Haker przejął BYD-a i podsłuchiwał kierowcę. Wszystko się nagrało

Chińskie samochody zbierają dużo danych, ale czy ich systemy są odpowiednio zabezpieczone? Australijski reportaż pokazał, jak to wygląda w praktyce. Czy użytkownicy pojazdów z Chin mają powody do obaw?

BYD Atto 2 DM-iBYD Atto 2 DM-i
Źródło zdjęć: © WP | Tomasz Budzik
Aleksander Ruciński

Dokument przygotowany w Australii koncentrował się przede wszystkim na dwóch chińskich producentach samochodów elektrycznych – Xpengu i BYD. Autorzy materiału zwrócili uwagę na ogromną ilość informacji, jakie współczesne samochody są w stanie gromadzić na temat swoich użytkowników. Lokalizacja, prędkość, dane z czujników, informacje z systemów multimedialnych czy mikrofony sprawiają, że samochód staje się w praktyce kolejnym urządzeniem, które śledzi każdy nasz ruch.

Jak pokazano w dokumencie, anonimowy informator był w stanie monitorować samochód marki Xpeng należący do australijskiej stacji ABC News. Mógł sprawdzać między innymi jego lokalizację, prędkość, zajętość foteli oraz kąt obrotu kierownicy. Część tych informacji miała być również dostępna dla firmy w Chinach.

To rodzi pytania o bezpieczeństwo danych, szczególnie w przypadku samochodów produkowanych przez chińskie koncerny. Potencjalnym problemem jest nie tylko prywatność zwykłych użytkowników, ale również możliwość gromadzenia informacji przez administrację publiczną czy wojsko.

Haker dostał BYD-a na dwa tygodnie

Najbardziej niepokojąca część eksperymentu dotyczyła jednak BYD-a Shark 6. Australijski ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Dan Hreszczuk, specjalizujący się w samochodach, otrzymał pick-upa na dwa tygodnie. W tym czasie udało mu się znaleźć lukę pozwalającą uzyskać dostęp do systemów samochodu. Przyznał, że nie musiał nawet łamać żadnych haseł.


WIDEO

Hreszczuk był w stanie między innymi zamknąć kierowcę w aucie, odtwarzać muzykę z dużą głośnością oraz sterować wycieraczkami i światłami podczas jazdy.

Poza tym haker uzyskał dostęp do mikrofonów znajdujących się we wnętrzu pojazdu. Oznacza to, że samochód potencjalnie może stać się narzędziem do podsłuchiwania swoich użytkowników.

Na tym jednak nie koniec. Hreszczuk nagrał głos dziennikarza znajdującego się w samochodzie, a następnie wykorzystał nagranie do uruchomienia asystenta głosowego Siri w jego iPhonie.

Samochód odtworzył komendę "Hey Siri", po czym haker mógł wydawać kolejne polecenia. W efekcie uzyskał dostęp do różnych informacji znajdujących się w telefonie dziennikarza. Wśród nich znalazły się między innymi data urodzenia, numer telefonu oraz numery kontaktowe zapisane w książce adresowej. Jeden z kontaktów należał do australijskiego premiera.

Chińskie samochody i bezpieczeństwo państwa

Australijska służba bezpieczeństwa ostrzega ministrów i urzędników państwowych, aby nie prowadzili poufnych rozmów w samochodach ani nie podłączali do nich służbowych urządzeń.

Nie ma jednak ogólnej dyrektywy określającej, jakich samochodów mogą używać przedstawiciele administracji. Co ciekawe, australijski minister handlu Don Farrell korzysta z BYD-a Shark 6, natomiast minister klimatu i energii Chris Bowen jeździ Xpengiem G6.

Obawy dotyczą przede wszystkim możliwości przesyłania danych do Chin. Na tym etapie nie ma jednak dowodów na to, że chińskie władze nakazują producentom samochodów szpiegowanie użytkowników w innych państwach.

Część państw, w tym Polska, wprowadza jednak pewne ograniczenia dla chińskich pojazdów. Od lutego 2026 r. samochody z Chin zdolne do rejestrowania lokalizacji, obrazu i dźwięku nie mogą wjeżdżać na tereny wojskowe. Dodatkowo zabroniono podłączania służbowych telefonów wojskowych do systemów infotainment samochodów wyprodukowanych w Chinach.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY