Mercedes-Benz SL500 Edition1 - orgazmotron [test autokult.pl]

Mercedes-Benz SL500

Mercedes-Benz SL500

Ten artykuł ma 3 strony:

Mercedes-Benz SL500 (R231) - test

21 sierpnia 2012 roku, poniedziałek. Dzień jak co dzień, początek kolejnego, leniwego, wakacyjnego tygodnia. Ta z pozoru nic nie znacząca data na długo jednak pozostanie w mojej pamięci. Powód? Nowy Mercedes SL500.

Serce wali mi jak dzwon, za sprawą przyspieszonego oddechu płuca chcą wyskoczyć z klatki piersiowej, a przez ciało przechodzą dreszcze połączone z zimnym potem. Chce mi się krzyczeć! Chcę więcej!

Prolog

Dokładnie w tym roku klasa Mercedes SL obchodzi swoje 60. urodziny. Już od ponad pół wieku nobliwy roadster z gwiazdą na masce zachwyca oraz zadaje szyku i elegancji wszędzie, gdzie się pojawi.

Mercedes-Benz SL500

Długa przednia maska, perfekcyjna wręcz jakość wykonania, luksus oraz możliwość jazdy pod gołym niebem oczarowały wielu możnych tego świata. Współczesna generacja tego luksusowego roadstera, oznaczona kodem R231, czerpie garściami ze stylistyki swoich poprzedników.

Nawet w chwili gdy obok najnowszego wcielenia SL-a stanie pięknie starzejący się i pukający powoli do bram klasyków model R129, od razu widać, że oba te auta wyszły spod skrzydeł tego samego koncernu.

Perfekcja

Wnętrze współczesnego roadstera spod znaku trójramiennej gwiazdy jest perfekcyjne pod każdym względem. Tapicerka ze skóry designo zachwyca swoją jakością. Dbałość o detale zwala z nóg. System audio? Bang & Olufsen warty bagatela ponad 27 tys. zł. Cała dwuosobowa kabina tego Mercedesa nie zna pojęcia oszczędność. Absolutnie wszystkie materiały są topowe.

Mercedes-Benz SL500

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Nie można również nie wspomnieć o kapitalnych fotelach, które potrafią w szybciej pokonywanych zakrętach dopompować swoje boczki, aby ciało kierowcy i pasażera miało odpowiednie podparcie. W praktyce działa to bardzo sprawnie, chociaż polskie drogi usiane studzienkami i koleinami powodują, że niemal na każdej większej nierówności skrzydło fotela zostaje dopompowane.

Mercedes-Benz SL500

Ciekawym gadżetem jest przeszklony dach z funkcją Magic Sky. Pozwala ona na regulowanie przepuszczalności światła docierającego do wewnątrz. W każdej chwili można delektować się widokiem świecącego słońca lub za pomocą jednego magicznego przycisku ograniczyć ciekawość promieni słonecznych zaglądających do wnętrza do minimum. Całe zauroczenie wnętrzem schodzi jednak na dalszy plan w momencie uruchomienia silnika.

Fabryka mocy

Jeszcze do niedawna cyfry znajdujące się po oznaczeniu literowym modeli Mercedesa sugerowały pojemność silnika pracującego pod przednią maską. SL500 R129 jest dobrym przykładem tego schematu. Za jego napęd odpowiada 5-litrowa, benzynowa jednostka o mocy 320 KM oraz momencie obrotowym równym 468 Nm. SL500 z roku 2012 zamiast — jak mogłoby sugerować oznaczenie — silnika o pojemności 5 l ma podwójnie doładowaną, 8-cylindrową jednostkę napędową o pojemności 4,7 l.

Mercedes-Benz SL500

Jakimi parametrami szczyci się ta fabryka mocy? Już od samego czytania może zrobić się naprawdę gorąco. 435 KM mocy oraz niesamowite 700 Nm momentu obrotowego dostępne już od 1800 obr./min. Na samą myśl, co to mechaniczne cudo potrafi, przechodzą mnie ciarki.

Mercedes-Benz SL500

Takim mocnym akcentem zacząłem leniwy z pozoru poniedziałek. Co było dalej? Wróćmy na chwilę do samego początku tego tekstu…

Orgia zmysłów

Serce wali mi jak dzwon, za sprawą przyspieszonego oddechu płuca chcą wyskoczyć z klatki piersiowej, a przez ciało przechodzą dreszcze połączone z zimnym potem. Chce mi się krzyczeć! Chcę więcej!

