Test: De Tomaso Pantera – gdy włoska finezja spotyka amerykańską prostotę
Gdy zająłem miejsce za kierownicą, aż jęknąłem z niewygody. Niski sufit wykrzywiał mi głowę, kolana miałem podkulone niemal pod samą brodę, a nogami otulałem kierownicę. "Da się to odsunąć?" – zapytałem, choć wiedziałem, jaka jest odpowiedź. Ale kilkanaście sekund później miałem zapomnieć o wszelkich niedogodnościach. Słusznej pojemności V8 obudziło się z gardłowym prychnięciem i rozpoczęło masaż – zarówno bębenków, jak i pleców.