Sprawdź samochód online przed zakupem. Nowe narzędzie już dostępne.
Dacia Duster uwielbia nierówności i leśne szlaki. Nawet jeśli ma napęd tylko na przednią oś

Dacia Duster uwielbia nierówności i leśne szlaki. Nawet jeśli ma napęd tylko na przednią oś (fot. Mateusz Lubczański)

Test: Dacia Duster Outdoor 1.5 dCi 110 EDC. Kupić teraz czy poczekać na następcę?

Dacia Duster – jeden z najczęściej wybieranych przez klientów indywidualnych samochodów w Polsce – doczekała się drugiej generacji. W nowym aucie podniesiono jakość wykonania i materiałów. My postanowiliśmy spotkać się jeszcze raz z oferowanym obecnie modelem, który dał Dacii niebywały sukces i pokazał, że nowy samochód nie musi być drogi.

Ten artykuł ma 2 strony:

Dacia Duster Outdoor 1.5 dCi 110 EDC — test, opinia

Co sprawiło, że Dacia Duster odniosła taki sukces? Niektórzy mogą pomyśleć, że kluczowy był rozsądny cennik, zaczynający się od 39 900 zł. Być może, lecz jak twierdzi polski importer, znacząca większość egzemplarzy Dustera wyjeżdżała w najdroższej specyfikacji, której cena jest większa od bazowej o około 20 tys. zł. Może była to sprawdzona technika Renault, która przebijała się przez niezbyt poważane – przynajmniej kilka lat temu – logo na masce? Można się tego jedynie domyślać.

Wiadomo jednak, że w 44 krajach klienci oszaleli na punkcie budżetowego SUV-a, a zarząd Dacii mógł świętować sukces. Duster, choć nadal budżetowy i bez wielu opcji znanych u konkurencji, cieszył się popularnością nawet na tak zamożnym rynku jak Wielka Brytania. U nas zajął w tym roku piąte miejsce pod względem sprzedaży do "zwykłego Kowalskiego". Następcę mieliśmy już okazję przetestować w ciepłej Grecji. Wiemy, że jest świetnym samochodem. Pozostaje więc pytanie – czy w obliczu tak dobrej kontynuacji warto w ogóle zainteresować się starszymi egzemplarzami?

Spokojnie, to był tylko duży facelifting

Dacia Duster zdobyła uznanie głównie dzięki świetnemu wyglądowi. Odpowiednio wyraziste błotniki, ciekawy kształt świateł i terenowa sylwetka budzą zaufanie klientów. Choć następca – będziemy tu do niego często wracać – został narysowany od zera, nadal zachował charakterystyczny pierwiastek Dustera.

Urodziwa? Oczywiście. To właśnie terenowy wygląd jest ważny dla wielu klientów.

Obecna w salonach Dacia Duster oferowana jest z rozmaitymi opcjonalnymi pakietami, które mają zainteresować klientów personalizacją pojazdu. Egzemplarz na zdjęciach to edycja Outdoor, która ma 16-calowe felgi o charakterystycznym wzorze (nie każdemu przypadną do gustu), czarne nadkola i listwy ochronne drzwi oraz dostępny wyłącznie w tej wersji wyposażenia lakier Szary Iceland. W kraju, gdzie ulubionym kolorem auta jest srebrny, nie jest to chyba specjalne wyróżnienie. Nie da się jednak ukryć, że rumuńskie auto wygląda w miarę atrakcyjnie.

Pierwsze zgrzyty

To, że w nowej odsłonie Dustera najwięcej zmian zaszło we wnętrzu, nie jest przypadkiem. Egzemplarze pierwszej generacji miały być tanie, więc to tutaj trzeba było szukać oszczędności. Zegary zawsze wyglądają tak samo, niezależnie czy mamy do czynienia z silnikiem diesla czy benzyną. Komputer pokładowy najprawdopodobniej przejęto z dostawczego Renault Trafica, kierownica prezentuje się raczej ubogo, a małe schowki sprawdzą naszą kreatywność w pakowaniu drobiazgów.

Niewygodne w dłuższych trasach fotele, nisko umieszczony ekran - do kabiny Dacii trzeba się przyzwyczaić

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Szczerze mówiąc wszystkie te aspekty wydają się niknąć w dalszej eksploatacji. Najważniejsze zarzuty można mieć za to do foteli. To najprawdopodobniej jeden z najgorszych elementów w Dusterze. Są twarde, mają krótkie siedziska, a podłokietnik dostępny jest dopiero w opcjonalnym pakiecie Comfort (warto!). Znalezienie wygodnej pozycji jest trudne, bo regulacja kierownicy dostępna jest tylko w pionie. Tak więc albo macie za mało miejsca na kolana, albo koło kierownicy jest zbyt daleko.