Mercedes-Benz SL500

Pokonanie pierwszych kilkuset metrów z pedałem gazu wciśniętym do podłogi na nowo zdefiniowało moje pojęcie prędkości. Każdym milimetrem ciała czuję to, co przed chwilą miało miejsce. W uszach mam jeszcze przenikliwy wrzask grzmiącej V8, gałki oczne powoli wracają na swoje miejsce po ostrym hamowaniu, a narządy wewnętrzne mozolnie odklejają się od moich pleców.

Siedzę bardzo blisko asfaltu, nogi mam prawie wyprostowane, a każde auto pokroju Toyoty Yaris zza szyby Mercedesa SL wygląda niczym SUV. Muszę trochę ochłonąć przed zaserwowaniem sobie kolejnej dawki wrażeń. Jadę spokojnie, delektując się cichutko mruczącym silnikiem, gołym niebem nad głową i luksusem otaczającym mnie z każdej strony.

Mercedes-Benz SL500

7-biegowa, automatyczna przekładnia zmienia biegi niezauważalnie, a ja ledwie muskam prawy pedał. To auto miewa dwa oblicza, jednak spokojna bulwarowa jazda nie jest dzisiaj moim priorytetem.

Wspomniany wcześniej system audio z nobliwym logo Bang & Olufsen urzeka swoim brzmieniem, ale ja od arii Pavarottiego zdecydowanie wolę arię wydobywającą się z końcówek układu wdechowego. Uruchomiony po całonocnym odpoczynku w garażu silnik nawet nie próbuje udawać, że dba o to, aby nie zbudzić sąsiadów. Jego dźwięk nie ma nic wspólnego z delikatnością i dyskrecją. Kocham tę muzykę!

Mercedes-Benz SL500

Na wysokich obrotach złowrogi, gardłowy jazgot jeszcze bardziej działa na moje zmysły. Dawać mi tu jakiś tunel! Szybka decyzja i już po chwili jestem na drodze prowadzącej na warszawski most Śląsko-Dąbrowski. Szyby opuszczone, wjeżdżam do krótkiego tunelu i wciskam pedał gazu.

Chce mi się krzyczeć! Czuję się jak dziecko tuż po otwarciu prezentu od św. Mikołaja. Spotęgowany zamkniętą przestrzenią tunelu dźwięk sprawił, że nawet niemiłosiernie hałasujący tramwaj przejeżdżający obok był niesłyszalny.

Mercedes-Benz SL500

Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że ten orgiastyczny dźwięk idealnie współgra z osiąganymi przyspieszeniami. 4,6 s potrzeba, aby wskazówka prędkościomierza dobiła do wartości 100 km/h. Prędkość maksymalna? Elektronicznie ograniczona do 250 km/h. SL500 jest piekielnie szybkim autem, a osiągnięcie pierwszej setki to dopiero początek. Auto od każdej prędkości wyrywa do przodu niczym spuszczony ze smyczy pies myśliwski na widok zwierzyny. Zapas mocy i momentu jest na tyle duży, że pojęcie zadyszki jest zupełnie obce tej jednostce napędowej.

Pobudzam do działania mechaniczne serce SL-a, stymulując je pedałem gazu. Każdy ostrzejszy start powoduje delikatne myszkowanie tyłu. ESP w tym aucie jest jednym z najbardziej zapracowanych systemów. Nawet szerokie tylne opony o rozmiarach 285/30 R19 mają sporo problemów z przeniesieniem momentu obrotowego na asfalt. Każdorazowe mocniejsze dodanie gazu w ciasnym zakręcie powoduje lekkie zarzucenie tyłu i oczywiście kolejną interwencję elektronicznego anioła stróża.

Mercedes-Benz SL500

Po pokonaniu pierwszego zakrętu w nieco bardziej dynamicznym stylu po raz kolejny usta same mi się otworzyły z podniecenia. Gdyby nie uszy, to zapewne uśmiech przeciąłby na pół moją głowę. Wspomniane wcześniej ESP zostało tak skalibrowane, że pozwala na delikatne uślizgi tylnej osi. SL fenomenalnie wręcz pokonuje zakręty, a sprawne operowanie prawym pedałem pozwala jeszcze bardziej zacieśnić łuk pokonywanego odcinka.

