Jeszcze kilkanaście lat temu kombivany kojarzyły się przede wszystkim z praktycznymi autami głównie dla małych i średnich firm usługowych. Dzisiaj wyewoluowały do postaci cieszących się coraz większą popularnością średniej wielkości aut rodzinnych będących alternatywą dla tradycyjnych MPV. Niektóre z nich debiutują najpierw w wersjach osobowych, a dopiero potem przekształcane są na wersje użytkowe. Świetnym przykładem tego zjawiska jest leciwa Škoda Roomster, starszy o rok brat bliźniak modelu Praktik, który na rynku jest już od 2006 roku i w międzyczasie przeszedł tylko niewielki lifting.
Bliskie pokrewieństwo między typowo dostawczym Praktikiem, a Roomsterem widać już na pierwszy rzut oka, jednak potrzeba uzyskania kompromisu między dwojakim przeznaczeniem tych aut zamkniętych w jednej konstrukcji sprawia, że i jedno i drugie wygląda po prostu dość nijako. O ile w przypadku samochodów użytkowych nie ma to większego znaczenia, o tyle przy aucie, którym będziemy poruszać się na co dzień odgrywa już ważną rolę podczas decyzji zakupowych.
Roomster wygląda jak rozdmuchana Fabia z wszczepioną za słupkami A przyczepą. Sylwetka auta może nie wyglądałaby nawet tak źle, gdyby nie dziwny pomysł na przeszklenie rozdzielone słupkiem B. Po małej, rombowej szybce w przednich drzwiach za nimi pojawia się wielki, ciemny prostokąt, który wprowadza chaos i wizualną niespójność. Patrząc na ulice są jednak odbiorcy, do których takie rozwiązanie przemawia, do mnie nie, nawet jeśli auto jest tak dopieszczone w dodatki stylistyczne jak prezentowana wersja Noire.
Ci którzy przełkną nietypowy wygląd Roomstera i są świadomi, że decydują się na hybrydowego pod względem przeznaczenia kombivana nie powinni mieć większych powodów do narzekań. Wnętrze tak samo jak pas przedni przypomina Fabię razem z jej wszystkimi wadami i zaletami. Boczki drzwi czy deska rozdzielcza wraz z urządzeniami pokładowymi są praktycznie identyczne, również jeśli chodzi o użyte materiały i jakość wykonania. Plastiki są twarde, ale bardzo dobrze spasowane, obsługa elementów wyposażenia jest intuicyjna, oprócz systemu nawigacji Amundsen+ mającego już swoje lata.
Przestronne wnętrze pozwala łatwo znaleźć wygodną pozycję za kierownicą, która dzięki wysokości zapewni też w miarę dobry zakres widoczności do przodu. Pole widzenia na boki przysłaniają półkoliste przejścia szyby przednich drzwi z maskującą, czarną naklejką od środka, a na tylne skosy nieprzyjaźnie szerokie słupki D. Same fotele w czerwono-czarną, drobną szachownicę są bardzo mocno wyprofilowane i naprawdę wygodne, tkanina ma nawiązywać do dwukolorowej kompozycji nadwozia, a długie skrzydła boczne pewnie trzymać ciało na łukach.
Niestety ciężko w pełni z nich korzystać, samo auto przez sporą wysokość nie lubi zbyt dynamicznej jazdy w zakrętach. Nadwozie momentami sprawia wrażenie jakby chciało zmusić resztę stosunkowo sztywnej konstrukcji do jazdy na dwóch zewnętrznych kołach. Samo zawieszenie zestrojone jest dość twardo więc nie ma co liczyć tutaj na wyjątkowy komfort podróżowania. Mniejsze nierówności są tłumione w miarę skutecznie, jednak większe wyraźnie dają o sobie znać i na łukach wytrącają na chwilę tylną oś z założonego toru jazdy. Ubytki w nawierzchni bardzo czuć też na kole kierownicy.
Silnik 1,2 TSI o mocy 105 KM w stanie bez załadunku lub ewentualnie z jednym pasażerem w zupełności wystarcza do sprawnego napędzania auta od najniższych prędkości obrotowych. Z pewnością byłoby dużo gorzej gdyby zapakować Roomstera po dach i wtedy ruszyć nim w trasę. Przyjemnie pracuje pięciobiegowa skrzynia, której przełożenia dobrze sprawdzają się w jeździe miejskiej. Biegi są dość długie bo jest ich pięć, a ze względu na ekonomię trzeba zachować odpowiednią rozpiętość skrajnych przełożeń. Dzięki temu przy spokojnej jeździe 1,2 TSI nie jest zbyt zachłanne na paliwo, ale poganiane lubi wypić, tym bardziej po dociążeniu kiedy do rozpędzenia się trzeba skorzystać z wyższych partii obrotomierza. Utrzymanie prędkości autostradowej przez brak szóstego biegu również wiąże się z niemałym zużyciem paliwa. Škoda Roomster przez swoją linię boczną jest też dość podatna na boczny wiatr, o czym w trasie trzeba pamiętać.
Tylna kanapa to tak naprawdę dwa niezależnie regulowane i niezbyt duże fotele z niskimi oparciami, które wyglądają jakby tylko prosiły aby je złożyć i zamiast nich wepchnąć z tyłu kawał bagażu. Środkowe siedzisko ciężko jest traktować jako pełnowymiarowe miejsce do podróży.
Za oparciami przestrzeni do przewozu mniejszych i większych przedmiotów nie brakuje, foremna tylna część auta cieszy przestronnością, którą potęguje duży, szklany dach ciągnący się aż za słupi C, jednak przez dużą wysokość kabina wydaje się optycznie nieco za wąska. Próg luki bagażowej jest dość niski, ale duża głębokość poniżej jego wysokości trochę przeszkadza przy załadunku dużych rzeczy.
Škoda Roomster to niezbyt ładny, ale uniwersalny samochód z bardzo dobrą relacją funkcjonalności do ceny. Dla tych, którzy ponad kontrowersyjny wygląd i trochę przestarzałe wnętrze stawiają użyteczność auta na co dzień wymagając przy tym regularnej przestrzeni bagażowej Roomster może okazać się rozwiązaniem ciekawszym i tańszym niż niejedno kombi, jednak dość zaawansowany wiek na tle konkurencji stawia go mniej-więcej gdzieś po środku stawki kombivanów.
Plusy:
Atrakcyjna cena
Całkiem niezła dynamika (na pusto) jak na pojemność i moc silnika
Przestronność wnętrza i bagażnika
Solidnie wykonane wnętrze mimo...
Minusy:
niezbyt jakościowych materiałów
Niespójny wygląd nadwozia
Specyficzne prowadzenie na nierównej drodze (tylne zawieszenie, układ kierowniczy)