Škoda Superb po liftingu: z silnikiem benzynowym oszczędna jak diesel

W odświeżonej Škodzie Superb najlepsze jest to, że prawie nic się nie zmieniło. Za to jej benzynowy silnik szokuje niskim zużyciem paliwa. Okazuje się, że z takimi wynikami, jakie uzyskałem w teście, śmiało może stawać w szranki z dieslami, a nawet hybrydami.

Skoda Superb po liftingu wygląda jak... przed liftingiem. Różnice dostrzegą jedynie osoby, które się tym interesują.

Skoda Superb po liftingu wygląda jak... przed liftingiem. Różnice dostrzegą jedynie osoby, które się tym interesują. (fot. Marcin Łobodziński)

Škoda Superb 2.0 TSI L&K (2020) - test, opinia

Škoda ma w ofercie Superba z napędem hybrydowym typu plug-in, a takie rozwiązania świetnie sprawdzają się w ruchu mieszanym, miejskim i na krótkich odcinkach, kiedy właściciel ma w garażu gniazdko. Za przyzwoicie wyposażoną wersję Style trzeba zapłacić 155 150 zł. Sporo, bo za 2 tys. zł więcej można już mieć najbogatszy wariant Laurin&Klement z silnikiem 2.0 TSI, który jak się okazuje, wcale nie jest paliwożerny. Wprost przeciwnie.

Tu znajdziesz najwięcej zmian wizualnych. Nowe są reflektory - po raz pierwszy diodowe i adaptacyjne. Nieznaczną modyfikację kształtu zderzaka wymusiła zmiana wyglądu świateł przeciwmgłowych. Dodano chromowanych listew.

Benzyna szokująco oszczędna

Od tego wątku zacznę, bo to właśnie w obszarze silnika testowy Superb zrobił na mnie największe wrażenie. 2-litrowy motor generuje 190 KM mocy i 320 Nm w zakresie od 1500 do 4100 obr./min, co w praktyce oznacza, że jeździ się nim jak dieslem, tylko jest ciszej, a w kabinie wcześniej zrobi się ciepło.

Jak się okazuje, nie tylko dynamika, ale także zużycie paliwa podchodzi pod kategorię ON. Samochód zużył mi w trakcie testu 6,5 l/100 km i to w takich warunkach, w jakich podróżuję na co dzień, a przejechałem nim blisko 1000 km. Wspominam o warunkach dlatego, że moja prywatna kilkuletnia fabia 1.4 zużywa średnio tyle samo. Jest dwa razy mniejsza i dwa razy mniej przestronna, a o dynamice już nie wspomnę.

Z tyłu znakiem rozpoznawczym modelu po liftingu jest duży napis "SKODA".

Rozłóżmy teraz średnią, którą wyliczyłem na podstawie prób na 6,9 l/100 km, na czynniki pierwsze. Przy stałej prędkości 90 km/h auto zużywa 4,9 l/100 km, a przy 140 km/h tylko 7,7 l/100 km. Na drodze krajowej ze średnią prędkością 77 km/h Superb w trybie jazdy Eco potrzebował 4,6 l/100 km, a podczas dynamicznej jazdy tą samą trasą, spalanie wzrosło do 7,8 l/100 km. W tym ostatnim teście i na autostradzie hybrydowa Toyota Camry ma zdecydowaną przewagę nad Skodą. W mieście również i to aż o 2 l/100 km (skoda 7,5 l), ale to wydaje się oczywiste.

Mimo to uważam, że benzynowy motor 2.0 TSI zasługuje na miano superoszczędnego przy swoich parametrach. Przy 66-litrowym zbiorniku paliwa przejechanie dystansu 1000 km na jednym tankowaniu nie stanowi dużego wyzwania.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Skoda Superb pozostaje liftbackiem, co nie jest już tak popularne w segmencie D jak kiedyś.

Dynamika też jest dobra

Bardzo pozytywnie odbieram także dynamikę tego napędu, którego elementem standardowym jest 7-biegowa skrzynia DSG bez charakterystycznej ostatnio dla nowych modeli nadmiernej ospałości. Oczywiście sama zmiana biegów następuje błyskawicznie i zupełnie nieodczuwalnie, ale reakcja na dodanie gazu była lepsza w poprzedniej generacji modelu. Tego silnika nie da się zamówić z przekładnią manualną, więc trzeba ją polubić.

Za sprawą wysokiego momentu obrotowego, silnik nie dusi się i nie drży w mieście, kiedy kierowca wybierze tryb ekonomiczny. Tak, jak ma to miejsce w autach z jednostką 1.0 TSI. Nawet obroty 1200–1500 nie robią na nim większego wrażenia.

W trybie sportowym samochód jest zdecydowanie żwawszy. Przyspieszanie do setki zajmuje mniej niż 8 sekund, a nawet przy prędkości 140 km/h auto nadal ma chęć do szybkiego nabierania prędkości. Dobrze wyciszone wnętrze (standardowe dla tej wersji dźwiękochłonne szyby) przepuszcza nijakie brzmienie silnika dopiero kiedy wskazówka obrotomierza przekracza 3000, a w praktyce zdarza się to niezmiernie rzadko.

"Stary" dobry Superb

Oczywiście cechą charakterystyczną tego modelu jest jego fenomenalna, nawet jak na ten segment, przestronność. Pomimo niewielkich zmian wizualnych przedniego pasa i pojawienia się wielkiego napisu ŠKODA na tylnej klapie, to co było największą wartością modelu, nie uległo zmianom.

Z tyłu przestrzeń jest imponująca, a kanapa bardzo wygodna.

Kabina zapewnia komfortowe warunki czterem osobom, a dzięki "pakietowi komfortowego snu" za 500 zł, wygodniej jest siedzieć z tyłu. W pakiecie znajdują się rozkładane oparcia zagłówków w drugim rzędzie siedzeń i ciepły koc. Dzięki takim zagłówkom naprawdę można się przespać bez obaw o to, że głowa gdzieś poleci na zakręcie. Są też podpórki pod stopy, które zmieniają ich kąt ustawienia na wygodniejszy. Nie ma tu jednak takich rarytasów jak regulacja kąta pochylenia oparcia kanapy, choć uważam, że jest to zbędne.

Nie zmieniła się także przejrzystość wnętrza i jego wysoka funkcjonalność. Kokpit wykonano z ładnych i przyjemnych w dotyku materiałów, a ekran multimediów wygląda na pochodzący z wyżej półki. Jego grafika jest imponująco wyraźna i kolorowa. Niestety nie zmieniły się także dwie rzeczy, które powinny. Nadal brak regulacji oświetlenia zegarów i ekranu czymś fizycznym, a lusterka zewnętrzne sprawiają wrażenie za małych. Nie podoba mi się też pomysł dotykowej regulacji głośności audio w systemie Columbus.

Przednie fotele są bardzo wygodne

Każdemu natomiast przypadnie do gustu bagażnik o pojemności 625 litrów, który niezależnie od tego, jak się go zmierzy, i tak jest po prostu gigantyczny. Wysoki, długi i szeroki, pozwoli przewieźć naprawdę duże przedmioty lub wiele walizek i toreb na wyjazd. Litrażowi odpowiada także 650 kg ładowności.

Jadąc Superbem na ferie, narty można śmiało zabrać do kabiny dzięki specjalnemu otworowi w oparciu kanapy. Jej oparcia w razie potrzeby można złożyć, choć nie stworzymy w ten sposób równej, płaskiej powierzchni do przewozu bagażu. Z kolei sam kufer jest rewelacyjnie zaprojektowany, bo pomyślano o haczykach, uchach do mocowania bagażu, gniazdku i latarce.

Świetnie wyważony

190-konnego Superba nie da się postrzegać inaczej niż jako zwykłe auto na długie podróże. Zwłaszcza w bogato wyposażonej wersji Laurin&Klement. Dlatego nie ma w nim za grosz sportowego charakteru i dobrze, bo od tego jest specyfikacja Sportsline.

Tak można podróżować w drugim rzędzie

Zawieszenie jest świetnie wyważone i zapewnia zarówno komfort resorowania, jak i stabilność prowadzenia, również przy dużych prędkościach. Pomimo sporych rozmiarów Superba prowadzi się lekko, a kiedy adaptacyjne amortyzatory, dostępne tu w standardzie, się usztywni, to samochód jest też zwinny. Jest to opcja w pozostałych wersjach, ale warta dopłaty 3600–4400 zł. Różnice w poszczególnych trybach są spore. Wyeliminowano wreszcie problem bujania na autostradzie, który miał miejsce w ustawieniu komfortowym.

Systemy bezpieczeństwa są super, ale światła nie

W nowej Škodzie Superb oczywiście można mieć cały pakiet wspomagaczy jazdy, z których na najwyższą pochwałę zasługuje tempomat adaptacyjny. Żaden inny nie pracuje tak komfortowo jak ten. Oczywiście pod warunkiem, że ustawi się go w tryb komfortowy, bo można także w sportowy. Poza tym tempomat może dostosować prędkość do znaków drogowych, ale da się to wyłączyć.

Bagażnik Superba jest gigantyczny

Bardzo ładnie po pasie ruchu auto prowadzi system Line Assist, ale uważam, że jest zbyt czuły i przypadałaby się tu taka kierownica jak w Passacie. Reaguje ona na dotyk, a nie ruch, więc nie trzeba co chwila pokazywać elektronice, że się nie śpi.

Niestety tak jak systemy wsparcia kierowcy działają w aucie bardzo dobrze, tak na reflektorach LED Top Matrix bardzo się zawiodłem. Mam wrażenie, że nie potrafiły się odnaleźć w ruchu drogowym, często oślepiały kierowców oraz migały zupełnie bez sensu. Niestety nie był to przypadek tego egzemplarza, bo w testowanym nieco później Scoucie też był z tym kłopot.

Natomiast poza trybem adaptacyjnym, same w sobie reflektory ładnie oświetlają drogę, więc nie powiem, by jako całość były wadą samochodu. Klient i tak nie ma wielkiego wyboru, ponieważ są w standardzie każdej wersji poza podstawową.

Samochód jest elegancki, ale napis "SKODA" tej elegancji na pewno nie dodaje.

Podsumowując, pomimo zmian wizualnych i niewielkich w zakresie wyposażenia, Superb jest taki, jaki był. To przestronne i komfortowe auto w cenie już wcale nie niższej od konkurentów. Jest to jednak zasadne, gdyż samochód w niczym specjalnie im nie ustępuje. Niestety mam wrażenie, że producent napisem "SKODA" na tylnej klapie jakby na siłę przypominał, że jest to samochód z niższej półki. Bo co by się nie wydarzyło, to jeszcze przez kilka, a może kilkanaście lat czeska marka będzie tak postrzegana.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Ogromna przestrzeń
  • Dobre wykonanie wnętrza
  • Bardzo duży bagażnik i ładowność
  • Dynamiczny i bardzo ekonomiczny silnik
  • Praca skrzyni biegów
  • Bogate wyposażenie
  • Dobre działanie systemów bezpieczeństwa

Minusy:

  • Cena (subiektywnie wysoka jak na skodę)
  • Trochę za małe lusterka zewnętrzne
  • Trochę zbyt czuły asystent pasa ruchu
  • Brak regulacji intensywności oświetlenia deski rozdzielczej (pokrętłem lub przyciskiem)
  • Rozczarowujące reflektory diodowe
Marcin Łobodziński

Moja opinia o Skodzie Superb 2.0 TSI L&K:
Pomimo maleńkich minusów samochód wciąż jest na wysokim poziomie. To auto, którym podróż jest po prostu przyjemnością, a z takim silnikiem jest także oszczędna. Jest tylko jedna rzecz, której nie mogłem znieść podczas testu. Za każdym razem kiedy kończyłem jazdę, wysiadałem i myślałem: „ale dobry samochód”. Po czym zamykałem go, oglądałem się za siebie i dostrzegałem na tyle napis ŠKODA. Tak samo potrzebny jak plastikowy wydech w Audi S7.

Skoda Superb 2.0 TSI (190 KM) L&K

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 2,0 l  
Moc maksymalna: 190 KM  
Moment maksymalny: 320 Nm  
Skrzynia biegów: 7-biegowy automat  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 7,7 s  
Prędkość maksymalna: 240 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): -- 7,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): -- 4,9 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): -- 7,7 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 7,1–8,0 l/100 km 6,9 l/100 km
Cena:
Model od: 96 200 zł  
Wersja silnikowa od: 116 650 zł  
Wersja L&K od: 137 900 zł  
Wersja testowa od: 157 150 zł  

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Suzuki SX4 S-cross 1,6 VVT AllGrip CVT [test] Škoda Citigo 1,0 MPI Ambition i Chevrolet Spark 1,2 LTZ - starcie "gigantów" [test długodystansowy autokult.pl] BMW X3 xDrive35i - zabójca ideałów [test autokult.pl] Test: Citroën Berlingo 1.2 PureTech - propozycja dla tych, którzy nie potrzebują SUV-a Dacia Duster 1,6 - złota rączka [test autokult.pl] Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Citroën DS3 1,6 THP Sport Chic vs Alfa Romeo MiTo Quadrifoglio Verde - wybuchowa para [test autokult.pl] Test Adrii Matrix Axess: gdyby mieszkania projektowano jak kampery, nie zależałoby mi na metrażu Czy to jest odpowiedź na ograniczenia samochodu elektrycznego? Pierwsza jazda Mercedesem GLC zasilanym wodorem Hyundai Kona Electric: tutaj nie musisz się martwić o zasięg Porsche 356A: testujemy kultowy model odrestaurowany w Polsce Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test

Popularne w tym tygodniu:

Polskie GT. Pojechałem Astonem Martinem DBS Superleggera na Wielką Pętlę Bieszczadzką Test: Mercedes-Benz 240 GD "Wolf" – z duńskiej armii w ręce świeżo upieczonego kierowcy Pierwsza jazda nowym BMW Serii 4. Nie patrz na grill. Jak nigdy wcześniej, tu liczy się "wnętrze" Test: Ferrari Roma pokazuje, że prawdziwa motoryzacja nadal istnieje. Ale dla wybranych Test: Hyundai i30 1.5 DPI – boisz się nowinek? Trudno znaleźć lepszą propozycję Jeździłem nowym BMW M2 CS. To już nie tylko "ten mocniejszy". On jest po prostu opętany Pierwsza jazda: Cupra Formentor i Leon wskazują kierunek na przyszłość Test: Volkswagen ID.3 1st vs Nissan Leaf - pierwsze takie starcie na szczycie Test: Suzuki Swift Sport Hybrid – samuraj, który poległ w walce z normami Test: McLaren 765LT w akcji. Tak brzmi i wygląda 765 KM w akcji na deszczu DS 3 Crossback E-Tense - awangardy ciąg dalszy Test: Toyota Proace Verso Kamper - odpowiedź na problemy klasycznych kamperów