Gdy znajduję spory kawałek pustego placu, na którym nie ma ruchu, postanawiam uśpić ESP. W tym momencie auto na każde zawołanie zamiata tyłem jak oszalałe. Tego Mercedesa nie trzeba specjalnie namawiać, aby pokonał jakiś zakręt, jadąc bokiem.

Mercedes-Benz SL500

Pomimo że SL500 z niesamowitą łatwością potrafi wyzwolić pokłady nadsterowności, nie jest on autem stworzonym do tego typu zabaw. Spore rozmiary oraz masa (z kierowcą ponad 1800 kg) nie ułatwiają pokonania łuku pięknym slajdem, wykazując się przy tym gracją i zwinnością. Z drugiej strony czy samochodowi pokroju Mercedesa SL500 w ogóle przystoi taka zabawa?

Być może zauważyliście, że do tej pory praktycznie nie wspomniałem ani słowem o skrzyni biegów. Jej działanie jest tak perfekcyjne, jakby była połączona jakimś niewidocznym przewodem z moimi myślami. Kickdown — błyskawiczny, precyzja i odpowiedni dobór przełożeń — bez jakichkolwiek zastrzeżeń.

Piętro niżej

Z tego motoryzacyjnego nieba niestety trzeba zejść na ziemię i przyjrzeć się tak mało istotnym wartościom w przypadku tego auta jak średnie spalanie czy cena. Z drugiej strony jeśli ktokolwiek zaczyna wertować prospekt SL-a właśnie od tych danych, proponuję od razu skierować się w stronę SLK 250 CDI.

Mercedes-Benz SL500

Przy spokojnej jeździe, która w tym aucie będzie raczej rzadkością, benzynowa jednostka zadowala się średnio 16 l/100 km. Gdy jednak skrzętnie korzystałem z dostępnych pokładów mocy, zużycie paliwa podskakiwało do 25 l/100 km, a przypuszczam, że i tę wartość spokojnie da się przekroczyć.

Pora na cenę modelu SL500. Wielu z Was, podobnie jak ja, złapie się pewnie za głowę. Wyjściowo ten roadster spod znaku Mercedesa z doładowanym silnikiem 4,7 l kosztuje 557 000 zł. Dużo? A co powiecie na kwotę, na jaką został wyceniony egzemplarz z serii Edition1 widoczny na zdjęciu, doposażony m.in. w pakiet AMG, audio Bang & Olufsen oraz Magic Sky, która wynosi ok. 780 000 zł?

Mercedes-Benz SL500

Są to astronomiczne pieniądze, ale jestem pewien, że osoba, którą stać na to auto, nie będzie żałowała ani jednej złotówki wydanej na SL500.

Dziękuję, dobranoc

Poniedziałek powoli dobiega końca, a po całym dniu prawdziwej motoryzacyjnej orgii Mercedes-Benz SL500 odpoczywa w garażu. Mogę ochłonąć i uspokoić wszystkie podniecające myśli kłębiące się w mojej głowie.

Mercedes-Benz SL500

Po kilkuset kilometrach przejechanych za kierownicą SL500 wiem, że jest to auto, o którym nie da się mówić bez emocji i podniecenia. Kapitalna jakość wykonania, 60-letnia tradycja oraz niesamowity, niepowtarzalny i potrafiący na nowo zdefiniować pojęcie prędkości silnik składają się na auto perfekcyjne pod każdym względem.

Mercedes-Benz SL500 jest samochodem, w którym nic nie musisz, ale w którym bardzo wiele możesz. I nie ma znaczenia, czy mowa o najnowszym modelu, czy egzemplarzu sprzed 20 lat, takim jak ten widoczny na zdjęciach.

Mercedes-Benz SL500

Na zegarze właśnie wybiła północ, zaczął się wtorek. Powiem w skrócie, że nie różnił się zbytnio od poniedziałku…

+Silnik
+Perfekcyjna jakość wykonania
+Olbrzymia przyjemność z jazdy
+Dbałość o detale
+Mnogość opcji
-Czy zużycie paliwa i cena mają w tym przypadku jakieś znaczenie?

Przejdź do danych technicznych
Przejdź do galerii zdjęć

Podziękowania dla PAN Dom Zjazdów i Konferencji w Jabłonnie za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Ford Kuga czy Seat Ateca: którym z kompaktowych SUV-ów jeździ się przyjemniej? Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Porsche Panamera 4 E-Hybrid - luksusowa hybryda podszyta sportowym duchem Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM Laurin & Klement: czy to już limuzyna?