BMW i8 Roadster: sposób, aby stać się sławnym

Przez kilka dni mogłem poczuć się jak gwiazda rocka lub znany aktor. Na mój widok ludzie wyciągali telefony i robili zdjęcia, odwracali się, gdy ich mijałem. No dobrze, nie chodziło o mnie, tylko o samochód, jakim jeździłem, bo tak właśnie działa BMW i8 Roadster – wywołuje sensację, gdzie tylko się pojawi.

BMW i8 Roadster

BMW i8 Roadster (Szymon Jasina)

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW i8 Roadster (2018) - test

BMW i8 Roadster to samochód wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, sens istnienia którego trudno zrozumieć. Podobnie było ze mną. Niby wiedziałem o co chodzi, po co powstał i dlaczego się go kupuje, ale supersamochód o mocy 374 KM? Przecież w tej klasie są dziś auta o mocy ponad 600 KM! Czy ta ekologia (w końcu i8 ma hybrydowy napęd) tak wykastrowała samochód, który nie powinien się przejmować emisją CO2 czy spalaniem? W końcu mówimy o modelu, który będzie tak rzadki, że nie wpłynie na efekt cieplarniany, a jego cena oznacza, że właściciel nie będzie liczył złotówek przy dystrybutorze.

Postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze i przekonać się, czym jest BMW i8 Roadster, bo jest czymś więcej niż samochodem. Tylko odebrałem auto i na pierwszych światłach przekonałem się, jak będzie wyglądał mój najbliższy tydzień. Ludzie ze stojącego obok samochodu zaczęli do mnie machać i robić mi zdjęcia. Uśmiechnąłem się, uniosłem kciuk do góry i byłem gotowy, na życie z i8.

Przez kolejne dni zdążyłem się przyzwyczaić do dziesiątek zdjęć i zamieszania, jakie wyjątkowe BMW robi wszędzie, gdzie się pojawi. I właśnie o to chodzi w modelu i8. Ma on być tak ostentacyjny, jak to tylko możliwe. Gdy tylko zostanie dostrzeżony, wywołuje uśmiech na ustach wszystkich. Poprawia humor nie tylko kierowcy, ale też wszystkim dookoła. Czyni świat weselszym i ciekawszym. Wreszcie zacząłem rozumieć, o co w nim chodzi.

W BMW i8 Roadsterze nic nie wygląda standardowo. Podnoszone do góry drzwi są częścią całego spektaklu i nie mogły być inne. Dlatego wersja bez dachu powstawała chwilę dłużej, aby inżynierowie mogli je stworzyć. Nie było alternatywy. Oczywiście całość nie jest jedynie sztuką dla sztuki. Samochód ma aktywną aerodynamikę, jest dopracowany w najmniejszych szczegółach, aby zapewnić dobry docisk, ale przede wszystkim niski opór powietrza. Skrzydła nad tylnymi nadkolami powodują, że i8 wygląda jak statek kosmiczny, ale dzięki nim nie jest potrzebny duży spojler. Styl i użyteczność w pięknej symbiozie.

Pokaz możliwości

No dobrze, ale to tylko jedna strona. Druga to powód, dla którego i8 w ogóle powstało. Dlaczego BMW zdecydowało się na stworzenie takiego modelu? To typowy halo car, czyli samochód, który ma pokazać możliwości producenta, być jeżdżącą reklamą. Żeby ktoś powiedział "wow, trudno uwierzyć, że BMW zrobiło takie auto!". Jednak bawarska marka wybrała inną drogę niż Audi z modelem R8 czy Lexus z LF-A. Zamiast klasycznego supersamochodu BMW stworzyło pojazd, który wygląda, jakby przyjechał z przyszłości.

