Powrót do Diesla. Nawet Niemcy nie chcą elektryków

Powrót do Diesla. Nawet Niemcy nie chcą elektryków

Stacja ładowania samochodów elektrycznych
Stacja ładowania samochodów elektrycznych
Źródło zdjęć: © autokult
Mateusz Lubczański
07.03.2024 11:20, aktualizacja: 08.03.2024 12:31

Niemiecki Federalny Urząd Transportu Drogowego podzielił się informacjami dotyczącymi rejestracji pojazdów w lutym 2024 roku. Elektryfikacja transportu idzie tak, jak można było się tego spodziewać – bez dopłat elektryki notują gorsze wyniki, a emisja dwutlenku węgla wzrosła.

217 388 nowych samochodów osobowych znalazło swoje domy w Niemczech, co oznacza wzrost o 5,4 proc. w stosunku do roku 2023. Rynek powoli wraca do normalności po pandemii, kryzysie półprzewodnikowym oraz wojnie.

Największy procentowy wzrost wśród marek krajowych wykazało Porsche (66,5 proc.), a za nimi znalazły się Smart i Opel. Straciły Audi (prawie 22 proc.), Mini i Mercedes. Najwięcej udziału w rynku ma Volkswagen – 18,6 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ciekawe dane dotyczą jednak układów napędowych. Silniki benzynowe znalazły się w 77 106 pojazdach, co oznacza wzrost o 2,3 proc. w porównaniu z lutym 2023. Diesle? 42 153 aut, czyli wzrost o 9,7 proc. Hybrydy? Proszę bardzo: 69 367 samochodów, plus 17,6 proc. sprzedaży (w tym plug-iny – plus 22,3 proc.).

Przejdźmy do pojazdów elektrycznych. To 27 479 aut, czyli jest to spadek o 15,4 proc. Mają one 12,6 proc. rynku. Co istotne, średnia emisja dwutlenku węgla z nowozarejestrowanych aut wzrosła o 2,5 proc. i wyniosła 122,8 g/km. Wynika to z dużej popularności SUV-ów.

Taka sytuacja na niemieckim rynku wynika ze zrezygnowania z dopłat do pojazdów elektrycznych oraz niepewności klientów. Obawa przed nowym napędem łączy się z dużą ceną pojazdu. Wynik takiego połączenia widać od razu.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (9)