Szczerze mówiąc w codziennej eksploatacji ograniczającej się do domu, pracy i zakupów, nie jest to element wyjątkowo utrudniający życie. Gorzej, jeśli wyjeżdżacie na trasę dłuższą niż 200 km. Do bólu pleców trzeba dodać całkiem spory hałas w kabinie na autostradzie. Do prędkości 100, 110 km/h można jeszcze wytrzymać. Przy wyższych prędkościach szybko skapitulujemy. Po włączeniu nawigacji okaże się, że ekran umieszczono wyjątkowo nisko i nie jest on finalnie tak wygodny w obsłudze, jak wydaje się na początku.

Działa, chłodzi i grzeje.Za tę cenę nie ma co wymagać więcej.

Nadal jednak otrzymujemy to, co klienci uwielbiają w SUV-ach: pseudoskórzaną tapicerkę, wysoką pozycję za kierownicą, pojemne wnętrze i bagażnik o wielkości 475 l (z napędem 4×4 mniej). Innymi słowy, jest duży, choć brakuje mu podwójnej podłogi, haczyków czy siatek do zabezpieczenia zakupów.

Najlepsza terenówka od lat

Choć nasz egzemplarz wyposażono w automatyczną skrzynię biegów oraz napęd na przód, nie należy bać się wjechania w teren. Dwusprzęgłowa przekładnia EDC może przekazywać wyłącznie moc na jedną oś. Wynika to nie z braku odpowiedniej konstrukcji, a kosztów. Automat z 4×4 i tak nie znalazłby uznania klientów w tym segmencie.

Czym większe przeszkody, tym lepiej dla Dustera

Duster nawet z napędem na przednią oś jest wyjątkowo dzielny w terenie. Ma 21 cm prześwitu, znacznie więcej niż droższa konkurencja. Świetnie ustawiono zawieszenie, przez co wydaje się, że niezależnie w jak głęboką dziurę wjedziemy, Duster bez problemu się przez nią przebije. Leśne dukty czy polne drogi? Nie bądźmy śmieszni — dla SUV-a Dacii to nie problem. Jeżdżąc tym autem po prostu chce się wcisnąć gaz nieco mocniej, bowiem opanowanie auta w takich warunkach daje sporo zabawy. I to bez napędu 4×4! W samochodach z taką opcją nie będą nam straszne żadne błota, lecz największym problemem finalnie okazują się jak zwykle opony. Nic dziwnego, że Duster zdobył uznanie np. leśników.

Tak dobre zachowanie w terenie przekłada się na charakterystyczne prowadzenie na autostradzie. To odcinki, na których Duster nie czuje się zbyt pewnie, a blisko maksymalnej dopuszczalnej w Polsce prędkości można odnieść wrażenie, że przód auta zaczyna żyć własnym życiem. Problemów nie dostarcza za to jednostka Diesla.

Największym minusem w terenie okazują się, jak zwykle, cywilne opony

Silnik o pojemności 1,5 l ma 109 KM, co wystarcza w zupełności. Nie czyni on oczywiście z Dustera mistrza sprintów (11,9 s do 100 km/h), lecz w tym aucie nie o to chodzi. Odwdzięcza się za to świetnym spalaniem, bowiem trudno przekroczyć w Dusterze poziom 6,5 l na 100 km/h. Warto też wspomnieć o skrzyni automatycznej, która działa lepiej niż można się tego spodziewać. Zdarzają się jej szarpnięcia czy chwilę zastanowienia, ale jej zachowanie łatwo przewidzieć. O tym jak jest dobra, niech świadczy fakt, że została przeniesiona do kolejnej generacji auta bez większych zmian. Tak samo zresztą jak cała gama silników!

Więcej nie trzeba

Pomówmy teraz o wyposażeniu, które powinno zaspokoić nasze najważniejsze potrzeby. Auto możemy wyposażyć w klimatyzację, podgrzewane fotele, czujniki cofania lub też kamerę, system multimedialny o rozmiarze 7 cali z wejściem USB i funkcją Bluetooth oraz budżetową tapicerkę skórzaną. Ceny są wyjątkowo rozsądne, lecz nawet za dopłatą nie otrzymamy chociażby ksenonowych reflektorów.

O wiele więcej elektroniki pojawiło się w następcy i są to między innymi informacje o pojeździe w martwym polu, asystenci zjazdu ze wzniesienia czy też bezkluczykowy dostęp do pojazdu. Miło, że się pojawiły, lecz szczerze mówiąc wspomniane wcześniej wyposażenie testowanego egzemplarza wystarczyło w zupełności. Czy więc lepiej kupić starszy samochód czy poczekać do pojawienia się w salonach nowej generacji Dustera?

Wzór felg w pakiecie Outdoor jest... mocno dyskusyjny

Pomijając oczywistą poprawę wygłuszenia oraz kabiny, nowa Dacia Duster ma te same jednostki napędowe oraz tę samą płytę podłogową. Pozostaje też kwestia ceny. Egzemplarze bazowe starszej generacji wyceniono na 39 900 zł. Niedawno pokazane Dustery pozostaną przy takiej samej cenie początkowej. Tyle wiemy na chwilę obecną. Dacia może poczuć się zbyt pewnie i podnieść ceny wyższych specyfikacji, przez co Duster straci na atrakcyjności. Jeśli nie planujecie dłuższych wypraw i możecie zrezygnować z pewnych elektronicznych wspomagaczy, lepiej będzie wybrać starszy egzemplarz.

Tym bardziej, że Dacia pozostaje bezkonkurencyjna w kategorii ceny. Widoczny na zdjęciach samochód – ze wszystkimi możliwymi dodatkami – wyceniono na 73 900 zł. Dużo, lecz cenę znacząco podbija automatyczna skrzynia biegów, którą można zamienić na napęd 4×4 i utrzymać się poniżej kwoty 70 000 zł. Konkurentem może być Suzuki Vitara, które nie ma w ofercie silników Diesla, a egzemplarze z napędem 4×4 to minimum 69 990 zł. Tyle samo wyniesie nas Fiat Panda 4×4, który również jest wyjątkowo dzielny w terenie pomimo swoich miejskich korzeni. Na takim pułapie cenowym konkurencja w klasie 4×4 jest mała.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Cena
  • Oszczędny silnik
  • Doskonałe zachowanie poza asfaltem

Minusy:

  • Nieprzemyślana ergonomia wnętrza
  • Niewygodne fotele
  • Na szybszych odcinkach nie daje pewności prowadzenia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mazda 6 2,2 SkyActiv-D SkyPassion - test Amator w rajdowej szkole jazdy. Na szczęście bandy na torze były ze śniegu BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena Ford Focus 1,0 EcoBoost Trend - ekologia na poziomie zaawansowanym [test autokult.pl] Citroën C4 Picasso 1,6 THP Exclusive - test Samochód, do którego mówisz. Sprawdzamy asystenta w Mercedesie Klasy A Jaguar F-Type P300 to wszystko, czego możesz chcieć od sportowego samochodu, jeśli nie zgrywasz herosa Mitsubishi Outlander 2,0 MIVEC Instyle Navi 4WD CVT [pierwsza jazda autokult.pl] Jeep Cherokee po liftingu: nowa twarz i zmiany pod maską Hybryda w terenie? Toyota RAV4 pokazuje, że można Opel Karl 1,0 EcoTec Cosmo - test, opinia, spalanie, cena Carlsson C 63 AMG CK 63 RSR Prototyp (2011) - bliskie spotkanie trzeciego stopnia [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Renault Clio z darmową instalacją LPG. Marka pokazuje jak się robi "eko" na serio Test: Škoda Kamiq Monte Carlo 1.5 TSI to crossover dla lubiących przycisnąć Test: BMW 440i Gran Coupe xDrive ma swoje lata, ale łączy dwa światy jak nic innego Test: Mitsubishi ASX 2.0 MIVEC - lifting zmienił mu twarz i silnik, ale zostawił to, co najważniejsze Test: Honda Jazz Crosstar - tak wiele za… tak wiele Mercedes-Benz AMG CLS 53 4matic+ - znowu robi zamieszanie BMW i3s - miejski elektryk, którym da się driftować Ostatni test: Seat Leon III FR Black - wciąż jest w formie, choć przechodzi do historii Škoda Scala - test długodystansowy: zaglądam do bagażnika Test: Ford Puma ST-Line X - przemiana, która wyszła lepiej, niż mogłoby się wydawać Mitsubishi Outlander PHEV - Robo-dinozaur BMW 220d Gran Coupe. Czy BMW wie, co robi?