Hyundai Santa Fe - gdzieś już to widziałem i było taniej

Z dostępnym aktualnie w salonach Hyundaiem Santa Fe mam pewien problem. Biorąc pod uwagę zmiany, jakie w nim wprowadzono, nie wiadomo, czy nazywać go nowym modelem, czy jednak starym modelem po liftingu. Z jednej strony sam Hyundai w pierwszym zdaniu na swojej stronie pisze "przeprojektowany od podstaw", ale z drugiej - nadal zalicza najnowszą odmianę do czwartej generacji. Jak więc postrzegać ten model i co tak naprawdę się zmieniło?

Na samym początku ustalmy, że jednak mamy do czynienia z faceliftingiem. Bardzo gruntownym, ale jednak faceliftingiem, który — jeśli chodzi o wygląd — wprowadził niezbyt wiele zmian. Z przodu pojawił się nowy zderzak, szeroki grill, który teraz ma inny wzór i jest naprawdę pokaźnych rozmiarów. Zmieniono też nieco reflektory. Zostawiono podzielone przednie światła, które teraz są jeszcze większe i zastosowano w nich nowy wzór LED, który ma tworzyć literę "T". Mnie ten wzór kojarzy się jednak z czymś zupełnie innym.

Z boku nadwozia, jak i patrząc na wymiary auta, wielkich różnic nie ma. Samochód wydłużył się zaledwie o 1,5 cm i stał się szerszy o 1 cm. Rozstaw osi nie uległ zmianie i nadal wynosi 2765 mm. Z tyłu natomiast pojawiła się listwa łącząca tylne światła, która, niestety, jest tylko odblaskowa. Jest też nowy wzór LED i nowy, bardziej elegancki zderzak. Tyle.

Wnętrze to już zupełnie inna bajka. Tutaj naprawdę zmieniło się wiele. Pamiętacie wersję sprzed liftingu? Na środku był niezbyt dobrze wyglądający wystający tablet, a sam projekt deski rozdzielczej był stworzony — moim zdaniem — bez większego pomysłu. Teraz w nowym Hyundaiu Santa Fe, choć również tablet wystaje, to wszystko świetnie ze sobą współgra. Projektanci postawili na obłe kształty i "płynącą konsolę" - tu znowu cytat ze strony producenta. Sprawiło to, że całość wygląda naprawdę dobrze i elegancko. Nie boję się nawet powiedzieć, że czuję się w tym samochodzie jak w aucie klasy wyższej.

Nie obyło się jednak bez problemów, bo jest parę rzeczy, które nie przypadły mi do gustu. Problem z tym samochodem pojawia się wtedy, gdy zajrzymy w cennik. Okazuje się, że to samo możemy otrzymać w Kii Sorento, ale za zupełnie inne pieniądze. W czym więc Santa Fe jest lepsze od Sorento? A może wcale nie jest? Zapraszam na film.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Honda Civic IX Sport 1,8 - krok w przód? [pierwsza jazda autokult.pl] Test: Renault Megane R.S. po liftingu - Francuzi wciąż udowadniają, że potrafią robić emocjonujące hot-hatche Audi RS5 Cabriolet - zagrożony gatunek [test autokult.pl] Test wideo: Wakacje w samochodzie - 3 sposoby, by uniknąć hotelu Nissan Qashqai ma nowy silnik 1.3 l. To tylko jedna z wielu zmian u Japończyków Kia Rio 1,4 WGT XL [test autokult.pl] Test wideo: Hyundai Tucson - nie sposób przejść obojętnie Test: BMW X5 M Competition - SUV z 625-konnym silnikiem. Komu to potrzebne? Honda Civic IX 1,8 Sport - centrum sporu [test autokult.pl] Test: BMW X4 M40d po liftingu – komu zależy na śmierci sześciocylindrowego diesla? Seat Leon Cupra R [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Rolls-Royce Phantom VIII series II - gdy 2,5 mln zł to uczciwa cena Test: Peugeot 408 – tego nikt się nie spodziewał BMW M3 xDrive vs BMW X3 M: ile dziś zostało z legendy M? Test: Volkswagen ID.4 GTX - może i błyszczy, ale nie z tym oprogramowaniem Pierwsza jazda: Nissan Juke Hybrid – no i mamy silnikowy pomost Pierwsza jazda: Citroën C5 Aircross po liftingu. Po pierwsze wygoda Test: Citroën C5 X – bardzo ciekawe auto z wieloma "ale" Pierwsza jazda: Škoda Fabia 1.5 TSI Monte Carlo - szkoda, że zabrakło "manuala", ale problem leży gdzie indziej Test: Dacia Jogger z LPG — trudno o rozsądniejszą propozycję dla rodziny. I to mimo skromnej mocy Test: Volkswagen Taigo – puchowa kurtka w Afryce? Pierwsza jazda: Ford Tourneo Connect – gdzieś już to grali McLaren Artura wygląda jak wszystkie przed nim, ale jest przełomowy. Tak jeździ hybryda z 680 KM na tył