Ekstrawagancja to mało powiedziane. Poznajcie Brabusa 900 Rocket Cabrio
Ekstrawagancja to mało powiedziane. Poznajcie Brabusa 900 Rocket Cabrio
Brabus znany jest z ekstrawaganckiego tuningu, ale w tym przypadku Niemcy poszli o krok dalej. Jeśli marzyła wam się Klasa G jako kabriolet, 900 Rocket Cabrio z elektrycznie składanym dachem jest dla was. O ile dysponujecie odpowiednio zasobnym portfelem.
Brabus do zbudowania 900 Rocket Cabrio wykorzystał jako bazę Mercedesa-AMG G63. Tym razem jednak oprócz krzykliwego i fantazyjnego ospojlerowania oraz dodatkowej mocy, tuner ingerował też w konstrukcję auta. Zamiast klasycznego dachu zastosowano tutaj bowiem dwuczęściowe poszycie z tkaniny, które można elektrycznie ściągnąć w 20 s.
Przebudowa klasy G wymagała znacznie większej ingerencji w konstrukcję niż samo usunięcie górnej części nadwozia. Brabus opracował na potrzeby projektu ponad 500 dodatkowych elementów. Miały one zapewnić odpowiednią sztywność samochodu, obsługę składanego dachu oraz zabezpieczenie pasażerów.
DLA CIEBIE
Jedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Inżynierowie wzmocnili ramę przedniej szyby i dodali kolejne elementy usztywniające. Za tylnymi drzwiami umieścili stalowy pałąk przeciwkapotażowy, który z zewnątrz pokrywa włókno węglowe. Po zakończeniu montażu Brabus sprawdza szczelność każdego auta przez ponad 10 godzin w komorze klimatycznej z instalacją deszczową.
Samo nadwozie wykorzystuje poszerzony pakiet Rocket oraz liczne elementy z włókna węglowego. Brabus zamontował 24-calowe, trzyramienne obręcze Monoblock II obute w opony 295/30 ZR 24 z przodu i 345/25 ZR 24 z tyłu. Gwintowane zawieszenie opracowane wspólnie z KW pozwala obniżyć samochód maksymalnie o 45 mm. Regulacja amortyzatorów odbywa się przez fabryczny przełącznik Drive Select.
W kabinie dominują czarna skóra, Alcantara, karbon i czerwone przeszycia. Czerwony kolor otrzymały również przełączniki, nawiewy oraz wybrane detale. Łopatki przy kierownicy wyposażono w LED-owe wskaźniki obrotów, natomiast prędkościomierz kończy skalę na 300 km/h.
Wyposażenie uzupełniają zawiasy umożliwiające otwarcie tylnych drzwi pod kątem 90 stopni, obszyte skórą kluczyki i torba Weekender. Cyfrowy paszport produktu oparty na blockchainie przechowuje dane o autentyczności, właścicielu i specyfikacji danego egzemplarza.
Brabus nie byłby także sobą, gdyby nie podłubał przy silniku. Fabryczne 4-litrowe zostało rozwiercone do 4,5 l i doposażone w kute tłoki, inne korbowody, specjalny wał korbowy oraz większe turbosprężarki. Po zmianach jednostka rozwija 900 KM i 1250 Nm, choć elektronika ogranicza moment obrotowy dostępny w samochodzie do 1050 Nm, żeby nie zmieliło podzespołów.
Brabus 900 Rocket Edition Cabrio ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w 3,7 s, a rozpędzanie zakończy się na 240 km/h. Całkiem niezły wynik, jak na ozdobioną meblościankę. Tuner tłumaczy zresztą taki limit ogumieniem. Układ wydechowy otrzymał sterowane klapy i cztery boczne końcówki przed tylnymi kołami. Kierowca może wybrać tryb sportowy albo cichsze ustawienie Coming Home, co z pewnością docenią sąsiedzi w nocy.
Brabus planuje wypuszczenie serii jedynie 10 egzemplarzy, a jeśli dodamy do tego wspomniane modyfikacje konstrukcyjne, mamy pewność, że tanio nie będzie. Choć to mało powiedziane. Jak donosi serwis Motor1, 900 Rocket Cabrio został wyceniony na astronomiczną kwotę 1,06 mln euro (ok. 4,64 mln zł), czyli niemal dwa razy więcej niż i tak już drogi "zwykły" Brabus 900 Rocket oparty na Mercedesie G63.
Petrolhead od urodzenia. Przed „mama” nauczyłem się mówić „brum-brum”. Choć fascynuje mnie klasyczna motoryzacja, nie gardzę także tą nową. Cenię pragmatyzm, ale ponieważ nuta szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, lubię latem zmierzwić czuprynę w kabriolecie lub posłuchać dobrej składanki skomponowanej przez „płaskie sześć” lub „widlaste osiem” cylindrów. W wolnym czasie chwytam za snowboard, rakietę do tenisa lub szoty na żaglówce.