Test: SsangYong Rexton to auto do podbijania terenu. Jeśli podbije rynek, to nie z powodu napędu

SsangYong jest obecny na polskim rynku już od kilkunastu lat i mniej więcej tyle czasu dziennikarze motoryzacyjni piszą, że marka ta w końcu się na nim przebije. Ale hej, tym razem naprawdę tak jest. Wszystko dlatego, że na rynku brakuje aut takich jak nowy Rexton. I nie chodzi o terenówki.

SsangYong Rexton (2021)

SsangYong Rexton (2021) (fot. Konrad Skura)

SsangYong Rexton 2.2 Diesel Sapphire AWD — opinia, test, facelifting, zużycie paliwa

Około 300 sztuk. O tyle aut marki SsangYong wzbogaciły się polskie drogi w całym 2020 roku. To mniej więcej taki wynik, jaki w tym czasie osiągnęła marka DS (o której istnieniu również mogliście nie wiedzieć). Najstarszy producent aut z Korei nadal nie ma w Polsce łatwo. Ale teraz zaczyna się to zmieniać: w naszym kraju pojawił się nowy przedstawiciel, który intensywnie rozbudowuje sieć dealerską (docelowo do 35 salonów) i zwiększa sprzedaż. Plan na przyszły rok wynosi 1000 sztuk. To już poziom dużo lepiej znanego Land Rovera.

Jednym z głównych motorów napędowych tego rozwoju będzie topowy Rexton. Koreański samochód egzotycznej marki z ceną w okolicach 200 tys. zł na pierwszy rzut oka nie brzmi jak odpowiedź na pytanie, które ktokolwiek zadał. W praktyce wyrasta jednak na niespodziewane, a bardzo sensowne rozwiązanie w niszy, którą opuścili już prawie wszyscy konkurenci. I nie chodzi o uczciwe terenówki na ramie starej szkoły, którą Rexton zasadniczo jest w pierwszej kolejności.

SsangYong Rexton (2021)

Czym jeszcze jest ten wóz, przekonałem się nad Bałtykiem. Podobnie jak wielu Polaków w te wakacje zostałem w naszym kraju. Jednak w przeciwieństwie do osób, które w małej, wypoczynkowej miejscowości ruszyły tłumnie na plażę, ja wybrałem się na motoryzacyjne obserwacje na parkingi hoteli, domów wczasowych i smażalni ryb.

Tam wyczułem ewidentną tęsknotę Polaków za dużymi, rodzinnymi vanami. W nadmorskich miejscowościach odnalazły się zebrane z całego kraju chryslery voyagery, seaty alhambry i fordy s-maxy. Wszystkie świetnie sprawdzające się właśnie w takich okolicznościach, nieźle trzymające cenę i… już całkiem wiekowe.

W tym jednym przypadku barierą do zakupu nowego auta mogą być jednak nie tylko względy zasobności polskich klientów, ale i ograniczonej podaży. Z wymienionych vanów na polskim rynku został już tylko ostatni, a i jego dostępność już coraz gorsza. Jaki wybór zostaje polskim rodzinom, które chcą nowe auto zdolne do pomieszczenia pary dorosłych z gromadką dzieci i bagażem? Nie za duży. Z jednej strony producenci chcą przerzucać rodziny do ucywilizowanych wersji wozów użytkowych, takich jak Citroen Berlingo czy Volkswagen Multivan. Z drugiej strony mówi się, że miejsce vanów zajęły SUV-y.

SsangYong Rexton (2021)

Z tym jednak nie zgodziłbym się tak do końca, bo termin SUV stał się bardzo pojemnym określeniem na auto, w którym coraz rzadziej chodzi o funkcjonalność, o zdolnościach terenowych nie wspominając. Tymczasem Ssangyong Rexton, mimo oczywistych kompromisów wynikających z założeń konstrukcyjnych i pochodzenia, nagle zaczyna rysować się jako nieoczywista, ale warta rozważenia opcja dla większych rodzin.

Czym właściwie jest SsangYong Rexton?

To największy model w liczącej pięć pozycji gamie SsangYonga na polskim rynku. Jak na jej warunki jest to auto wręcz luksusowe. Cennik zaczyna się od wartości 164 900 zł, a w przypadku takiego egzemplarza jak ten wartość rośnie nawet do okolic 220 tys. zł. W tych widełkach zawierają się trzy wersje wyposażenia oraz tylko jedna opcja napędowa. Takie są ograniczenia mniejszych producentów, ale przynajmniej jak na polskie warunki jest to celnie dopasowany zestaw: wysokoprężny silnik o pojemności 2,2 litra o mocy 202 KM i ośmiobiegowa skrzynia automatyczna.

Zobacz również: Ford Musang Shelby GT350R - testy w Lommel

Czy 220 tys. zł to dużo za taki samochód? To zależy, co za takie pieniądze można teraz dostać u konkurencji. W przypadku Volkswagena to liga wyższych wersji Tiguana Allspace (mimo, że jest mniejszy, a jego silnik łapie się jeszcze w niższy próg akcyzy). Rextona należy porównywać prędzej do Toyoty Highlander czy Kii Sorento. W analogicznych konfiguracjach takie SUV-y są już przynajmniej o kilkanaście tysięcy złotych droższe.

SsangYong Rexton (2021)

Właściwie to Rextona powinno porównywać się do jeszcze innej pozycji na rynku. Pod wieloma względami najbliżej mu do Toyoty Land Cruiser. Tutaj auto z Korei również notuje dwie przewagi. Po pierwsze — podobnie wyposażona terenówka Toyoty kosztuje około 300 tys. zł. Po drugie — chwilowo nie można jej kupić.

Topowy model SsangYonga pozostaje więc jednym z ostatnich reprezentantów w bardzo przetrzebionej klasie aut terenowych na ramie. Napęd 4×4 w przypadku Rextona wymaga dopłaty 9000 zł, ale dopiero z nim auto nabiera sensu. To solidny układ starej szkoły (z ręcznie dołączaną przednią osią), który w ustawieniu 4H nie nadaje się do jazdy po asfalcie, ale znacznie zwiększa wszechstronność wozu poza nim. Dzięki obecności reduktora (prawdziwego, mechanicznego, nie żadnej elektronicznej imitacji), jego kompetencje w terenie są znacznie większe niż fantazja kierowców, którzy zasiądą za sterami. A jeszcze na liście opcji czeka blokada tylnego mostu za kolejne 2000 zł.

SsangYong Rexton (2021)

Taka konstrukcja ma kluczowy wpływ na rewelacyjne zdolności pociągowe Rextona. Maksymalna dopuszczalna masa przyczepy niehamowanej wynosi 750 kg, a hamowanej 3 tony. W przypadku niektórych starszych roczników było to nawet 3,5 tony. Rexton nie tylko może ciągnąć tak wielkie ładunki legalnie, ale i robi to w stabilny, skuteczny i godny zaufania sposób. Dla wielu rodzin będzie to już wystarczający argument sam w sobie (jeśli akurat potrzebujesz przeciągać przyczepy kempginowe, z łódkami czy też końmi).

Co dostaną te rodziny, które nie muszą akurat za sobą niczego ciągnąć?

Cóż, uczciwie trzeba przyznać, że nie dla wszystkich będzie to miłość od pierwszego wejrzenia. Na tle konkurencji pokroju wspomnianej Toyoty Highlander czy Kii Sorento ewidentnie tu widać terenowe pochodzenie. Projekt wnętrza i zawartość technologicznych gadżetów jest w Rextonie co najmniej o jedną generację w tył.

SsangYong Rexton (2021)

Do tego ssangyong jest od wymienionych zauważalnie wolniejszy, mniej komfortowy i mało ekonomiczny. Nawet przy całkiem zaawansowanym zawieszeniu wielowahaczowym czuć, że jest to auto wsparte na ramie, bo wszelkie nierówności czy próby nagłych zmian kierunku jazdy spotykają się z dużo bardziej nerwowymi reakcjami podwozia niż w przypadku SUV-ów, którym bliżej do zwykłych aut osobowych.

Ze świata osobówek nie wywodzi się również silnik. Jego pochodzenie z aut użytkowych widać zarówno po niższej kulturze pracy, jak i wyższych wynikach zużycia paliwa. Na spokojnie pokonywanej trasie można uzyskać wyniki nawet niższe od 8 l/100 km. Na autostradzie rosną już one jednak do powyżej 9 l/100 km, a w mieście mogą przekroczyć 11 l/100 km. Nawet w aucie o takich rozmiarach da się lepiej.

SsangYong Rexton (2021)

Tyle ze złych wiadomości. W odosobnieniu Rexton raczej spełnia stawiane przed nim oczekiwania. A nawet je przekracza, jeśli ktoś bazuje na swoich dotychczasowych doświadczeniach z tą marką. Ostatecznie to nawet to prowadzenie i dynamika nie będą takie złe dla zwykłego kierowcy przyzwyczajonego do rodzinnego vana. Na wyraz uznania zasługuje nowoczesny automat, który reprezentuje poziom globalnej czołówki.

Największy postęp, jaki Rexton zanotował w ostatnich latach, widać we wnętrzu. Pamiętam, jak wsiadłem do drugiej generacji tego modelu wkrótce po jej premierze, która miała miejsce pod koniec 2017 roku. Deska rozdzielcza zrobiła na mnie autentycznie duże wrażenie. W topowych wersjach wyposażenia jest ona nawet ozdobiona starannym przeszyciem. Może i w wielu innych miejscach można znaleźć twarde i nie zawsze miłe dla oka plastiki, ale takie detale czy też solidne wykonanie budują dobre wrażenie, że Koreańczycy chociaż się starają.

SsangYong Rexton (2021)

Pod koniec 2020 roku druga generacja Rextona przeszła facelifting, który przyniósł trochę lepsze osiągi silnika (+21 KM i +20 Nm), opisywaną przekładnię automatyczną oraz pewne modernizacje we wnętrzu (większy ekran centralny w rozmiarze 12,3 cala z nowymi funkcjami – menu nadal nie najnowocześniejsze, ale dość łatwe i sprawne w obsłudze).

Jak sama nazwa wskazuje, facelifting dał przede wszystkim odświeżenie twarzy, na której pojawił się większy, bogato wyglądający grill i budujące podobne wrażenie światła z diod LED. To celne zmiany, które kwalifikują Rextona na naszą listę najbardziej udanych motoryzacyjnych liftingów. Z nimi topowy model SsangYonga na ulicy wygląda już naprawdę nowocześnie, a przede wszystkim – okazale.

SsangYong Rexton (2021)

Lifting twarzy potęguje rozmiary Rextona, a te są wprost ogromne. Przy 4,85 m długości i ponad 1,8 m wysokości góruje on nad pozostałymi użytkownikami drogi, a pod hotelem w nadmorskim kurorcie nie wygląda źle nawet na tle SUV-ów marek premium (choć chromowane felgi to jak na europejskie gusta chyba już o krok za daleko).

Te wymiary procentują również we wnętrzu. Jeśli chodzi o przewóz osób, można dopatrzeć się paru minusów. Konstrukcja wsparta na ramie oznacza, że fotele są zamontowane dużo wyżej niż w vanie, co może utrudnić niektórym zajęcie miejsca na fotelu (ale za to daje wyższą pozycję za kierownicą i łatwiejszy dostęp do dziecka siedzącego w foteliku).

SsangYong Rexton (2021)

Środkowe miejsce drugiego rzędu oferuje ograniczoną wygodę przez zamontowany w oparciu podłokietnik. Rexton oferuje trzeci rząd siedzeń za dodatkowe 4500 zł. Ze względu na trudniejszy dostęp, niezbyt dużą przestrzeń i małe okienka to jednak również rozwiązanie na krótsze trasy. Peugeot 5008 jest pod tym względem lepszy. I właściwie każdy van starej szkoły…

Jest jednak jedna (kluczowa) kategoria, w której Rexton góruje nad SUV-ami, a nawet wieloma vanami: przestrzeń bagażnika. W konfiguracji pięcioosobowej liczy on sobie całe 784 litry. Można to przedstawić bardziej obrazowo. Bagażnik jest tu na tyle duży, że można w nim zmieścić cztery duże torby podróżne, lodówkę turystyczną, wózek dla dziecka i jeszcze sporo mniejszych bibelotów, a następnie… przykryć wszystko roletą. Już naprawdę mało które auto na rynku to potrafi.

SsangYong Rexton (2021)

Do tego również w kabinie Rextona można znaleźć wiele szczegółów, które czynią z niego kompetentne auto rodzinne. Przycisk do przesuwania przedniego fotela umieszczony na boku jego oparcia przyda się drugiemu z rodziców, który siedzi z dzieckiem z tyłu. Plus należy się również za duży schowek w podłokietniku. To kolejny detal, który ma w Polsce wielu fanów, a producenci nowych aut jakby o nim zapomnieli.