Zobacz również: Jeździłem nową Toyotą Suprą. Spełnia wszystkie oczekiwania, ale prawdziwy potencjał odkryją tunerzy

A jaki napęd kojarzy się z przyszłością? Elektryczny! A przynajmniej hybrydowy. Właśnie dlatego BMW i8 Roadster jest hybrydą typu plug-in. Ja jestem fanem tego rozwiązania. Podczas codziennej jazdy można uzupełniać energię z gniazdka, a gdy nie znajdziemy w pobliżu ładowarki albo mamy przed sobą długą trasę, pojedziemy bez problemu na benzynie (zużywając jej mniej niż przy tradycyjnym napędzie). Co robi wrażenie – BMW nie stara się oszukać kierowcy. Podawany zasięg na prądzie jest rzeczywisty i nie spadnie nagle o połowę po włączeniu klimatyzacji i dynamicznym ruszeniu spod świateł. Oznacza to, że na jednym ładowaniu w trybie czysto elektrycznym pokonamy do 50 km (choć samo BMW, znowu będąc uczciwe, podaje rzeczywisty zasięg ok. 30 km).

Tylko co wtedy z osiągami? Przecież napęd elektryczny w i8 nie oferuje pokładów mocy jak np. w przypadku Tesli. Nie ma to jednak znaczenia. W końcu mamy do czynienia z roadsterem. Opuśćmy dach i delektujmy się ciszą podczas jazdy na prądzie. Poza tym nie można zapominać, że silnik elektryczny już od startu zapewnia pokłady momentu obrotowego, więc i spod świateł ruszymy szybciej niż wszyscy dookoła i rozpędzimy się tak nawet do 120 km/h. Przy wykorzystaniu całego układu napędowego standardowe statystyki to 100 km/h na liczniku po 4,6 s, a prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h.

Wrażenie robi to, że silnik elektryczny nie tylko daje kopa na starcie, ale i8 chętnie przyspiesza też przy wyższych prędkościach. Również przy tych autostradowych wystarczy wcisnąć gaz i nie odczujemy zadyszki. Jest to zasługa nie tylko napędu, ale też aerodynamiki, która zapewnia małe opory powietrza.

Hybryda to też silnik spalinowy. I tutaj dochodzimy do pewnego problemu. Dość szybko spotkacie się z pytaniem o napęd. "To samochód elektryczny?" – słyszałem za każdym razem. "Nie, hybryda z trzycylindrowym silnikiem 1,5 l" – i nagle wszyscy zaczynają patrzeć podejrzliwie. Generowane przez ten motor 231 KM tylko nieco zmienia obraz.

Ale nie to jest problemem. Układ napędowy BMW i8 działa świetnie. Zapewnia dobre osiągi, a przy tym mało pali. Nawet przy momentami dynamicznej jeździe średnia z testu wyniosła 7,5 l/100 km (przy raptem trzech pełnych ładowaniach z gniazdka). Świetny wynik, jak na takie auto (choć raczej nikt kupujący i8 nie przejmuje się rachunkami na stacji benzynowej). Jednak problemem jest ścieżka dźwiękowa towarzysząca jeździe. BMW i8 Roadster wygląda rewelacyjnie, ale najpierw ktoś musi je w ogóle zauważyć, a raczej nikt nie odwróci głowy słysząc to auto. W kabinie sytuację starano się poprawić dźwiękiem z głośników. Niestety brzmi on bardzo sztucznie.

Zakręt prawdę ci powie

Z jednej strony na tle dzisiejszych superaut moc BMW i8 może nieco zawodzić, z drugiej cała reszta przepisu jest na miejscu. Nie chodzi jedynie o wygląd i cenę, ale też konstrukcję. Samochód z włókna węglowego i z centralnie umieszczonym silnikiem nie może się źle prowadzić. I tak jest w rzeczywistości. Nawet w momencie, gdy mowa o Roadsterze, który jest o 60 kg cięższy od Coupe i nie ma dachu poprawiającego sztywność nadwozia, wystarczy pierwszy zakręt, aby przekonać się, jaka jest różnica pomiędzy i8 a "zwykłym" samochodem sportowym.

BMW pewnie wchodzi w łuki z prędkościami niemożliwymi dla tradycyjnych konstrukcji. Od razu czuć, że gdyby Niemcy zastosowali napęd o 50 proc. mocniejszy, to nadwozie bez problemu by go okiełznało. Nagle się okazuje, że faktycznie nie mamy do czynienia tylko z ciekawie wyglądającym gadżetem, ale z prawdziwą konstrukcją supersamochodu. Jednak, mimo krzykliwego wyglądu, nie jest to brutal. Charakter i8 idzie w parze z napędem.

Oznacza to, że temu wyjątkowemu BMW bliżej do auta GT niż zabawki na tor. Jeśli spojrzymy na i8 Roadstera jako na samochód idealny na wycieczkę do Monako, Saint Tropez czy Cannes, wszystko zaczyna układać się w całość. Ekologiczny napęd, cywilizowane usposobienie i przyciągający wzrok wygląd to mieszanka stworzona do lansowania się Lazurowym Wybrzeżu (lub gdziekolwiek indziej, gdzie postanowimy się wybrać). Oznacza to też, że w przypadku i8 wersja z otwieranym dachem wydaje się właśnie tą, którą trzeba wybrać. Wygląda lepiej, pozwala delektować się słońcem podczas powolnej przejażdżki, a minimalnie gorsze osiągi niż Coupe nie mają żadnego znaczenia.

Ubrania kupisz na miejscu

Jednak skoro mówimy o dalszych wyprawach, to nie można nie wspomnieć o bagażniku. A raczej o tym, że ma on pojemność zaledwie 88 l, z których część zajmują kable do ładowania. W praktyce mieści się tam jedna torba lub plecak z siatką z zakupami, ale nie może być wśród nich np. lodów, bo całość nagrzewa się od pracującego obok silnika. Na ratunek przychodzi półka umieszczona za fotelami (dodatkowe 92 l), która zmieści dwie walizki. No cóż, jadąc BMW i8 Roadsterem na urlop trzeba się lekko spakować, a część rzeczy po prostu kupić na miejscu.

A co, gdy urlop się skończy? Czy można z i8 wygodnie korzystać na co dzień? Tym chyba to nietypowe BMW najbardziej mnie zaskoczyło. Gdyż jak najbardziej się da! Do pracy można dojechać na samym prądzie, po zamknięciu dachu w kabinie jest naprawdę cicho, a samochód jest cywilizowany i w miarę komfortowy. Oczywiście nie przewieziemy nim szafy do złożenia i nie sprawdzi się jako auto rodzinne, ale w swojej klasie robi wrażenie przyjaznością. Zawieszenie jest w miarę komfortowe jak na superauto, ale trzeba pamiętać o niewielkim prześwicie i ostrożnie pokonywać wszelkie nierówności.

Można trochę narzekać na szeroki próg i nisko umieszczone fotele utrudniające wsiadanie lub fakt, że unoszone do góry drzwi wymagają nieco siły przy zamykaniu i więcej miejsca na parkingu. Jednak, jak już pisałem, w i8 Roadsterze nie mogło być inaczej. Jednak jest jeszcze jedna cecha, sportowego BMW, która może nie jest taka łatwa do zauważenia na pierwszy rzut oka, ale wystarczy gdzieś zaparkować, aby przekonać się o wymiarach auta. Szerokie progi i sporo miejsca w kabinie oznaczają, że i8 Roadster jest szerszy od wielu SUV-ów (z lusterkami to aż 2218 mm, do których potrzebny jest zapas na otwarcie drzwi). Co więcej, mimo dwóch miejsc i mikroskopijnego bagażnika, jest to dość długie auto, gdyż mierzy 4689 mm. Oczywiście z drugiej strony jest bardzo niskie (1289 mm), ale w tym przypadku znowu potrzeba sporo miejsca na drzwi.

Ile to kosztuje?

Tę kwestię, która na pewno wielu patrzących na ten samochód interesuje, zostawiłem na koniec. Wygląd i konstrukcja supersamochodu od razu mówi nam, że nie jest to tanie auto i raczej albo kogoś stać i nie zaprząta sobie głowy dokładną kwotą, albo nie i… wtedy też cena ma większego znaczenia. Ale oczywiście zaspokoję waszą ciekawość. Cennik i8 Roadstera otwiera kwota 700 100 zł, czyli o ponad 60 tys. zł wyższa niż w przypadku Coupe (nadal uważam, że to kabriolet jest właściwą opcją!). Oczywiście jest też kilka dodatków, z których niemal wszystkie znalazły się w testowanym egzemplarzu, windując jego cenę do 744 325 zł. W większości są to opcje związane z wyglądem, jak wykończenie kabiny z włókna węglowego lub ceramiczna gałka zmiany biegów i pokrętło systemu multimedialnego.

