej strony trzeba przyznać, że nowy model z tą jednostką bywa czasem oszczędny. W mieście niedogrzany pali jeszcze sporo – około 10–13 litrów. Na trasie, przy użyciu aktywnego tempomatu można zejść do świetnych rezultatów. Podmiejska trasa z zakresem prędkości 60–90 km/h zaowocowała spalaniem 5,3 l / 100km. Jeśli jeździmy płynnie, to spalanie w cyklu mieszanym wyniesie około 8–9 litrów / 100 km. Mocne i częste przyspieszanie znacznie jednak te wartości podniesie.

Nowsze, nie znaczy lepsze

Nie do końca przekonuje mnie skrzynia 7G-Tronic. Nie jestem fanem tej przekładni, bo choć zmienia biegi miękko, to moim zdaniem przy mocnym wciśnięciu pedału gazu zbyt długo się waha i niepotrzebnie przeciąga biegi w okolicy obrotów maksymalnych – powoduje to nieprzyjemny hałas czterocylindrowego turbodiesla. Na jej pracę wpływa to, w jakim trybie akurat pracuje – mamy trzy do wyboru – Eco, Normal i Sport. Niestety skrzynię przeniesiono w amerykańskim stylu i teraz jej dźwignia znajduje się za kierownicą — poprzednie rozwiązanie było szybsze w użyciu i bardziej komfortowe.

fot. Kamil Kobeszko

No to liczymy

Najtrudniejsze dla Mercedesa są zawsze koszty. Podobnie jest teraz, bo suma 306 000 złotych za ten egzemplarz to bardzo dużo — wersja Edition1 jest wyraźnie droższa od pozostałych. Z drugiej strony, w porównaniu do poprzednika, otrzymujemy znacznie więcej, zarówno jeśli chodzi o klasę auta jak i też o dodatkowe wyposażenie. Konkurencja też potrafi się cenić – testowany przez nas VW Multivan 2,0 TDI DSG w pełnej opcji kosztował aż 263 000 złotych. Mercedes klasa V 250 Bluetec w wersji Avantgarde kosztuje 217 000 złotych i po dołożeniu opcji dodatkowych jest w cenie Multivana — sami zdecydujecie, które auto jest tego warte.

Klasa V to auto, które moim zdaniem obecnie jest liderem w tej klasie i po poprawce kilku drobnostek oraz dołożeniu silnika V6 będzie mu trudno wytknąć coś oprócz wysokiej ceny. To van, który da się polubić nawet przez takie osoby jak ja, które nigdy nie były ich fanami. Może nie jest vanem klasy S, ale to auto bardzo dopracowane i przemyślane – dokładnie takie jak kiedyś były auta tej marki.

fot. Kamil Kobeszko

Plusy:

Nowoczesne, dobrze wyglądające nadwozie
Bardzo dobre wnętrze wysokiej wykonane materiałami wysokiej jakości
Dynamiczny i dość oszczędny silnik
Świetne systemy multimedialne
Praca aktywnego tempomatu
Pewność prowadzenia przy zachowaniu miękkiego zawieszenia
Świetne utrzymywanie kierunku jazdy na wprost

Minusy:

Brak silnika V6 w ofercie
Skrzypienie deski rozdzielczej w egzemplarzu testowym
Przeciąganie zmian biegów skrzyni 7G-Tronic
Dość wysoka cena wersji standardowej…
…i bardzo wysoka wersji Edition1

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Nowy Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Lexus GS300h Prestige - test Škoda Octavia Scout 2,0 TDI 184 KM DSG – pierwsza jazda Peugeot 308 SW 1,2 e-THP 130 - pierwsza jazda Ford Tourneo Connect 1,6 TDCi Titanium - test Peugeot 2008 1,6 VTi Allure - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test BMW X6 M50d - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI 150 KM - pierwsza jazda Opel Ampera - test Volkswagen Golf VII R DSG - test Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test

Popularne w tym tygodniu:

Test: Audi RS3 Limousine (2017) – sprostać oczekiwaniom sprzed lat Test Audi TT RS - oglądając konkurencję we wstecznym lusterku Alfa Romeo Stelvio: test najważniejszego auta w historii marki Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny