Audi S1 Sportback - test

Audi S1 może śmiało startować do roli najlepszego małego hot hatcha jaki obecnie jest na rynku. 2-litrowy silnik turbo, niezależne zawieszenie i napęd quattro to atuty, które trudno będzie komukolwiek przebić.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Audi S1 Sportback — test

Już sama nazwa może przemawiać do miłośników marki bo S1 to oznaczenie kultowej, B-grupowej rajdówki z lat 80. Audi nie mogłoby więc stworzyć modelu S1 bez napędu na cztery koła. Tak głupi błąd poczyniono w przypadku Volkswagena Polo R WRC Street, które mimo wyglądu i nawiązania do zwycięskiej rajdówki nigdy nie będzie kultowym modelem. A takim może stać się Audi S1 Sportback.

Dlaczego? Bo to prawdopodobnie najlepszy mały hot hatch na rynku. Podkreślam słowo mały, bo są mocniejsze i szybsze auta, ale zwykle to przedstawiciele klasy kompakt. Tu mamy do czynienia z segmentem A, choć tak naprawdę to wielkie auto, tylko pod innym względem. Nie można go oceniać bez jazdy. To tak, jakby smak ocenić po zapachu. Można to zrobić tylko częściowo, a prezencja małego S1 jest nie byle jaka. Na tle standardowej wersji skromnie, z drugiej zbyt wulgarnie. Nie ma tu wybrzuszonych nadkoli o agresywnych spojlerów, ale są potężne koła. Wystarczy pakiet S-line do zwykłego A1 i mamy prawie to samo. Jednak S1 ma nieco większe otwory w przednim zderzaku, przy czym warto zauważyć, że tylko jeden to prawdziwy otwór. Z tyłu cztery końcówki układu wydechowego to już lekka przesada. Owszem, modele S muszą mieć więcej trąbek, ale to wygląda jak żołnierz ze zbyt ciężkim karabinem.

Wnętrze? Nic specjalnego. Ot zwykłe Audi A1 ze sportową kierownicą, inaczej wyskalowanymi zegarami i kubełkowymi fotelami, które w tym kolorze tapicerki nie wyglądają ładnie. Wnętrze ogólnie nie robi specjalnie dobrego wrażenia. Niektórym spodoba się jego minimalizm, ale materiały można uznać za takie sobie. Może są dobrej jakości, ale w dotyku i na wygląd pozostają trochę za Volkswagenem. Podobnie jest ze skórą na fotelach, która gdy się przyjrzeć, wydaje się solidna, ale kolorystyka i faktura nie odpowiadają cenie auta. Lepsza byłaby Alcantara. Fotele są przyjemnie twarde i wygodne, ale nie podpierają na zakrętach tak jak by się chciało. Z tyłu jest mało miejsca, a w bagażniku prawie wcale. W środku szaro i bardzo nudno, a radość daje jedynie ładna, bardzo przyjemna w dotyku kierownica, którą niepotrzebnie spłaszczono u dołu, ale wielkość i kształt w okolicach dłoni dobrano idealnie. Idealnie można jeszcze dobrać sobie pozycję i nacisnąć przycisk START.

I tu się zaczyna. Głęboki pomruk 231 koni mechanicznych to jeszcze nic w obliczu momentu obrotowego. 370 Nm w tak małym samochodzie musi być przenoszone na asfalt za pośrednictwem czterech kół. Silnik jest jeszcze mocniejszy niż mówią katalogowe dane, ale zostańmy przy takich. Ta mocarna jednostka napędowa to dobrze znane 2,0 TFSI zespolone z 6-biegowa przekładnią manualną, za co chwała projektantom. Może tak nie jest, ale wydaje się ukłonem w stronę kierowców zafascynowanych jazdą. A jest czym się fascynować.

Można było tu dobrać długie przełożenia, bo mocy nie brakuje przy jakichkolwiek obrotach. Można było również wejść z parametrami w górne partie obrotów i krótko zestopniować przekładnię. Ale Audi odrzuciło wszystkie kompromisy i ogromna fala momentu, która pojawia się w okolicach 1600 obr./min przenoszona jest przez bardzo krótkie przełożenia. To czyni z Audi S1 sprintera nie gorszego od Porsche Caymana. Bez trudu można ruszać z trójki i zamyślając się nawet tego nie poczuć. Ale szybki start to prawdziwy wystrzał z katapulty, tylko warto mieć refleks na zmianę przełożeń. Te kończą się szybko i prawa ręka ma kupę roboty. Na szczęście przekładnia S1 jest genialna. Tak precyzyjnej jeszcze w dłoni nie miałem. Nie stawia żadnych oporów przed włożeniem biegu z prędkością kierowcy wyścigowego i jest precyzyjna budowa mikroskopu. Każde zapięcie przełożenia jest czystą przyjemnością, jak zamknięcie ostrza scyzoryka Victorinox, tylko klik i koniec, a po puszczeniu sprzęgła następuje gwałtowny atak mocy. Nie ma w tym samochodzie prędkości, przy których silnik słabnie. Nie ma obrotów, na których brakuje mu tchu. Możesz jechać 50 km/h na 6. biegu i wciśnięcie gazu spowoduje natychmiastową odpowiedź. Silnik jest tak elastyczny, że na co dzień można pomijać biegi 2, 4 i 5. Jednak nie zrobisz tego gdy chcesz naprawdę pojeździć. Nie możesz pozbawić siebie tej przyjemności.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Audi S1 jest ciężkim samochodem bo waży ponad 1300 kg. To zasługa m. in. napędu quattro. Nie ma jednak obaw o zwinność. Owszem, jest podsterowny na wejściu w zakręt, ale można temu zaradzić. Wystarczy odważne dodanie gazu i moc przekierowana na tył wyrównuje tor jazdy. To niesamowite i trzeba się przełamać, ale daje ponadprzeciętna frajdę. Niski profil szerokich opon pozwala wyczuć właściwie drogę, choć układ kierowniczy odbiera część tych wrażeń. Nie jest idealny, ale ma wystarczająco krótkie przełożenie jak na samochód sportowy. Poza tym jego precyzja i tak nie ma dużego znaczenia, bo S1 najlepiej czuje się brutalnie wrzucone w łuk i kierowane nadwyżką momentu obrotowego przesyłanego na tylną oś. Brutalnie odbierane na co dzień wyboje przestają mieć znaczenie, gdy zawieszenie dostaje wycisk. Amortyzatory odczuwalnie dociskają koła do nawierzchni. Taniec między zakrętami uświadamia jednak, że S1 nie jest prawdziwie sportowym samochodem. Wysoko położony środek ciężkości powoduje lekką gumowatość, ale koła trzymają się jezdni jak politycy swoich stołków. Trochę oszukują, ale osiągają cel. Oszukują, bo wciąż się delikatnie ślizgają co kompletnie nie przeszkadza, trochę pomaga elektronika sprzęgła wielopłytkowego, ale ostatecznie pozwalają pędzić na złamanie karku.

Frajda nie kończy się wraz z pogodą jak to nierzadko ma miejsce w przednionapędowych hot hatchach. Tu się dopiero zaczyna zabawa. Nie spodziewałbym się po takim układzie napędowym zachowania równie wyważonego. Tył nigdy nie dyktuje warunków, ale pomaga w ułożeniu samochodu by wyjście z zakrętu odbyło się na pełnym gazie i na wprost. Przednia oś jest trochę zbyt przeciążona 2-litrową jednostką, ale za to tył nigdy nie jest za lekki. Być może duża masa pomaga w tym przypadku. Na śliskiej nawierzchni można się poczuć jak rajdowiec balansując samochodem z dziecinną łatwością, jedną ręką, nawet podczas rozmowy.

Na złej jakości drogach można odczuć pewną wadę zawieszenia. Ma dość krótki skok i bardzo dokładnie tłumi każdą nierówność, a niski profil opon jeszcze mocniej ogranicza sprężystość i ogólne poczucie komfortu. Nigdy nie wybierzesz trybu Dynamic jeśli liczy się dla Ciebie zdrowie. Zawias staje się wtedy tak twardy, że nawet jazda autostradą jest nie do zniesienia.