W aucie rodzinnym ważniejsza niż zwykle jest kwestia bezpieczeństwa, a pod tym względem Rexton również nie ma się czego wstydzić. Wyposażony jest w radary, kamery i praktycznie wszystkie te systemy, które pomagają kierowcy utrzymać pas ruchu, zapobiec zderzeniom, czy nawet ruszyć w korku, gdy ten roztargniony patrzył na coś w telefonie zamiast na poprzedzające auto.

Jeśli więc czegokolwiek flagowemu produktowi "tej trzeciej" koreańskiej marki brakuje, to nie konkretnego elementu, tylko jego wyrafinowania. Trochę cichszego silnika, trochę lepszych plastików. Trochę bardziej rozpoznawalnego znaczka… Z tym ostatnim może jednak być w końcu coraz lepiej. Stworzenie nowoczesnego, konkurencyjnego auta SsangYongowi zajęło więcej czasu niż Kii czy Hyundaiowi, ale ostatecznie Rexton osiągnął naprawdę godny uznania poziom. Szczególnie jeśli wielu konkurentów notuje w jego niszy tendencję raczej spadkową niż wzrostową…

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Ogromny bagażnik i funkcjonalność kabiny, o którą coraz trudniej w nowych autach
  • Bardziej efektowny wygląd po liftingu
  • Dobry, solidny i prosty napęd na cztery koła
  • Nieprzeciętnie duże zdolności holownicze (przyczepy do 3 ton)

Minusy:

  • Wnętrze nadal o krok za czołówką
  • Komfort i dynamika jazdy wozu terenowego
  • Silnik mógłby być oszczędniejszy, cichszy (i mniejszy dla niższej akcyzy)
  • Konieczność tłumaczenia wszystkim co to za znaczek i czemu się na niego zdecydowałeś
SsangYong Rexton 2.2 Diesel (2021) - dane techniczne

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 2157 cm³  
Moc maksymalna: 202 KM przy 3800 obr./min  
Moment maksymalny: 441 Nm przy 1600 — 2600 obr./min  
Skrzynia biegów: Automatyczna, 8-biegowa  
Pojemności i masy
Pojemność bagażnika: 784 l  
Masa własna: 2070 kg  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 10,5 s 11
Prędkość maksymalna: 184 km/h -
Zużycie paliwa (miasto): - 11,7 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): - 8,2 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): - 9,2 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane):

7,6 — 8,7 l/100km

9,5 l/100 km
Cena:
Model bazowy od: 164 900 zł  
Wersja od: 214 900 zł  
Cena testowanego egzemplarza: 225 900 zł  

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Jeździłem w Polsce wodorowym Hyundaiem Nexo, którego nie da się tu tankować Test Porsche Cayenne Turbo S E-Hybrid Coupé. Gdy musisz mieć wszystko Nowa Škoda Octavia Scout 2.0 TDI - test BMW 320d Gran Turismo Modern (3 GT) - test Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 – pierwsza jazda Nowe BMW X6 M50d (2015) - test, opinia, spalanie, cena 5 mitów o elektrykach i Mercedes EQA, by się z nimi zmierzyć. Tu trzeba spojrzeć szerzej Dacia Lodgy Stepway 1,5 dCi 110 – test, opinia, spalanie, cena Fiat Freemont 2,0 MultiJet II AWD AT - test Hyundai i30 N Project C wygląda świetnie "na papierze", ale wolałbym zwykłego i30 N Audi odkrywa karty - sprawdzamy co potrafi nowa generacja A6 Lexus GS300h Prestige - test

Popularne w tym tygodniu:

Test: Nowa Dacia Jogger - 7 miejsc... LPG... brzmi nieźle? Test: BMW Z4 M40i - sportowe składniki, leniwy charakter Pierwsza jazda: Toyota Yaris Cross Hybrid - ma ogromne szanse przedrzeć się na segmentowy szczyt Test: Ford Focus Sedan – niechciane dziecko Forda? 40 lat Porsche 944. Zaczęło się od Le Mans, później było jeszcze lepiej Test: Zważyłem Jaguara E-Pace. Nadal jest cięższy, niż się wydaje Test: Ford Puma ST na trasach Rajdu Polski. Chrzest bojowy przed startami w WRC Pierwsza jazda: Peugeot 308 - więcej, lepiej, drożej Test: Hyundai Bayon - i20 w nowych ciuszkach Test: Renault Arkana E-Tech - z każdym kolejnym dniem lepsza Pierwsza jazda: Audi Q4 Sportback e-tron - modniejszy, a wcale nie mniej funkcjonalny Test: Volkswagen Tiguan – hybrydowy koń pociągowy