S-21 i inne polskie silniki

Większości zmotoryzowanych polski przemysł samochodowy kojarzy się tylko z montowniami licencyjnych modeli. Na przestrzeni lat rodzimi inżynierowie ulepszali jednak produkowane w kraju samochody i konstruowali własne podzespoły, a wśród nich silniki. O kilku z nich z pewnością warto powiedzieć.

Tomasz Budzik

9 kwietnia 1993 roku zakończyła się produkcja polskiego silnika benzynowego S-21. Motor powstawał od 1962 roku i trafił do niespełna 1,2 mln samochodów. Napędzał Warszawę 202, 203 i 223, Nysę, Żuka i Tarpana. Motor powstał w oparciu o jednostkę napędową Warszawy M-20. Wiele jednak się zmieniło. S-21, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, był górnozaworowy. Przy zachowaniu tej samej pojemności - 2120 cm sześciennych - osiągnięto lepsze parametry: 70 KM zamiast wcześniejszych 50 KM oraz 150 Nm zamiast wcześniejszych 122 Nm.

By z początkowej wartości 6,2 stopień sprężania podnieść do 7,5 i zwiększyć sprawność silnika, zdecydowano się na ingerencję w blok silnika, układ zasilania i smarowania, a także wydech. Jak jednostka radziła sobie w praktyce?

Warszawa 203 z silnikiem S-21 spalała średnio 13-14 l/100 km. Na trasie wartość ta spadała do około 11 l/100 km, a w mieście wiele zależało od temperamentu kierowcy. Ci jednak uważali z wciskaniem pedału przyspieszenia, bo przy dynamicznej jeździe Warszawa wyraźnie zwiększała apetyt. Serwis silnika zalecano co 3 tys. km, ale w praktyce często interwał ten był przedłużany – nawet dwukrotnie. Nie była to jedynie samowola chcących zaoszczędzić właścicieli.

Podczas badań przeprowadzonych w Instytucie Transportu Samochodowego zauważono, że jakość smarowidła spada przez około 1,5-2 tys. km, a następnie stabilizuje się. Można było więc wydłużyć interwał wymiany oleju do 6 tys. km. Po rozebraniu tak traktowanych silników okazało się, że tuleje cylindrów nie zużywają się bardziej niż w przypadku silników serwisowanych co 3 tys. km.

Silnik S-21 napędzał niebagatelną liczbę pojazdów, ale nie był jedynym interesującym motorem o polskich korzeniach. Na przełomie lat 60. i 70. w andrychowskim zakładzie Andoria rozpoczęto prace nad wysokoprężnym silnikiem, który mógłby spełnić rolę jednostki napędowej dla samochodów dostawczych. Tak – przy współpracy Ricarco Consulting Engineers – powstał motor 4C90. Prototypowa jednostka była gotowa w połowie lat 70. i wieść niesie, że Ford zastanawiał się nad użyciem jej w modelu Transit.

Zamiast tego silnik trafił do polskich samochodów. Stał się sercem takich modeli jak Żuk, Nysa, Lublin, LDV czy Honker. Jednostka z rozrządem SOHC z pojemności 2,4 l osiągała moc 70 KM i 146 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W przypadku Żuka spalanie wynosiło średnio 7 l/100 km, czyli około dwukrotnie mniej niż w przypadku tego samochodu z benzynowym silnikiem S-21.

Długie życie silnik z Andrychowa zawdzięcza Honkerowi i jego niegdysiejszej popularności w polskim wojsku. Z biegiem czasu 4C90 był modyfikowany. Zyskał doładowanie, intercooler i układ EGR, dzięki czemu spełniał normy czystości spalin EURO-3. W 2007 roku zwiększono jego pojemność do 2,6 l, zastosowano przeprojektowaną głowice oraz wtrysk paliwa common rail. Dzięki tym optymalizacjom motor spełnił wymagania normy EURO-4, a później EURO-5. Wymagania normy EURO-6 okazały się jednak poza zasięgiem motoru Andorii, co stało się bezpośrednią przyczyną ogłoszenia upadłości producenta Honkera w 2016 roku.

Dziś w dziedzinie własnych silników nie mamy się czym pochwalić. Historia mogła jednak potoczyć się zupełnie inaczej. Szczególnie bujny rozkwit małych, ale prężnych inicjatyw motoryzacyjnych przeżywaliśmy przed II wojną światową. Jednym z ówczesnych wizjonerów tej dziedziny był Tadeusz Tański. Wykształcony we Francji zdolny inżynier współpracował z Renault i konstruował silniki lotnicze. Gdyby historia potoczyła się inaczej, być może w Polsce zostałby nestorem rodzimej marki samochodów.

CWS T1
CWS T1 © CC BYSA 4.0 / Artur Andrzej

Na początku lat 20. Tański rozpoczął prace nad własnym silnikiem przeznaczonym do samochodów osobowych. W 1923 roku gotowy był już prototyp. By go przetestować, zdecydowano się na zamontowanie go w gotowym samochodzie - to zupełnie odwrotnie, niż uczyniono by dziś. Motor wbudowany w podwozie marki Dodge przeszedł pomyślnie wiele kilometrów testu, a silnik z pewnym opóźnieniem trafił do seryjnej produkcji, stając się jednostką napędową samochodu CWS T1.

Górnozaworowy, czterocylindrowy silnik miał pojemność 3,0 l i rozwijał 61 KM mocy. W CWS T1 pozwalało to na osiąganie maksymalnej prędkości 105 km/h. Co ciekawe, silnik można było rozkręcić, dysponując jedynie jednym kluczem. Wyjątkiem były świece zapłonowe. Na potrzeby tego modelu genialny polski inżynier opracował także ośmiocylindrowy silnik o pojemności 3,0 l i mocy 100 KM. Opracował również jednostkę o mocy 24 KM, która mogłaby napędzać małe samochody.

CWS T1 powstał w około 800 egzemplarzach, a dodatkowo powstało jeszcze 200 napędzających ten model silników. Po zakończeniu jego produkcji w 1931 roku Tadeusz Tański opracował wysokoobrotowy silnik lotniczy i koncepcję dwusuwowego silnika wysokoprężnego z układem cylindrów w kształcie litery H. W czasie wojny Tadeusz Tański został objęty niemiecką akcją AB, wywieziony do Auschwitz i tam zamordowany.

W przedwojennej Polsce własny silnik do samochodu skonstruował również Adam Gluck-Głuchowski. W 1935 roku zaprezentował model Iradam, pod maską którego pracował litrowy silnik w układzie bokser z wtryskiem paliwa. Auta nie udało się jednak wdrożyć do produkcji.

Źródło artykułu: WP Autokult
Wybrane dla Ciebie
Dacia Striker już za kilka dni. To będzie kolejny tani model
Dacia Striker już za kilka dni. To będzie kolejny tani model
Pościg za 65-latkiem przez trzy powiaty. Miał powody, by uciekać
Pościg za 65-latkiem przez trzy powiaty. Miał powody, by uciekać
Alfa Romeo zaliczyła bardzo dobry rok, ale wciąż nie ma się z czego cieszyć
Alfa Romeo zaliczyła bardzo dobry rok, ale wciąż nie ma się z czego cieszyć
Unia przedstawia zarys przepisów "Made in Europe", które mają chronić branżę przed Chinami
Unia przedstawia zarys przepisów "Made in Europe", które mają chronić branżę przed Chinami
Jechał pod prąd na S5. Policjanci zainterweniowali w porę
Jechał pod prąd na S5. Policjanci zainterweniowali w porę
Wojnę już widać na stacjach. Tak podrożały paliwa w ciągu ostatnich dni
Wojnę już widać na stacjach. Tak podrożały paliwa w ciągu ostatnich dni
Ludzie zamawiają w ciemno. Fabryka nie nadąża z produkcją
Ludzie zamawiają w ciemno. Fabryka nie nadąża z produkcją
Pieszy się zatrzymał. To go uratowało. Wszystko nagrał monitoring
Pieszy się zatrzymał. To go uratowało. Wszystko nagrał monitoring
Nowa Omoda 7 wjeżdża do Polski. Wiemy, ile kosztuje
Nowa Omoda 7 wjeżdża do Polski. Wiemy, ile kosztuje
Katowice jednak ze strefą czystego transportu. Miasto ma sprytny plan
Katowice jednak ze strefą czystego transportu. Miasto ma sprytny plan
AUDI traci rozpęd w Chinach. Po początkowych zachwytach przyszła rzeczywistość
AUDI traci rozpęd w Chinach. Po początkowych zachwytach przyszła rzeczywistość
Dobry luty na polskim rynku. Kolejny model z Chin trafił do top 10
Dobry luty na polskim rynku. Kolejny model z Chin trafił do top 10
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