BMW i8 Roadster to samochód wyjątkowy, w którym samemu można się tak poczuć. Zwraca uwagę na ulicy i na pewno nikt nie przejdzie obok obojętnie. Jego właściciel musi być przygotowany na liczne zdjęcia, ale też miłe rozmowy i pochwały dla wyglądu auta. Nie ma co ukrywać, że jest to model służący do pokazania się, lansowania w modnym miejscach, ale zarazem jest dopracowanym, wygodnym i rewelacyjnie jeżdżącym samochodem. Brawo BMW! Takich wyjątkowych aut nam trzeba. Nawet jeśli będą to pojedyncze sztuki, to można być pewnym, że i8 Roadster wywoła uśmiech na twarzy nie tylko kierowcy, ale też wszystkich dookoła.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Niesamowity wygląd
  • Właściwości jezdne godne supersamochodu
  • Ekonomiczny napęd
  • Poczucie wyjątkowości i wyróżnienie się z tłumy, jakiego nie da żaden samochód w tej cenie
  • Przyjazność na co dzień z ergonomicznie zaprojektowanym wnętrzem

Minusy:

  • Sztuczny dźwięk silnika
  • Mikroskopijny bagażnik
  • Mimo wszystko moc mogłaby być większa

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge Vignale 2,0 TDCI 210 KM AT - czy warto być premium? Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta? Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC (2018): wciąż w formie, a teraz bezpieczniejszy Toyota Prius Plug-in Hybrid po 10 dniach. Zobacz, ile zużyła paliwa i prądu po 1000 km Opel Combo Life 1.2 Turbo: tańsza opcja dla auta rodzinnego. Imponuje funkcjonalnością Jeep Grand Cherokee Trackhawk: SUV z napędem z piekła BMW 430i Gran Coupe M Performance: jak ulepszyć klasycznego sedana (i zrobić przy okazji piękne auto) Renault Trafic: mała furgonetka do miasta. Tania, ekonomiczna i do tego mocna Golf GTI Clubsport 2017 – godny następca pierwszego GTI Dzień dobry Toyoto Prius Plug-in Hybrid! Sprawdzimy, jak bardzo nie potrzebujesz paliwa Pierwsza jazda nowym Audi Q3: kompaktowy SUV chce być jak większe modele marki Mercedes-Benz CLS 400d 4MATIC Coupé: bardzo szybka limuzyna, która pali tyle, co miejskie autko Suzuki Vitara po liftingu: koniec z silnikami wolnossącymi Jeep Cherokee po liftingu: nowa twarz i zmiany pod maską Nowa Mazda CX-3: radzi sobie bez AdBlue i filtra cząstek stałych Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali? Porsche Macan S: to auto naprawdę nie potrzebuje liftingu Za sterami Forda GT: egzotyczny spektakl na 656 koni i jeden spojler Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Audi Q8 to nie concept car. To samochód, którym jeździłem już po polskich drogach Ford Tourneo Custom: szukając sportu w samochodzie użytkowym Mazda MX-5 po liftingu: najpopularniejszy roadster świata na Trasie Transfogaraskiej Porsche 911 GT2 RS: samochód ostateczny Porsche Panamera Turbo Executive: pożeracz autostrad i mistrz zakrętów

Popularne w tym tygodniu:

Jedyny taki pick-up na świecie. Škoda Mountiaq to dzieło studentów, które pozostanie unikatem Nowa Toyota Supra z bliska. Jeden z najważniejszych powrotów ostatnich lat Peugeot 508 zadomawia się na rynku. Sprawdzam, co warto do niego zamówić Mitsubishi ASX po liftingu niedługo na drogach. Mocniejszy silnik, ogólny przepis bez zmian Mercedes GLC po liftingu ma więcej gadżetów, ale zachowuje to, za co docenili go klienci Kia Proceed 1.4 T-GDI: gran turismo za rozsądną cenę