Gdybym miał wymieniać wady, to jest ich sporo. Krótkie przełożenia sprawdzają się na co dzień, ale już na autostradzie nie tylko męczą, ale mocno podnoszą wartości spalania. To też nie jest rewelacyjne. Nawet podczas normalnej jazdy trudno osiągnąć wynik poniżej 8 l/100 km. Dźwięk silnika spodoba się miłośnikom tuningu, ale nie miłośnikom sportowych samochodów. Buczenie na niskich obrotach i strzały podczas przegazówki są miłe ucha, ale podczas przyspieszania natarczywe i płytkie, a strzał z wydechu w momencie zmiany biegu przypomina pierdnięcie. Ponadto hamulce mogłyby być mocniejsze, wystarczy na nie popatrzeć. Giną w czeluściach 18-calowych kół, są za małe. Wystarczy pojeździć szybciej i się męczą, a nawet podczas jednego hamowania nie robią specjalnie dobrego wrażenia. Najpoważniejszą wadą jest cena przekraczająca 130 tys. zł. To praktycznie dwa razy tyle co Ford Fiesta ST i dużo więcej niż Seat Ibiza Cupra. Atutem Audi jest napęd na cztery koła, którego nie znajdziemy u rywali, ale czy jest bezcenny? Podchodząc na chłodno, bez emocji to raczej nie, choć w S1 nie mogło być inaczej.

Audi S1 quattro – tak powinien się nazywać – to godny, współczesny następca legendarnego Audi quattro. Na razie taki, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Samochód, któremu nie brakuje wad, ale silnikiem i układem przeniesienia napędu nadrabia wszystkie niedoskonałości. Daje kierowcy namiastkę samochodu rajdowego i całą masę mocy w każdej chwili. Na ulicy przypomina tych gości o niskim wzroście, krótkiej szyi, krępej budowy z nielicznie występującym owłosieniem na głowie i odwrotnie proporcjonalną ilością włosów na klacie. Nie wyglądają potężnie, ale nie chciałbym z takimi zadrzeć. Są jak tarany, które trudno zatrzymać i nawet jeśli nie znają jakiejkolwiek sztuki walki, prawdopodobnie przetrwają każdą bójkę. Takie jest Audi S1, które może każdemu pokazać, że nie należy go lekceważyć.

Czy jest najlepszym małym hot hatchem? Biorąc pod uwagę cenę, nie ma szans. Na prostej zostawi z tyłu wszystkich rywali, ale na zakrętach może nie być już tak łatwo. Nie zawsze S1 jest idealne, ale ogólnie wydaje się najlepsze. Abstrahując od ceny jest najlepszy. Choć zastanawiam się, czy sprostałby MINI Cooperowi S. Na szczęście mogłem to sprawdzić. Przeczytacie o tym niebawem i tam podsumujemy oba auta. Tymczasem zapraszamy na pierwsze wrażenia z jazdy tym samochodem.

PLUSY:

Moc silnika i charakterystyka pracy
Praca skrzyni biegów
Napęd na cztery koła
Praca zawieszenia
Wygodne fotele
Bogate wyposażenie

MINUSY:

Duże zużycie paliwa
Kiepski dźwięk silnika
Bardzo twarde zawieszenie
Trochę za słabe podparcie boczne foteli
Mała ilość miejsca z tyłu
Mały bagażnik

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Audi S1 Sportback — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda Mercedes-Benz GLA 200 CDI 4Matic 7G-DCT - test Nowy Ford Mondeo 1,5 EcoBoost & 2,0 TDCi - pierwsza jazda BMW serii 2 Active Tourer 225i - pierwsza jazda BMW 640i (F12) Cabriolet - test Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test Nowa Toyota Yaris 1,33 Dynamic - test Dacia Sandero Stepway 1,5 dCi Laureate - test Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC AMG - test Peugeot 208 1,2 PureTech Active "Bez barier" - test Škoda Roomster Noire 1.2 TSI - test Mercedes-Benz Vito Furgon 116 CDI 4x4 AT - test Volvo V60 Plug-In Hybrid Summum - test Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test długodystansowy

Popularne w tym tygodniu:

Test: Audi RS3 Limousine (2017) – sprostać oczekiwaniom sprzed lat Test Audi TT RS - oglądając konkurencję we wstecznym lusterku Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny