Citroën C4 Cactus 1.6 e-HDi ETG6 Shine - test

Citroën C4 Cactus to bezdyskusyjnie jedna z najbardziej kontrowersyjnych premier ubiegłego roku. Podczas prezentacji wersji koncepcyjnej wielu nie wierzyło, że francuska marka wdroży to auto do produkcji w niemal niezmienionej formie, a jednak – stało się.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Citroën C4 Cactus 1.6 e-HDi ETG6 Shine — test

Nawet dla fanów marki nowy C4 Cactus wygląda dzisiaj nie mniej kosmicznie niż pamiętne modele Citroëna kiedyś. To, że sylwetkę crossovera można zamknąć w bardzo oryginalnych liniach pokazało już wcześniej kilku producentów, ale to właśnie Francuzi prezentując swój koncept miejskiego SUV-a wywołali w ostatnim czasie falę skrajnych komentarzy. C4 Cactus prezentuje się futurystycznie, oryginalnie i świeżo. Jego sylwetka, choć klasycznie dwubryłowa, dzięki nietypowym światłom przeniesionym niemal żywcem z kontrowersyjnego C4 Picasso, licznym obłościom, ścięciom oraz obłożeniu zabezpieczającymi elementy nadwozia panelami Air Bumb przykuwa wzrok większości przechodniów, a w tak ciekawie skonfigurowanej wersji jak testowana nie ma chyba osoby, która się za nim nie odwróci. Samochód jest nowy na rynku i jeszcze nie zdążył się opatrzyć, ale myślę, że nawet za kilka miesięcy nadal będzie zadziwiał.

Wiele osób z ciekawości podchodzi też dotknąć Air Bumpów. Wymienialne nakładki nie są jednak tak miękkie jak mogłoby się wydawać. Ich twardość pod palcem przypomina plastikową butelkę po napoju. Rozmieszczenie tych paneli i obszar jaki pokrywają zgadza się jednak mniej-więcej z tym, co najczęściej w aucie ulega uszkodzeniu z powodu parkingowych stłuczek. Jak można się domyślać w miarę dobrze spełniają swoją funkcję, a ciasne miejsca parkingowe nawet między sypiącymi się wrakami wywołują trochę mniej stresu niż dotychczas.

Wnętrze jest równie ciekawe co samo nadwozie, widać w nim całą masę przemyślanych smaczków stylistycznych zarówno na boczkach drzwi jak i minimalistycznej desce rozdzielczej. Jeśli myśleliście, że Peugeot 308 ma maksymalnie uproszczony kokpit to zerknijcie do wnętrza C4 Cactusa, gdzie przyciski można policzyć na palcach jednej dłoni, a wszystko co się dało zamknięto w spopularyzowanym ostatnio przez francuski koncern tablecie. Jego obsługa jest identyczna jak w innych najnowszych autach PSA. Czytelny i ładny interfejs daje szybko się polubić, ekran dobrze reaguje na dotyk nawet w rękawiczce, ale jakakolwiek zmiana nastaw klimatyzacji, muzyki czy nawet wyłączenie systemu Start&Stop wymaga zagłębienia się w menu, zamiast szybkiego wciśnięcia pojedynczego przycisku. Cyfrowy wyświetlacz za kierownicą w kształcie prostokąta zamiast tradycyjnych analogów również wygląda nieźle i pasuje do reszty oryginalnych kształtów, szkoda tylko, że nie wyświetla się na nim w żaden sposób zakres obrotów. Cieszą za to mądrze rozplanowane i pojemne schowki oraz półeczki.

Tym co zadziwia w C4 Cactusie jest niska – nawet jak na miejskiego crossovera – pozycja za kierownicą. Po otwarciu drzwi do auta niemal się wpada, co potęguje też wrażenie przestronności kabiny. Dziwnie kanciasto wyprofilowane fotele są bardzo miękkie i wygodne, a te z przodu w prezentowanej wersji połączono podłokietnikiem niczym wygodną kanapę z amerykańskich aut sprzed 50 lat, tylko przez ostre kształty w nieco nowocześniejszej formie. Z tyłu jest już bardziej współcześnie, ale uchylne zamiast otwieranych szyb to relikt przeszłości nawet dla auta z niższej półki jakim jest C4 Cactus.

Równie wygodna co fotele jest spłaszczona u dołu i góry, ładnie przeszyta i przyjemna w dotyku kierownica. Ogólnie rzecz ujmując elementy wnętrza są dobrze spasowane ze sobą i niezłej jakości. Górny płat miękkiego tworzywa deski rozdzielczej ma niebrzydkie fakturowanie i prezentuje się naprawdę dobrze. Jak za pieniądze w jakich oferowany jest francuski crossover – rewelacja. Bagażnik jest mniej-więcej taki jakiego można by oczekiwać po aucie tych rozmiarów, ma niestety dość wysoki próg załadunku, a to co się do niego wkłada — wpada w dół. Tylna kanapa oferuje tyle miejsca ile normalne hatchbacki z segmentu C, ale jej oparcie jest niestety niedzielone, więc albo przewóz ładunku, albo pasażerów.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Wracając do przycisków — obsługiwana za ich pomocą (D-N-R) skrzynia zautomatyzowana ETG6 to najsłabszy punkt tego auta. Program sterujący cechuje się dużą zwłoką, gubi się przy gwałtownych manewrach, a podczas normalnej jazdy każdorazową zmianę biegu kwituje charakterystyczną dla skrzyń zautomatyzowanych czkawką spowodowaną długim rozłączaniem i ponownym załączaniem napędu. Sterownik słabo rozpoznaje zamiary kierowcy i zachowuje się dziwnie np. potrafi kilkukrotnie przerzucić bieg podczas powolnej jazdy pod górkę ze stałą prędkością. W nagłej sytuacji nie można przewidzieć jak skrzynia się zachowa, a do tego naprawdę długo myśli zanim podejmie jakiekolwiek działanie. Łopatki za kierownicą reagują w miarę szybko, ale przeszkadza fakt, że są zamocowane nieruchomo do obudowy kolumny kierowniczej.

Sam silnik mimo niewielkiej mocy zadziwiająco dobrze sobie radzi z tym bardzo lekkim autem. Nisko dostępny moment obrotowy wystarcza aby dynamicznie ruszyć spod świateł i osiągnąć prędkość autostradową, na szybszą podróż raczej nie ma co liczyć. Cieszy również dość miękkie zawieszenie, które naprawdę świetnie izoluje kabinę od kół, nie hałasuje i zapewnia wysoki komfort jazdy przy zachowaniu odpowiedniej pewności prowadzenia. Wspomaganie kierownicy jest również zestrojone lekko, tak aby bez zmęczenia manewrować cały dzień autem po mieście. Tutaj pojawia się kolejny atut C4 Cactusa – przynajmniej w testowanej wersji. Samochód w ruchu miejskim spala mniej niż 6 l/100 km. Spalanie w cyklu mieszanym to wynik na poziomie 5,3 l/100 km, który pozwala na pełnym baku wygospodarować naprawdę pokaźny zasięg. W wolniejszej trasie udaje się bez problemu zejść do około 4,5 l/100 km, a to wszystko przy pojemności 1,6 l.

Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 – pierwsza jazda

Citroën ma zawsze jedną, prostą zasadę wprowadzania niektórych modeli na rynek – kompletne zaskoczenie klientów. Tak jest w przypadku Cactusa, bo nie…

C4 Cactus to chyba jeden z najlepszych projektów Citroëna minionej dekady, jednak mimo określenia go mianem crossovera tak naprawdę nim nie jest. To po prostu (nie)zwykły hatchback, o standardowych dla tej klasy wymiarach, ale zapewniający bardzo wysoki komfort, niskie zużycie paliwa i wysokie walory estetyczne. Największym mankamentem całej konstrukcji jest zupełnie nieudana przekładnia ETG6, na szczęście opcjonalna.

Plusy:

Bardzo oryginalna stylizacja nadwozia i wnętrza
Wysoki komfort jazdy
Dobra dynamika jednostki napędowej
Niskie zużycie paliwa
Przestronność
Cena podstawowa

Minusy:

Przekładnia zautomatyzowana ETG6
Wysoki próg załadunku
Niedzielona tylna kanapa i uchylne tylne szyby

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Citroën C4 Cactus 1.6 e-HDi ETG6 Shine — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia Laurin & Klement 1,8 TSI 180 KM - test Volkswagen Beetle 2.0 TSI DSG - test BMW 218d Active Tourer Luxury Line - test Seat Leon ST Style 2,0 TDI DSG - test Krótka Toyota Land Cruiser 150 3.0 D-4D - test Hamann Mirr6r na bazie BMW M6 - test Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 - test Iveco Daily Furgon 35S21V 3,0 205 HPi (2014) - test Testy samochodów Autokult.pl w 2014: podsumowanie Wszystkie testy samochodów Autokult.pl w roku 2014 Nowe Audi S3 Limousine - test Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test Opel Meriva 1,6 CDTi Design Edition – test Kombi vs crossover: Peugeot 308 SW 2,0 BlueHDi Allure kontra 3008 1,6 HDi Style - test Nowy Volkswagen Touareg V8 4.2 TDI - pierwsza jazda Jeep Cherokee Trailhawk V6 3.2 A9 4WD - test Ferrari California T - test BMW M135i sDrive - test Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Peugeot 5008 1,6 HDi Style - test BMW X4 xDrive 30d - test Renault Zoe Zen - życie z samochodem elektrycznym [część 2] Renault Zoe Zen - test [cześć 1] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test

Popularne w tym tygodniu:

Ford Kuga czy Seat Ateca: którym z kompaktowych SUV-ów jeździ się przyjemniej? Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Porsche Panamera 4 E-Hybrid - luksusowa hybryda podszyta sportowym duchem Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM Laurin & Klement: czy to już limuzyna?