Jeśli będziecie w przyszłości przejeżdżać przez belgijską prowincję Limburg, położoną w północno-wschodniej części kraju w pobliżu zachodniej części Niemiec, i korzystanie z telefonu jest dla was na porządku dziennym, szykujcie się na poważne konsekwencje.
Jak donosi 40ton.net, władze tamtejszego regionu postanowiły zrobić porządek z kierowcami, którzy nie poświęcają uwagi prowadzeniu. Jak wynika z przytaczanych przez portal statystyk, aż 8 proc. śmiertelnych wypadków powiązanych było z korzystaniem z telefonu za kierownicą. Dlatego od 1 lutego 2024 r. wchodzą tam nowe przepisy.
Jeśli zostaniemy przyłapani na korzystaniu z jakichkolwiek urządzeń elektronicznych, grozi nam nie tylko mandat, ale policja zatrzyma nam także prawo jazdy na 15 dni. Po tym czasie będziemy mogli je odebrać fizycznie z pobliskiego komisariatu. Powody do obaw mają także zagraniczni turyści oraz kierowcy zawodowi. Policja ostrzega bowiem, że nie będą mogli liczyć na taryfę ulgową.
Co więcej, policja chętnie używa do wyłapywania osób korzystających z telefonu… nieoznakowanej ciężarówki. Nietypowy pojazd pozwala im kontrolować także wysokie kabiny ciężarówek. Jak podaje wspomniany portal, tylko w 2022 r. policjantom za kierownicą białego iveco udało się namierzyć 220 takich wykroczeń.
To radykalny, ale być może skuteczny krok ze strony władz belgijskiego regionu. O ile podniesienie mandatów za korzystanie z urządzeń podczas jazdy w polskim taryfikatorze w 2022 r. było słuszne, tak niestety wciąż nietrudno zaobserwować kierowców, którzy za nic mają przepisy i często stwarzają przez to niebezpieczne sytuacje na drodze.